Żyjemy w świecie zmian, gdzie społeczeństwo wolnego czasu zmieniło się w społeczeństwo konsumpcji i rozmytych wartości. Napawamy się "tu i teraz" nie patrząc na to, co jest dalej oraz nie mając szacunku dla tego, co już było. Toksyny są dla nas żeby zapomnieć.

sobota, 29 września 2012

(TV) TRWAM przy p. Kaczyńskim

Dzisiejszego słonecznego dnia byłem obserwatorem kilku ciekawych zjawisk natury społeczno-politycznej. Jednakże postaram się w swojej narracji nie odwoływać do emocji i spokojnie przeanalizować dzisiejsze wydarzenia na tyle na ile jestem w stanie. Już na samym początku warto, że naświetlę Ci drogi czytelniku o czym mowa, chodzi mi o wzniosłe wydarzenie dla wszystkich emerytów i rencistów oraz osób, które słowo "zamach" i "hańba" na trwałe wpisały do swojego słowniczka. Dziś odbył się "marsz wolności mediów" (cudzysłów nieprzypadkowy) pod hasłem "Obudź się Polsko", co według wielu politologów i badaczy było dziwnie podobne do hasła użytego ponad 70 lat temu w Niemczech.

Mam mieszane uczucia. Pozytywnie napawa mnie fakt, że w państwie demokratycznym jakim jest Polska każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii jeżeli tylko nie godzą w czyjeś dobre imię lub godność - mówią o tym artykuły konstytucji nr 30, , 31, 41, 53 a w szczególności 54 (wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji). Tak więc najpierw wystąpienia członków PiS i ich sympatyków w Pałacu Kultury i Nauki, a następnie przemarsz przez Warszawę środowisk TV TRWAM, Radia Maryja, PiS, Solidarnej Polski, Solidarnych 2010, osób popierających Gazetę Polską, Nasz Dziennik oraz Boga w każdym tego słowa znaczeniu, uważam za jak najbardziej zdrowy znak demokracji i funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. Nie, nie zwariowałem. Bo choć marsze i pikiety dzieją się u nas legalnie od prawie ćwierć wieku to wciąż nie przywykliśmy do tego, że jeżeli są pokojowe i organizowane w jakimś celu to trzeba się cieszyć, że obywatele aktywnie uczestniczą w społeczeństwie obywatelskim i w taki własnie sposób kanalizują swoje frustracje lub radości. Kwestią dyskusyjną pozostają oczywiście hasła, kto marsz organizuje oraz ich jakość (np. z punktu widzenia stabilności postulatów analizy politologicznej i socjologicznej itd.).

źródło:  http://wiadomosci.gazeta.pl 
Negatywnie odnoszę się jednak do tego co zostało dziś powiedziane na Sali Kongresowej w Warszawie. Prezes Kaczyński w swojej ślepej żądzy władzy i niechęci do oponenta jakim jest PO posunął się do propagandy politycznej i sformułowania populistycznych sloganów, którymi nie powstydziliby się anarchiści. Jarosław Kaczyński nawoływał do "prawa do prawdy". Gdybym był zapatrzony w jedną (a raczej jedyną) stronę, w świetle "politycznej nekrofilii" w sprawie ekshumacji ofiar nieszczęsnego Smoleńska oraz medialnego szaleństwa w sprawie Amber Gold, pewnie również chciałbym (rzekomej) prawdy. Taka retoryka pokazuje nam, że największa partia opozycyjna podważa funkcjonowanie nie tylko rządu ale także całego państwa i to od 1989 roku. Argumentem na to stwierdzenie jest wypowiedź prezesa PiS o tym, że wojna rządu z prezydentem (Lechem Kaczyńskim) zakończyła się Smoleńskiem, tj. katastrofą samolotu. Co więcej, podczas wystąpienia można było jak na dłoni zauważyć, kto obecnie bardziej popiera Toruńskiego barona medialnego - sprawa telewizji TRWAM jest sprawą centralną dla Polski - grzmiał Jarosław Kaczyński. Za każdym słowem prezesa następowały liczne brawa, powiewały flagi Polski, wspólnie odśpiewano hymn, a kandydata do rządu technicznego (wg prezesa to panaceum na kryzys i normalna sprawa w krajach europejskich ) poznamy już w poniedziałek. Paranoja wyczuwalna w powietrzu.
video

Ciekawość to moja słaba cecha, dlatego też udałem się na marsz, o którym wspominałem powyżej. Atmosfera iście "patriotyczna"! Tysiące flag z napisami "Bóg honor ojczyzna", symbolami Polski Walczącej (czekam kto jeszcze zgwałci ten symbol), sztandary z Jezusem, transparenty partyjne (PiS, Nowa Prawica, Prawica RP itp.), banery Gazety Polskiej, sztandary "Solidarności" oraz inne (tj. flagi "Solidarnych 2010", tablice antyrządowe i prezes wie co jeszcze!). Średnia wieku zgromadzonych ok 55-65 lat, dużo starszych wesołych ludzi z krzesełkami dla wędkarzy, kilku zawziętych księży i nawracających na "prawdziwą religię" oszołomów oraz trochę gapiów (w tym ja). Nie muszę chyba dodawać, że obecność na takim wydarzeniu osoby mojego pokroju równała się z nieprzyjaznymi spojrzeniami, no cóż tak też bywa. Co więcej, całej flagowej manifestacji towarzyszyły petardy, bębny syreny i gwizdki związkowców, głośne modlitwy "wiernych" (tylko komu?), nieprzychylne dla władzy nawoływania z megafonów oraz spontaniczne piosenki w stylu "raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę!". Oto jak potrafią się bawić katolicy, prawicowcy i wierne im media, aż chciałoby się zaśpiewać piosenkę Piotra Bukartyka o trafnej nazwie "Niestety trzeba mieć ambicję":

 Jaka piękna jest ojczyzna nasza z lotu ptaka
 Aż chce się płakać, normalnie chce się płakać

Na koniec krótka fotorelacja.





czwartek, 27 września 2012

Wystąpienie prezydenta Komorowskiego na Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ



W swoim wystąpieniu prezydent RP podkreślił, że w obecnych czasach mamy do czynienia ze słabością działań instytucjonalnych na wielu płaszczyznach - taka bolączka dotyczy także Rady Bezpieczeństwa ONZ (w kontekście wydarzeń w Syrii). Bronisław Komorowski wyraził swoje zaniepokojenie i stwierdził, że rezultaty działań w Afganistanie nie są (dla nas) satysfakcjonujące, a broń masowego rażenia nie została ograniczona pod względem proliferacji.

Prezydent Polski podczas wystąpienia na Sesji ONZ odwoływał się także w kwestii szukania kompromisu do doświadczeń "Solidarności" i "Okrągłego stołu" 1989 roku. Jak zauważa Komorowski, w kwestii Syrii nie ma czegoś na wzór "Okrągłego stołu": Syria jest przejmującym przykładem zmarnowanych szans na rozwój kompromisu. Spodziewamy się, że wkrótce nadejdzie koniec rozlewu krwi w Syrii i konflikt zostanie rozstrzygnięty w oparciu o zasady ONZ i przy pomocy dostępnych instrumentów tejże organizacji.

Analizując płaszczyznę europejską Bronisław Komorowski podał inną "broń" do walki z antagonizmami w Europie  - jest nią integracja europejska (począwszy od EWWiS), bowiem tylko współpraca może doprowadzić do sytuacji, w której wybuch wojny będzie niemożliwy.

W przemówienie znalazły swoje miejsce takie polskie ikony, jak nagrodzony pokojowym Noblem Lech Wałęsa, będący symbolem mądrego kompromisu i samo-powstrzymania oraz Tadeusz Mazowiecki, specjalny reprezentant ONZ w sprawie zbrodni bałkańskiej, który rozpoczął swoją misję 20 lat temu. Ponadto prezydent nie szczędzi pochwalnych słów dla samej Polski, wspominając, że kraj ten przeszedł ciężką drogę od totalitarnego reżimu i załamania ekonomicznego do demokratycznej stabilności, wzrostu gospodarczego i popierania pokojowych transformacji ustrojowych poza granicami państwa. Według prezydenta takie poparcie oferowane jest obecnie przez Polskę dla Północnej Afryki (wizytacje Sikorskiego i Wałęsy po "Arabskiej Wiośnie Ludów" - przyp. E.C.), Azji (niedawna wizyta w Chinach) i Wschodniej Europy (w ramach partnerstwa Wschodniego zainicjowanego przez RP i Szwecję).

Na samym końcu wystąpienia padły ważne słowa dotyczące sytuacji na arenie międzyanrodowej:
The world cannot be driven by a bi- or multi-polar concert of powers. Of course, the powers will not cease to exist but stability and regulation of international legal order will require a more extensive engagement of multilateral institutions, as well as norms and mechanisms securing their observance. Only the United Nations system may ensure all of those.

Kończąc, prezydent Komorowski podkreślił - z czym osobiście się zgadzam - że ONZ należy zreformować, bo powrót hobbes'owskiej wizji świata jest możliwy i niektórym działają aby tak się stało. 

***

Poniżej załączam link do tekstu przemówienia prezydenta Bronisława Komorowskiego z Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które odbyło sie wczoraj (tj. 26 września 2012 roku).

wtorek, 25 września 2012

W oku oka CD.

Kontynuując serię nietypowych fotografii...

Seria "Pięć cali otchłani"

Zdjęcia wykonane przez Annie Collinge. Fotografie pochodzą z albumu zatytułowanego Pięć cali otchłani, który autorka wydaje samodzielnie. To co natchnęło Annie do stworzenia albumu, to lalki pochodzące ze sklepów z rupieciami jak i również dzieło "Pięć wierszy dla lalek" M. Atwood. Za modele dla autorki posłużyły przypadkowe osoby spotkane na ulicach Nowego Yorku.





piątek, 21 września 2012

Scena z "Fight Club'u"

Pewnie oglądałeś film "Fight Club" (tłumaczony jako "Podziemny krąg") drogi czytelniku. Jest tam kilka scen, które zasługują na przytoczenie na łamach mojego bloga. Chodzi mi o moment, w którym główny bohater - nazwany po prostu Autorem - nie może poradzić sobie z bezsennością. Wynajduje jednak na to panaceum w postaci uczestniczenia w terapiach zbiorowych dla ludzi o bardzo ciężkich schorzeniach (rak jąder, rak płuc, gruźlica, pasożyty mózgu itp.). To jego rada na leczenie własnych słabości - markowanie choroby i bycie zdrowym pośród cierpiących, którym niewiele już zostało sił. Po tym śpi jak dziecko.

Nagle sam znajduje się na takim spotkaniu  (choć nie przypomina ono filmowej "grupy samopomocy") i staje zdrowy, pośród chorych na stwardnienie rozsiane. Nie wygląda to już tak filmowo. Spotkanie organizowane jest w ramach warsztatów, które prowadzą moi koledzy fizjoterapeuci - pełni energii i chęci działania. Podprowadzam mamę, która została "ugryziona" stwardnieniem i siadam pośród ludzi, którzy starają się na nowo zdefiniować parę rzeczy.

Większość ludzi przyszło o kulach i laskach, niektórzy wspierali się kijkami do Nordic walking'u, parę osób wjechało do sali na wózkach. Najgorsze co jest to szufladkowanie i dogmatyzacja choroby. Jak stwierdził mój kolega-prelegent, kiedy przychodzi do niego pacjent z chorobą on musi dostrzec w nim człowieka ze schorzeniem, a nie chorobę i konstelację sposobów walki z nią. Wiem, że to trudne, bo sam na początku nie wierzyłem, że to możliwe żeby przytrafiło się to mojej mamie - de facto energicznej i pracowitej kobiecie. Jednak jako wyznawca zasad taoizmu, do dziś wierzę, że "tak najwyraźniej musiało być".

Na czym to ja skończyłem? No więc siedzę sobie na odległym krześle i bezrozumnie piszę sms'a, kątem oka spoglądając na to co się dziej. Koledzy podjęli próbę ognia i chcą poćwiczyć ze wszystkimi, przynajmniej przez chwile, tak dla instruktażu. Nawet nie wiesz, drogi czytelniku, jak ciężko jest prawidłowo chodzić, wstawać i siedzieć, a co dopiero jeżeli się ma SM - wtedy to prawdziwa walka. Widzę młodą kobietę, która stara przejść od wózka do stołu do masażu bez upadku. Udaje jej się. Widzę też ile trudu to kosztuje jej wątłe nogi, warto dodać, że wśród uczestników spotkania nie jest w tym odosobniona. Trzeba jednak przełamać niemoc, niechęć oraz strach i z całych sił dać losu w pysk poprzez niesłychane samozaparcie. 

Nie czuje się jak Autor, bo nie maskuje tego, że jestem zdrowy. Sam nie walczę z bezsennością poprzez takie spotkania, a zebrani na sali o tym wiedzą. Cel działania jest zupełnie inny - chodzi mi o to aby pomóc i zrozumieć. Technicznie trochę mi jednak nie wychodzi, gdyż podczas nagrywania wywiadu z kolegami-terapeutami siada mi kamera i nie mogę nic zrobić, po kilku minutach pada także telefon. Pieprzone elektryczne zabawki. Niemniej, umawiam się z prowadzącym na bardziej profesjonalny wywiad za kilka dni. 

Na sam koniec przywołam przykład pana T., któremu choroba "związała" nogi. Pan T. to mężczyzna w średnim wieku, w miarę przystojny, a na spotkanie przyszedł z elegancką żoną i zapewne przyjechali całkiem ładnym samochodem. Jednak jego nogi osłabiła i usztywniła choroba. Spytany czego najbardziej boi się w chodzeniu, odpowiedział "wszystkiego". Pan T. zrobił "rundkę pokazową" chodu na korytarzu przy sali gdzie odbywało się spotkanie (nie wspomniałem o ogromnej frekwencji i braku wolnych miejsc?). Takie ćwiczenie z pomocą fizjoterapeuty miało pokazać jak trzeba poprawnie chodzić i walczyć z perspektywą upadku. Nie zapamiętałem wielu szczegółów, choć uwagę przykuła mi twarz pana T. Był to wyraz pomieszania zawstydzenia ze swojego losu z niemocą postawienia kilku normalnych kroków. 

Czasami tak bywa, że pomimo tego, iż jesteśmy zdrowi nie możemy "przeskoczyć paru spraw" i wstydzimy się za swój stan i los. Jednak pan T nie upadł i udało mu się dojść do wyznaczonego celu bez spotkania z podłogą (choć było ciężko). Takie spotkania to ogromny zastrzyk refleksji dla wszystkich, którzy są zdrowi. Jeżeli jest źle i zaczynamy wstydzić się tego co się z nami dzieje - zatrzymajmy się lub skorzystajmy z pomocy - a nie upadniemy,a jeżeli to już się stanie podniesiemy się z ziemi.

W styczniu 2011 roku dowiedziałem się, że mam HCV - wirusowe zapalenie wątroby typu C. Pomimo chaosu, który panował wtedy w moim życiu nie usiadłem na ziemi i nie szukałem współczucia. Pół roku później (kiedy wprowadziłem w swoim życiu parę modyfikacji) po otrzymaniu wyników badań kontrolnych lekarz powiedział mi, że w moim organizmie nie ma śladu wirusa. Niektórzy uważają, że zabił go alkohol i skręty, ja myślę, że to przez dobre nastawienie i chęć życia, która w większości przypadków jest w stanie zabić lub osłabić każdą chorobę.

poniedziałek, 17 września 2012

Arabska Wiosna Ludów 2.0

Sytuacja, która zapanowała po opublikowaniu przez (rzekomo) amerykańskiego Żyda i Kopta pewnego diablo kontrowersyjnego filmu podgrzała do czerwoności nastroje społeczne w krajach muzułmańskich. Eskalacje niepokoju społecznego są widoczne obecnie w krajach takich jak Tunezja, Libia, Egipt, Afganistan, Jordania, Jemen a nawet Turcja czy Australia. Wszystko przez produkcję o tytule "Niewinność muzułmanów" (budżet 20 mln USD, usunięty z sieci), w którym  niejaki Sam Bacile (tu ciągle wielka niewiadoma czy na pewno - raczej jest osobą działającą na czyjeś zlecenie) i współtwórca Nakoula Basseley obrażają doktryny islamu, jego wyznawców oraz samego proroka Mahometa (padają m.in. zarzuty o pedofilie). Moim zdaniem to okropna konfabulacja stworzona po to, aby wywołać określony efekt. Kimkolwiek był pomysłodawca - udało się zrealizować zadanie. Chaos trwa.

Islamscy protestujący na ulicach Sydney. Fot. Simon Bullard, źródło:  The Australian

Wystąpienia przeciwko Stanom Zjednoczonym, Amerykanom i symbolom amerykańskim są dziś szeroko widoczne w wyżej wymienionych państwach. Chodzi tu o działania, które rozciągają się w spektrum od palenia flag po ataki na ambasady amerykańskie stacjonujące w krajach o wkurzonych grupach społecznych. Jedno jest więc pewne - Amerykanie mają kolejny poważny problem do rozwiązania. Pozostaje pytanie jak to zrobić, bo przecież wolność słowa to podstawowy przymiot demokracji. Choć w obliczu chaosu minionych dni może się wydawać, że w niektórych sprawach jednostki posuwają się w owej wolności za daleko. Jak głosi stara maksyma "Moje wolności kończą się tam, gdzie zaczynają się wolności innych". Istnieje też opcja, że administracja Obamy, bo niby dlaczego by miały brać odpowiedzialność za jednego z obywateli, który de facto miał prawo wyrazić swoje zdanie. Choć oczywiście zrobił to w odrażający i niewłaściwy sposób. Dylemat pozostaje jak na razie nierozwiązany. 

Pierwszą ofiarą gniewu ze strony muzułmanów padł ambasador USA w Libii Christopher Stevenson i trzy osoby z personelu dyplomatycznego. To ogromny cios jeżeli chodzi o stosunki międzypaństwowe. Warto żebyś wiedział drogi czytelniku, że ambasady są całkowicie nietykalne z punktu widzenia kraju, który je gości - stanowią autonomiczny teren na obszarze innego państwa (stąd też charakterystyczne "warownie" USA w newralgicznych punktach na globusie). W przypadku zamieszek w Egipcie personel dyplomatyczny zmuszony był do opuszczenia siedziby placówki, a wojska strzegące ambasady nie dały rady przeciwstawić się demonstrującym. W Egipcie na obszarze ambasady flaga USA została zastąpiona czarną flagą Al-Kaidy. Oto jak wyglądał incydentu.



To skłania mnie do głębszych refleksji. W sytuacji, w której państwa Afryki Północnej i Półwyspu Arabskiego (oprócz Syrii) przeszły mniej lub bardziej pomyślnie przez "Arabską Wiosnę", mamy do czynienia  z podmiotami, które zrzuciły piętno wieloletnich dyktatorów i pokazały, że potrafią postawić na swoim. Istnieje również prawdopodobieństwo, że na swoim postawią ugrupowania skrajnie ekstremistyczne, których ideą jest zniszczenie Izraela i/lub USA. W warunkach braku "twardej ręki", gdzie rząd ludu dopiero raczkują ekstremizm ma podatny grunt do działania.

Samuel Huntington wspominał, że konflikty zachodzące na świecie (czy to międzyplemienne, czy międzypaństwowe) są zjawiskami naturalnymi, jednakże najgorsze stanowią te, które zachodzą pomiędzy cywilizacjami. Takie wydarzenia, nazwijmy je Arabską Wiosną bis, mogą stanowić preludium do rzeczywistego zderzenia kultur poprzedzonej kolejną eskalacją skierowana przeciwko konkretnym podmiotom. Dziś z jednej strony mamy wiernych islamu rozsianych po wielu miejscach na świecie, którzy domagają się przeprosin ze strony USA i ukaraniu reżysera filmu. Z drugiej natomiast stoją Stany Zjednoczone, będące mocarstwem uniwersalnym i wielopłaszczyznowym decydentem, który od wielu dekad boryka się z wieloma problemami na arenie międzynarodowej. Dla Amerykanów pech chciał, że wszystko dzieje się w przeddzień wyborów prezydenckich. Prezydent Obama musi zatem napiąć polityczne muskuły, aby obie strony chaosu były usatysfakcjonowane. Pojawia się jednak pytanie pytanie "jak?" Może najlepszym rozwiązaniem będzie bierność i dodatkowe zabezpieczenie placówek zagranicznych. Choć z drugiej strony takie działanie zaprzepaści działania Obamy ku ociepleniu stosunków z Bliskim Wschodem i "misyjnej" działalności USA. Jedno jest pewne - arabski świat ma mały dystans do siebie i jeżeli ktoś obraża ich religię musi spodziewać się odzewu. Zmiany w świecie Maghrebu i Mashreku ponownie nadchodzą.


środa, 12 września 2012

W oku oka CD. (klimaty Azji)

Poniżej dzieła z cyklu "We władaniu pustki" wykonane przez Masaru Tatsuki. Informację o serii i o autorze:

"W 1994 roku, w wieku 19 lat, Masaru po raz pierwszy odwiedził Tohoku, jeden z najbardziej niedostępnych i urzekająco pięknych regionów Japonii. Zapamiętał tę krainę na całe życie i w 2006 roku powrócił tam by sfotografować ją <> . Dołączył do grupy myśliwych polujących na jelenie, poznał braci łowiących mieczniki za pomocą prymitywnych harpunów i zaprzyjaźnił się z niemal całkowicie ociemniałą szamanką twierdzącą, że słyszy głosy zmarłych."


Sondaż deliberatywny w ramach akcji "Nie narzekaj, porozmawiaj!"

Witajcie, wczoraj otrzymałem maila od Centrum Deliberacji. Studenci socjologii niwersytetu Warszawskiego prowadza bardzo ciekawy projekt w oparciu o metodę, którą pozyskali z Uniwersytetu Stanforda. Celem jest dosłownie porozmawianie o przekazywaniu wiedzy na uczelniach, adekwatności odpłaty za drugi kierunek oraz plagiacie. Wszelkie szczegóły znajdują się pod linkiem www.cd.uw.edu.pl/sd

Resztę przekopiuję z maila, który otrzymałem. Warto wspomnieć, że udział może zakończyć się nagrodą pieniężną (50zł) i otrzymaniem certyfikatu udziału w badaniu.



Projekt ma charakter oddolny i sieciowy. Jego sukces będzie możliwy tylko i wyłącznie dzięki zaangażowaniu kół naukowych, samorządów studenckich i mediów akademickich. Otrzymaliśmy już deklarację wsparcia od różnych organizacji i pojedynczych osób. Mamy nadzieję, że i Państwo nam go udzielicie. Nie będzie to wymagało dużych nakładów. Liczymy na:
 - upowszechnienie informacji o projekcie wśród studentów, z włączeniem grup formalnych
i nieformalnych; mediów tradycyjnych i internetowych. Początek roku akademickiego sprzyja przesyłaniu informacji oraz spotkaniom bezpośrednim. Warto wykorzystać tę szansę, gdy wszyscy mamy jeszcze dużo energii do działania!
 - wytypowanie przynajmniej jednej osoby, która będzie ambasadorem projektu. Prosimy o to, aby napisała do nas na adrescd@uw.edu.pl, a my udzielimy wszystkich potrzebnych informacji.


Zapraszamy na spotkanie informacyjne dla kół naukowych, samorządów studenckich
i mediów akademickich, które odbędzie się 3 października 2012 r. o godzinie 17.00 w sali Brudzińskiego, Pałac Kazimierzowski, Kampus Główny Uniwersytetu Warszawskiego. Prosimy o wcześniejszy kontakt.

Chcielibyśmy Państwa prosić także o upowszechnienie informacji o spotkaniu dla studentów wszystkich warszawskich uczelni, którzy chcieliby wziąć udział w projekcie. Rozpocznie się ono o godzinie 17.00, 5 października w sali 308, Stary BUW, Kampus Główny Uniwersytetu Warszawskiego.

Działania warto rozpocząć jeszcze we wrześniu! Ankieta internetowa będzie aktywna już od 24 września, a debata odbędzie się 22 i 29 października!


wtorek, 11 września 2012

We are clearly on the crossroads - o spotkaniu w redakcji "Polityki" ws. kryzysu "eurozony"

Witajcie! Dziś po raz kolejny skorzystałem z możliwości odwiedzenia redakcji tygodnika "Polityka" i uczestnictwa w konferencji organizowanej (ponownie) przez fundację DemosEUROPA i stowarzyszenie Friedricha Eberta. O wydarzeniu wspominałem  i zachęcałem do uczestnictwa w nim kilka tygodni temu. Tym razem tematem nie było welfare state a kryzys strefy euro, a dokładniej "Kryzys w strefie euro - scenariusze i globalne konsekwencje". Jak widać po zdjęciach frekwencja była niesamowita. Pod spodem umieszczam plan konferencji wraz z krótkim zarysem tematu dyskusji i przedstawieniem jej uczestników. Warto wspomnieć, że ku mojemu rozczarowaniu zabrakło profesora Dariusza Rosatiego - no cóż, nie wątpię, że jako przewodniczący Komisji Finansów Publicznych ma dużo ważniejsze rzeczy na głowie.






Spotkanie rozpoczął p. Knut Dethlefsen, dyrektor fundacji Eberta na Polskę. Wspominał on o bardzo ważnym miejscu, które zajmuje Polska jeżeli chodzi o strukturę UE i panujący kryzys. Jako następny wypowiadał się gość główny czyli prezes NBP prof. Marek Belka. Profesor Belka wspominał o przygotowaniu się wielu instytucji w Grecji (i tych, które zajmują się kontaktami z nią) na wypadek wystąpienia tego państwa ze strefy euro lub też upadku tej instytucji w ogóle. Marek Belka powiedział, że dla państw takich jak USA, Chiny czy Japonia skupowanie zagranicznych papierów dłużnych jest czymś normalnym, natomiast dla Niemców jest równoznaczne z finansowym bluźnierstwem. W wystąpieniu prezesa NBP można było odnotować pewien sceptycyzm co do działania Europejskiego Banku Centralnego (ECB), u którego prelegent widzi bezradność w kwestiach kontroli nad stopami procentowymi w krajach strefy euro. Co więcej, ECB wykupuje długi państw eurostrefy, ale stawia warunki takie jak np. w Grecji, a nie wszyscy obywatele się na nie zgadzają. Profesor Marek Belka jest optymistycznie nastawiony co do trwałości strefy euro i nie przewiduje jej rozpadu, zauważa także, że bankructwo Grecji mogłoby pociągnąć za sobą bankructwa kolejnych państw z problemami finansowymi (kraje grupy PIIGS) tworząc tym samym efekt domina. Na końcu swojego wystąpienia prezes NBP stwierdza, że sytuacja finansowa w Japonii i USA jest dużo gorsza, a w strefie euro stan bieżący wynika z kryzysu instytucjonalnego.


Kolejnym "gościem specjalnym" była prof. Maria João Rodrigues, która współpracowała kiedyś z europarlamentarzystką Danutą Hibner. Jej wystąpienie dotyczyło przyszłości UE. Maria Rodrigues powiedziała, że mamy obecnie do czynienia z wielkimi zmianami na świecie, a są to zarówno zmiany finansowe (kryzys), zmiany środowiskowe, jak i przeobrażenia wewnątrz społeczeństw (społeczne nieposłuszeństwo). Sam kryzys w strefie euro przerodził się natomiast w kryzys integracji europejskiej z czym nie sposób się nie zgodzić. "Kwestia europejska" postrzegana jest na świecie jako spory problem dla gospodarki światowej, "we are clearly on the crossroads" - stwierdza Rodrigues. W swoim wystąpieniu profesor Rodrigues kreśli trzy scenariusze dla Unii:
  1. najbardziej pesymistyczny - wyjście niektórych krajów z Unii Europejskiej (ciekawe jakim sposobem i jakim kosztem)
  2. bardziej prawdopodobnych choć ciągle "w czarnych barwach" - UE przekształca się w "klub państw", które zgadzają się na współpracę polityczną i ekonomiczną (taka elitarna UE)
  3. najpozytywniejszy scenariusz - UE zacieśnia współpracę gospodarczą i intensyfikuje kontakty polityczne (coś a la federalizacja wszystkich państw członkowskich)
Co może pomóc w realizacji jakiegokolwiek pozytywnego scenariusza? Według Marii Rodrigues są to: 
  • perspektywa (i widok) wzrostu gospodarczego,
  • system finansowy zapewniający stabilność,
  • system fiskalny oparty na mechanizmie solidarnościowym,
  • demokratycznie podejmowane decyzje.
Profesor wspominała o dwóch formach Unii Europejskiej. Pierwszą z nich jest Unia Europejska dwóch prędkości, która jak wiadomo jest faktem, jednak państwa całej UE, aby rozwijały się gospodarczo muszą działać wspólnie i tak prężnie jak tylko mogą. O wiele gorsza w ocenie profesor Rodrigues jest Unia Europejska dwóch poziomów ("two level Union") - ten twór jest groźny i nie możemy dopuścić do jego powstania. Co również zauważyła doradca instytucji UE (i współautorka Strategii Lizbońskiej), nie można prosić mieszkańców innych państw, aby ponosili odpowiedzialność finansową za innych, mniej zdyscyplinowanych finansowo obywateli państw UE.

Wypowiedzi kolejnych panelistów przedstawię w bulletpoint'ach (ot tak, żeby się nie rozpisywać).

Jonas A. Emmanoulildis (European Policy Centre, starszy analityk):
  • nie uważa żeby sprawdził się scenariusz gdzie UE staje się Stanami Zjednoczonymi Europy (nawiązanie do Churchilla ?),
  • Emmanoulildis postuluje, aby odnaleźć drogę do rozwoju zarówno na poziomie krajowym jak i unijnym - pojawia się jednak pytanie za milion dolarów - jak to zrobić? (to pytanie pada z ust gościa, nie moich :))
  • kryzys, który trwa jest sui generis (jeden w swoim rodzaju) dlatego instytucje  unijne posuwają się krok po kroku, zastanawiając się równocześnie jak wprowadzić nowy traktat, który poprawi sytuacje (tu potrzebna byłaby zmiana w konstytucji Niemiec)
  • implozja UE będzie kosztowna dla wszystkich- zarówno państw członkowskich jak i państw trzecich
Ryszard Petru (PricewaterhouseCoopers, doradca ekonomiczny, członek demosEuropa)
  • według p. Petru kryzys strefy euro został wywołany przez: utratę konkurencyjności europy, za dużo niespełnionych obietnic fiskalnych oraz zmiany cen (niestety nie usłyszałem czego - bo warto wspomnieć, że cała debata była po angielsku),
  • obecnie nie rozwiązujemy powyższych problemów,
  • Europa potrzebuje zielonego światła świadczącego o wzroście gospodarczym, niestety wciąż go nie widać,
  • aby osiągnąć ów wzrost potrzebne są reformy strukturalne. 
  • według p. Petru najważniejsze jest aby UE była konkurencyjnym podmiotem na arenie międzynarodowej. 
Przed rozpoczęciem konferencji. Na środku widoczny prof. Belka.

sobota, 8 września 2012

Sprostowanie

Oto drobne sprostowanie co do nieobecności prof. Anioła i zastąpieniu go przez prof. Grewińskiego. Dodatkowo krótka notka biograficzna panelisty.

piątek, 7 września 2012

Przyszłość państwa opiekuńczego

Wczoraj (tak jak informowałem kilka dni wcześniej) w siedzibie redakcji tygodnika "Polityka" odbyło się spotkanie dotyczące Welfare state czyli pojęcia, które często mylnie utożsamiane jest jedynie z państwem opiekuńczym (tutaj adekwatnym określeniem byłoby państwo paternalistyczne).

     Pod spodem zamieszczam informacje dotyczące samej konferencji tj. uczestników i poruszanej tematyki. Warto zaznaczyć, że na konferencje nie przybył prof. Włodzimierz Anioł, który został zastąpiony przez prof. Grewińskiego. Cała konferencja była częścią projektu "Socjaldemokratyczna polityka społeczna", natomiast współorganizatorami byli fundacja im. Friedricha Eberta i Ośrodek Myśli Społecznej im. F. Lassalle'a.

     Welfare state często utożsamiane jest z państwem opiekuńczym, lecz taka optyka jest bliższa państwom takim jak niegdyś PRL, natomiast w krajach skandynawskich (do czego odwoływał się prof. Palme) ten termin utożsamiany jest z państwem dobrobytu. Prof. Grewiński w swoim wystąpieniu zauważył, że jako Polacy możemy naśladować trendy, kopiować benchmarki i wdrażać elementy państwa dobrobytu, ale w całości nie damy rady stać się takim krajem - czyżby chodziło o to, o co chodzi zawsze, czyli o pieniądze? Profesor stwierdził, że każdy kraj podąża określonym "szlakiem", a ze swoimi "naleciałościami" historycznymi Polska nie jest w stanie zejść ze swojej drogi. Panelista podkreśla, że rolą państwa (bo od tego należałoby zacząć rozważania) jest zarządzanie wielopłaszczyznowym chaosem - zarówno pod względem administracyjnym jak i infrastrukturalnym. Aby stworzyć welfare state trzeba uspołecznić działania rynkowe, a państwo musi być dobrym zarządcą i organizatorem. Na pytanie zadane przez Jacka Żakowskiego o sferach życia, które powinno obejmować państwo opiekuńcze prof. Grewiński wymienia:
  • demografia,
  • migracje,
  • wielokulturowość,
  • praca środowiskowa (w Polsce nie działa),
  • kwestie edukacji, która procentuje w przyszłości (tu: argument często podnoszony przez prof. Palme jako czynnik wpływający na rozwój społeczeństwa obywatelskiego i tworzenia sprawnego welfare state),
  • zdrowie i niepełnosprawność.
Zdjęcie ze spotkania. Od lewej: prof. Palme, prof. Grewiński, J. Żakowski. Przede mną siedziała pani Anna Grodzka z Ruchu Palikota, którą przyciągnął zapewne socjaldemokratyczny wątek konferencji.
     Na zmianę z profesorem Grewińskim wypowiadał się prof. Joakim Palme dyrektor Instytutu Badań nad Przyszłością w Sztokholmie. Palme podkreślał, że kultura może być zmieniona przez instytucje państwowe, a indywidualne jednostki nie mogą wprowadzić znaczących zmian ku tworzeniu welfare state - trzeba działać kolektywnie. Skandynawski profesor stwierdził, że politycy czują się uwięzieni przez globalizację, a wyjściem z pułapki szufladkowania państwa opiekuńczego jest traktowanie go jako inwestycji społecznej, która zwróci się z nawiązką. Według prof. Palme należy użyć areny europejskiej (Unii Europejskiej) do stymulowania i uwspólnienia działań socjalnych. Palme w skrócie przedstawił także rozwój welfare state (tu: utożsamiane jako państwo dobrobytu) w krajach skandynawskich.

W części dyskusyjnej szeroko wypowiedział się prof. Iwiński, który wytknął panelistą niedoskonałości wynikające z ich analizy. Pomimo ograniczonego czasu udało mi się zadać swoje pytanie, które brzmiało:

Przyjmując polską optykę, czy są na to [welfare state - przyp. E.C.] pieniądze? Polska ze swoimi łupkami to nie Skandynawia, która czerpie ogromne zyski ze sprzedaży ropy naftowej z Morza Północnego. W dobie kryzysu finansowego rząd nie zgadza się z "polskim welfare state" przedstawionym poniekąd w "Alternatywie" Prawa i Sprawiedliwości, choć prezes PiS przedstawił raczej powrót do paternalistycznej funkcji państwa.

Otrzymałem odpowiedz, z której dowiedziałem się, że z pieniędzmi na ten cel jest krucho, ale to świetna inwestycja długookresowa.

czwartek, 6 września 2012

Wycena planu PiS i Igrzyska inaczej

Witajcie! Dziś moją uwagę przykuło kilka informacji i faktów. Po pierwsze obliczenia ministra finansów Jana Rostowskiego dotyczące kosztów planu Jarosława Kaczyńskiego czyli "Alternatywy" PiS. Warto zauważyć, że tak jak wspominał członek PO, obliczenie kosztów odbyło się nad wyraz sprawnie, a wiele z pomysłów nie zostało wycenionych (ze względu na ich małą wartość merytoryczną lub czyste intencje polityczne ministra). Oto najważniejsze uwagi i spostrzeżenia pana Rostowskiego:

  • 54,5 mld PLN - kwota, którą trzeba by wyłożyć rocznie na realizację planu "Alternatywa"
  • realizacja "Alternatywy" spowoduje wzrost długu publicznego - w 2015 roku Polska przekroczyłaby próg konstytucyjny tego wskaźnika (wtedy "uruchamiają się" instrumenty ustawowe w celu zmniejszenia długu)
  • poziom długu publicznego (zakładając realizację "Alternatywy") wyniósłby w 2040 roku 208,2 proc. PKB (czyli o 1/3 więcej niż obecnie w Grecji - dodaje Jan Rostowski), co byłoby bezpośrednio związane z nie przedłużaniem wieku emerytalnego i "reformą" systemu emerytalnego z 1999 roku
  • wizja stworzenia nowych miejsc pracy jest realistyczna gdyż w latach 2008-2011 PO stworzyło 213 tys. miejsc pracy rocznie, więc założenie p. Kaczyńskiego o dodatkowych 120 tys. miejsc pracy rocznie, przez 10 lat jest możliwe nawet jeżeli założymy, że PiS będzie realizowało swój program :-) 
  • Kaczyński nie bierze pod uwagę kryzysu w strefie Euro - wg Rostowskiego naraża on społeczeństwo RP na niebezpieczeństwo finansowe
  • Reasumując - koszty budżetowe na 2013 r. wg  programu Jarosława Kaczyńskiego wyniosłyby 62,6 mld PLN, dochody natomiast zaledwie 8,1 mld (na rok 2016 te wielkości wynosiłyby kolejno 92,6 mld i 8,7 mld PLN)

     Na koniec minister Rostowski powiedział, że jest skory do współpracy Ministerstwa Finansów z PiS aby "wyceniać" koszty zmian finansowych, które mają zamiar wdrożyć. Ad vocem "wyceny" ministra wypowiedziała się posłanka PiS Beata Szydło, nakreślając plan wdrożenia "Alternatywy". Jednak ze względu na niespójność faktów i informacji przez nią przedstawianych przestałem słuchać jej wystąpienia.

     Druga kwestia to wystąpienie Barbary Niewiedział dla TVN 24 - wszystko związane z kwestią zdobycia przez nią złotego medalu na Igrzyskach Olimpijskich dla niepełnosprawnych w Londynie w biegu na 1500. Pani Barbara wypowiedziała apel do wszystkich, którzy przyglądali się "normalnym" Igrzyskom Olimpijskim, a zapomnieli o sportowcach niepełnosprawnych. Tak jak kiedyś wspominałem - należy śledzić poczynania naszych sportowców i cieszyć się sukcesami - te bowiem również wymagają ogromu poświęceń. Natomiast, tak jak wspomina Barbara Niewiedział, drugie igrzyska wydają się być dyskryminowane w kraju - zarówno przez obywateli, urzędników państwowych (brak prezydenta/premiera/minister sportu na nominacji olimpijczyków do wyjazdu do Londynu) jak i media (tutaj czasami pokazuje coś telewizja publiczna), a za granicą mistrzowie paraolimpiady zdobią okładki gazet i nie schodzą z ust komentatorów sportowych. Dyskryminacja w wersji soft? Dlatego też pani Barbara, szczęśliwa, zmęczona, i tak jak odczułem, troszkę przybita całą "infrastrukturą" dla Olimpiady w kraju, zachęca do komentowania na forach poczynań sportowców z "drugiej" Olimpiady i otworzenia oczów na kwestie sportowców, którzy w normalnym życiu mają trochę trudniej.

środa, 5 września 2012

W oku oka CD.

"Rodzina przede wszystkim" Fotografia: Michael Northrup

wtorek, 4 września 2012

Zbudowanie pełnej alternatywy dla sposobu rządzenia naszym krajem wg Jarosława Kaczyńskiego



Dzisiaj przedstawiam Tobie, drogi czytelniku, plan nakreślony przez prezesa głównej partii opozycyjnej nazwany także "Alternatywą". Ma być to (rzekomo) alternatywa dla linii programowej Platformy Obywatelskiej, przedstawiona przed drugim exposé lidera partii rządzącej - Donalda Tuska oraz sygnał, że PiS jest gotowy do rządzenia.

Warto wspomnieć, że Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu ciągle podkreślał, że to właśnie "oni" (PiS) są jedyną prawdziwą opozycją i chcą rozszerzyć funkcję kontrolną tejże instytucji do działań władczych. Czyżby zapowiadał się pucz w wersji soft? Nie można także przeoczyć ideologicznego nacechowania wystąpienia i jego napastliwej retoryki.

Exposé prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, po tym jak wygłosił krótką preambułę, w której było sporo nawiązań charakterystycznych dla Pana Prezesa (tj. historia, niepodległość, patriotyzm), zostało przeze mnie spisane w punktach programowych i głównych założeniach przedstawionych w sprawie wielu płaszczyzn życia, oto i one:

1.      Reorganizacja finansów publicznych
a.       zmiana systemu podatkowego
b.      połączenie stawek podatków PIT i CIT (ustawa)
c.       zmiana stawki podatku VAT (ustawa)
d.      podatek obrotowy nałożony na banki i sklepy wielkopowierzchniowe ("(...) nie płacą podatków bo są różnego rodzaju gry, transfery")
e.       brak opodatkowania inwestycji

2.      10-letni plan walki z bezrobociem
"Państwo musi tutaj (...) interweniować [w rynek mieszkań]"
a.       rezygnacja z "bezsensownych szkoleń" (mniemam, że chodzi o te sponsorowane przez Unię Europejską, choć nie wiem dlaczego są bezsensowne)
b.      stworzenie 1,2 mln miejsc pracy w ciągu 10 lat w miastach poniżej 10 tys. i mniejszych (oraz wsiach)
c.       stypendia i dopłaty kosztem zwolnień podatkowych i wcześniej wspominanych szkoleń
d.      powołanie "kas mieszkaniowych", gdzie ludzie będą odkładali pieniądze (jest opcja "nagradzania" najbardziej ciułających)

3.      Polityka rodzinna
a.       za każde następne dziecko stawka podatkowa ograniczona o 50 proc.
b.      odliczenia rozpoczynają się od DNIA POCZĘCIA dziecka
c.       ulga na podręczniki szkolne
d.      opłacanie urlopów wychowawczych dla członków małych przedsiębiorstw
e.       "bon rodzinny" - do 300 zł na przedszkola i żłobki dla biedniejszych rodzin (wątpię żeby komukolwiek to pomogło w tak niskiej kwocie)
f.       "karta praw rodziny wielodzietnej" - preferencje w korzystaniu z instytucji kulturalnych i sportowych (najpierw należałoby się zająć statusem społecznym i kwestią socjalną tych rodzin)

4.      "Sprawy starszego pokolenia" (oryginalny tytuł według J.K.)
"60 i 65 lat - wracamy do tych terminów (...)"
a.       rezygnacja z opodatkowania rent i emerytur do 1000 zł
b.      możliwość wyboru między ZUSem a OFE
c.       wprowadzenie systemu "solidarnościowego"

5.      Służba zdrowia
a.       likwidacja NFZ i "oszczędności" z tym związane

6.      Oświata
"Dzisiaj wiem, że się myliłem" - J.K. o dawnym poparciu dla wprowadzenia gimnazjów
a.       edukacja od 7 roku życia
b.      8 lat podstawówki i 4 lata liceum
c.       odbudowa szkolnictwa zawodowego
d.      rezygnacja z systemu testowego przy maturach
e.       przywrócenie gabinetów lekarskich w szkołach
f.       status nauczyciela jako pracownika państwowego (?)
g.      ustawowe zapewnienie, że historia, język polski i religia będą wykładane w szkołach w pełnym wymiarze
h.      umocnienie pozycji kuratoriów (bez ich zgody nie można likwidować szkół)

7.      Kultura
"W tej chwili Ministerstwo Kultury prowadzi politykę wspierania dosyć kontrowersyjnej i nic nie wnoszącej twórczości" - w ustach kogoś, kto każdego 10 dnia miesiąca zbiera się na Krakowskim Przedmieściu, aby gloryfikować rozbicie samolotu ta wypowiedź brzmi zabawnie

8.      Rolnictwo
a.       walka o równe dopłaty dla polskich rolników
b.      budowa spółdzielni rolniczych ku integracji sprzedaży i hodowli (PGRy?)

9.      Bezpieczeństwo
a.       zaostrzenie kar (szczególnie tych najcięższych, tutaj duży emocjonalny ładunek przykładów ze strony prezesa PiS)
b.      zaostrzenie kar za korupcję - powinny być stosowane ciężkie kary
c.       potrzebna jest zmiana konstytucji - trzeba zastosować karę konfiskaty mienia

Komentarze do wystąpienia:
prof. Jacek Raciborski (socjolog)
  •      wystąpienie było dość spójne lecz było w nim wiele pomysłów nierealistycznych (np. podatek od banków)
  •         za wystąpieniem Kaczyńskiego kryje się wizja policentryczna/komunocentryczna - brak w niej miejsca dla społeczeństwa obywatelskiego
  •       nie widać zjednoczonej opozycji czy wyłomu w koalicji rządzącej (stąd brak nadchodzących "przewrotów")

prof. Sławomir Sowiński (politolog)
  •       Kaczyński chciał pokazać, że jest gotów być premierem (coś co jest potrzebne wyborcom skierowanym ku PiS)
  •       może to być początek "długiego marszu po władzę"
  •        Kaczyński nie chce się ścigać z Palikotem na eventy - to ma być pewna wiarygodność choć nie wiadomo czy Kaczyński wyeksponuje młodych posłów-kandydatów na miejsca w swoim rządzie

prof. Dariusz Rosati (poseł PO, przewodniczący komisji ds. finansów publicznych)
  •          zniesienie podatków od emerytur to koszt rzędu 1-1,5 mld zł dla budżetu państwa
  •       program wewnętrznie nie spójny - z jednej strony zniesienie ulg podatkowych, a z drugiej nowe zwolnienia podatkowe
  •        "dobrze, że prezes zajmuje się sprawami gospodarczymi"
  •      propozycje J.K. mogą kosztować dziesiątki miliardów złotych
  •       opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych będzie skutkowało drożyzną, której prezes PiS tak bardzo się obawia
  •       opodatkowanie banków będzie skutkowało droższymi kredytami - ucierpi obywatel

·          

Zaproszenia na spotkania w redakcji Polityki

Witajcie, dziś "przeklejam" wam dwa zaproszenia na ciekawe spotkania w redakcji tygodnika "Polityka", które odbędą się w najbliższym czasie. Ja tam będę, was również zachęcam do udziału (po uprzednim zarejestrowaniu trwającym 30 sek.). 


I.

Szanowni Państwo,
drodzy Przyjaciele Fundacji im. Friedricha Eberta! (<< współorganizator)

Serdecznie zapraszamy na debatę pt. „Przyszłość państwa opiekuńczego”. Spotkanie odbędzie się w siedzibie redakcji „Polityki”, ul. Słupecka 6, w dniu 6 września 2012 r. o godz. 18:00.
Szczegóły znajdziecie Państwo w zaproszeniu. Prosimy o rejestrację online. (wystarczy kliknąć na hiperłącza) 

II. (tu już troszkę więcej informacji)
Kryzys w strefie euro - scenariusze i globalne konsekwencje

11 września 2012 roku
siedziba tygodnika "Polityka"
ul. Słupecka 6, Warszawa

demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej oraz Fundacja im. Friedricha Eberta w Polsce zapraszają na konferencję "Kryzys w strefie euro - scenariusze i globalne konsekwencje", która odbędzie się 11 września 2012 w Warszawie.

Podczas gdy w strefie euro trwają prace nad rozwiązaniem kryzysu, w ramach których tworzone są nowe mechanizmy koordynacji oraz instytucje, kluczowe znaczenie będą miały dwa wymiary zachodzących zmian. W perspektywie wewnętrznej, niezbędna jest pewność, że pogłębiona integracja wystarczy, po pierwsze, do przywrócenia stabilności ekonomicznej i zażegnania obecnego kryzysu, a po drugie stworzy odpowiednie narzędzia, aby zapobiec kolejnemu załamaniu. Czy propozycje przedstawione na czerwcowej Radzie Europejskiej przez Hermana van Rompuya są wystarczające? Czy są możliwe do wprowadzenia w obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej? Jakie są oczekiwania odnośnie nadchodzącej propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej wspólnego nadzoru bankowego?

Patrząc poza granice Europy, w świecie pokryzysowym, kluczowa jest współpraca w kwestiach identyfikacji, diagnozowania i rozwiązywania pojawiających się zagrożeń. Czy instytucje europejskie i państwa członkowskie są gotowe na to wyzwanie? Na których partnerach w innych największych gospodarkach będziemy mogli polegać?
aby się zarejestrować kliknij powyżej lub wejdź na: www.demoseuropa.eu

Program:

15.30 - 16.00 Kawa i rejestracja

16.00 - 16.10 Powitanie i wprowadzenie

Paweł Świeboda, Prezes demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej
Knut Dethlefsen, Dyrektor Fundacji im. Friedricha Eberta w Polsce

16.10 - 16.25 Przemówienie wprowadzające I: Europejskie problemy, globalne konsekwencje?

Profesor Marek Belka, Prezes Narodowego Banku Polskiego

16.25 - 16.40 Sesja pytań i odpowiedzi

16.40 - 16.55 Przemówienie wprowadzające II: W kierunku pełnej integracji gospodarczej

Profesor Maria Joâo Rodrigues, profesor europejskiej polityki gospodarczej w Instytucie Studiów Europejskich (Université Libre de Bruxelles) i doradca instytucji UE

Moderator: Paweł Świeboda, Prezes demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej

16:55 - 17:10 Sesja pytań i odpowiedzi

17:10 - 18:30
 Dyskusja Kryzys w strefie euro - scenariusze i globalne konsekwencje

Janis A. Emmanouilidis,
 Senior Policy Analyst, European Policy Centre
Ryszard Petru, Partner, PwC i Doradca ekonomiczny demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej
Profesor Dariusz Rosati, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie; Przewodniczący Komisji Finansów Publicznych Sejmu RP
Piotr Serafin, Sekretarz Stanu do spraw europejskich, Ministerstwo Spraw Zagranicznych


Moderator: Krzysztof Blusz, Wiceprezes, demosEUROPA - Centrum Strategii Europejskiej

18.30 Podsumowanie i zakończenie


Konferencja odbędzie się po polsku i angielsku (zapewniamy tłumaczenie symultaniczne).
Ilość miejsc jest ograniczona.
Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.

niedziela, 2 września 2012

Świat jaki widzieliśmy kiedyś w telewizji

Świat jaki znamy my, dzieci Zachodu, różni się znacząco od tego, w którym przyszło dorastać mieszkańcom innych cywilizacji. Dzieci z kręgu kultury hinduistycznej, chińskiej i afrykańskiej (podział wg. paradygmatu cywilizacyjnego Samuela Huntingtona) nie znają dzieciństwa takiego, jakie zostało wpojone nam - nie ma w nim zabawek, czasu wolnego oraz dorastania. Nie dziwi mnie także, że gdy sprawdzam metki na ubraniach widzę Made in China/Maroco/Bangladesh/Wietnam - małe koszty pracy i offshore'ing skutecznie niszczą społeczne i kulturowe wartości i cały cykl życia od urodzenia aż po śmierć.
S. Huntington, Zderzenie cywilizacji, Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa 2001, s. 21.
     W życiu nastolatków i dzieci z cywilizacji odmiennej od naszej, wolne chwile są ograniczone do minimum, praca  rozszerzona do maksimum, a dorastanie dyktowane jest środowiskiem co przekłada się we wczesnym wieku zawierania małżeństw (od 13 roku życia). Trochę mi głupio, że 40 dolarów, których równowartość wydaję się na nowy sprzęt czy ubrania stanowi równocześnie tygodniowy zarobek całej rodziny z Bangladeszu, która pracuje w cegielni po 12 godzin dziennie sześć dni w tygodniu. Nowoczesny model me-generation dzieci, młodzieży i młodych z Zachodu kontrastuje głęboko ze światem niezachodnim. Mamy tablety, notebooki, dotykowe telefony, własne mieszkania, samochody, ciepłe obiady, a później dobrze płatną pracę (lub pracę w ogóle). Po drugiej stronie, w cywilizacjach niezachodnich, nie ma nawet ciepłej wody, wygodnych łóżek i spania do późna, UNICEF i ILO (International Labour Organization - Światowa Organizacja Pracy) donosi, że w Bangladeszu i w Chinach ciągle łamie się zakaz zatrudniania dzieci poniżej 14 roku życia, dlatego dzieci dorastają i wychowują się w dymie kominów, pyle cegieł i zmęczeniu wielogodzinnego dnia pracy. Nierówności silnie kontrastują, ale kto ze świata zachodniego to dostrzega?

    To co widzę w filmie "Dzieciństwo w cegielni" z doskonałej serii ewy Ewart jest potwierdzeniem moich wcześniejszych domysłów. Jedenastoletnia Tajim niesie na głowie 10 cegieł, dzieci młodsze od niej zabierają po 6 lub 8 - dalej nie sięgają ich ręce. Praca jest ciężka, od szóstej rano do szóstej wieczorem, dwanaście godzin w słońcu, od którego tworzą się zmarszczki na dziecięcych twarzach. Wszystko za niecałego dolara dziennie. Nierzadko dzieci chorują na infekcje skórne, migreny czy inne choroby, które na Zachodzie stanowią promil zachorowań u dzieci. Tajim nie chodzi do szkoły, gdyż w Bangladeszu trzeba mieć na to pieniądze, tak samo jak na zakup książek i wyprawki szkolnej. Młoda dziewczyna troszczy się za to o swojego małego brata i chce aby on poszedł inną drogą. Ma marzenia i pomimo ciężkiego życia nie traci optymizmu, a z jej ust nie schodzi uśmiech.

"Na terenie cegielni niema placu zabaw, dzieci bawią się cegłami."

Z tego obrazu wyłania się refleksja na temat rozwoju - widać ogromną przepaść między cywilizacjami, której nie da się zasypać. Huntington w "Zderzeniu" stwierdza

"W stosunkach międzynarodowych mamy do czynienia ze światem Zachodnim i wieloma niezachodnimi (...)  Państwa narodowe są i będą najważniejszymi uczestnikami SM, ale ich sojusze, konflikty i interesy w coraz większym stopniu są kształtowane przez czynniki kulturowe i cywilizacyjne."

      To bardzo aktualne spostrzeżenie nawet pomimo faktu, że książka Huntingtona powstała w 1995 roku - schematy wydają się pozostawać nienaruszone. Cywilizacje stoją do siebie w opozycji, niektóre rozwojowo, inne światopoglądowo, a pozostałe ekonomicznie. Widać więc nieskończona przepaść pomiędzy każdą cywilizacją, która będzie zestawiona z cywilizacją Zachodnią (oprócz niej funkcjonuje 7-8 innych kręgów kulturowych). To tak jak porównywać biznesmena z biedakiem, który zbiera puszki aby przetrwać. Z jednej strony, u tego pierwszego, edukacja sfinalizowana dyplomem i dobrą praca, z drugiej praca i jeszcze więcej ciężkiej pracy bez perspektyw na przyszłość. Parafrazując dalej, beztroskie konsumenckie dzieciństwo i dorastanie napędzane przez koncerny, media, globalne trendy w gronie rodziców pracujących za (stosunkowo) godziwą stawkę przez 8-9h/5 dni w tygodniu. To wszystko zestawione z przeciwieństwem tych wartości w postaci braku dzieciństwa, aranżowanych małżeństw, utrzymywania rodziny w wieku kilkunastu lat i szybkiego dorastania pozbawionego nowoczesnych zabawek.

     Ogromny rozziew jest "naturalnym" skutkiem wielobiegunowego świata (z dominującym światem zachodnim), jednak trzeba się sprzeciwić pracy dzieci i zabieraniu im dzieciństwa. W innych kręgach kulturowych rodzice nie zgadzają się z tym stwierdzeniem, według nich dzieci powinny maksymalnie wykorzystać swój czas wolny aby zarabiać dla rodziny i awansować pionowo poprzez intratne małżeństwa. Skostniały system kastowy lub hierarchiczny tworzy niemożliwy do przeskoczenia schemat, który od urodzenia aż po śmierć określa  każdemu "miejsce w szeregu".

    Ta przepaść zmusza mnie do refleksji. Widząc dzieci i młlodych świata Zachodu dostrzegam ich ogólny brak zaangażowania, eskapizm i wspominany wcześniej trend me-generation. Rzeczywistość, w której żyją (żyjemy) potęguje schematy "kup, chciej, bądź lepszy i szybszy", do tego dochodzi jeszcze uproszczenie kontktów społecznych poprzez rozwój nowoczesnych technologii komunikacyjnych i obniżenie poziomu myślenia "jako takiego". Śmiejmy się dalej z głupich obrazków przesyłanych na smartfony i tablety, jedzmy tłuste posiłki i cieszmy się czasem wolnym - to takie odmienne od rzeczywistości oddalonej o setki kilometrów.