Żyjemy w świecie zmian, gdzie społeczeństwo wolnego czasu zmieniło się w społeczeństwo konsumpcji i rozmytych wartości. Napawamy się "tu i teraz" nie patrząc na to, co jest dalej oraz nie mając szacunku dla tego, co już było. Toksyny są dla nas żeby zapomnieć.

środa, 30 grudnia 2015

Świat zwariował a my idziemy dalej

Dzień dobry drogi czytelniku. Już niedługo zakończy się rok 2015, który przeniósł na swoich plecach, wiele wydarzeń pozytywnych oraz tych o wiele mniej przyjemnych. Oczywiście punkt widzenia zawsze zależy od miejsca leżenia, niemniej, nawet postronni obserwatorzy którejś z płaszczyzn, gdzie rozgrywają się trójwymiarowe szachy widzą, że na pewno coś jest inaczej, że coś nie pozwala stanąć w miejscu i stanowi alternatywę dla nowożytnej Belle Époque.

"Passing" autorstwa Michaela Wedge
Gdybym miał dzielić się swoimi spostrzeżeniami z mijających 365 dni napisałbym krótko i dosadnie - jesteśmy coraz bardziej nieprzewidywalni. Tak, nieprzewidywalni, a czasami zwyczajnie niespełna rozumu, żeby nie napisać popieprzeni. I to w różnych skalach - jako mieszkańcy globu, Polski, czy ogólnie jako istoty ludzkie. Wprost proporcjonalnie do nowych odkryć na wszystkich płaszczyznach nauki i rozwoju społeczeństw, w tempie ekspresowym niszczymy się sami i doprowadzamy do całkowitej erozji poznawania świata. Zamach terrorystyczne w Paryżu, wzrost siły i znaczenia ISIS, dekomponowanie państwa prawa i pluralizmu w Polsce przez Jedyną Słuszną partię, która wygrała wybory, zdobyła większość i ma swojego "uwiedzionego" prezydenta, skandale w łonie Kościoła Katolickiego (Vati leaks), boom pokolenia dzieci-tabletów czy zimna wojna bis na linii USA-FR to tylko część z tego, co można wymienić. 

No, a co z tą Polską? To chyba fenomen, że u steru "zielonej wyspy" i dynamicznie rozwijającego się społeczeństwa zorientowanego na postęp stanęli wariaci (przeplatani "kadrą menadżerską"), którzy nie kryją się ani trochę ze swoimi pomysłami rozwiercenia państwa, zalaniem wszystkich instytucji "swoimi ludźmi" i autorytarnymi poczynaniami. Wszystko oczywiście w dobrej wierze i z Bogiem na ustach Wymieniając pojęciowo "dobre zmiany" ostatnich tygodni pragnę podkreślić:

  • ubezwłasnowolnienie Trybunału Konstytucyjnego, a tym samym pogwałcenie Konstytucji RP przez rząd i Prezydenta (protestowały nie tylko osoby i organy krajowe, ale także podmioty międzynarodowe),
  • ułaskawienie ówcześnie nieskazanego jeszcze prawomocnie szefa specsłużb Mariusza Kamińskiego,
  • "nocna zmiana" w sztabie NATO - blamaż dla Polski w ramach jej członkostwa w Sojuszu,
  • Smoleńsk zawsze i wszędzie + zaangażowanie wojska w cały spektakl sfrustrowanych ludzi,
  • zakończenie programu in vitro do końca pierwszej połowy 2016 roku,
  • rozpruwanie gospodarki  - 500 PLN na dziecko (choć wszystko wskazuje na to, że to bujda), zwiększenie kwoty wolnej od podatku w opcji instant, cofnięcie ustawy o zwiększeniu wieku emerytalnego,
  • cios w sektor prywatny - podatek dla supermarketów i podmiotów sektora bankowego,
  • łączenie władzy kościelnej z władzą państwową - coś co uważam za największe ohydztwo w wykonaniu nowych elit - patrz: Kępa i Gliński na uroczystościach kościelnych oraz MON jako tuba Radia Maryja (do wygooglowania),
  • osoby powołane na urząd, które nigdy nie powinny piastować tych stanowisk: minister Ziobro, minister Waszczykowski, minister Gowin, minister Macierewicz i wisienka na torcie - premier Szydło.

Do tego dochodzi jeszcze świeży pomysł narzucenia kagańca dla polskich mediów. Rzecz wydarzyła się jak zwykle w nocy z poniedziałku (28 grudnia) na wtorek - wtedy to projekt ustawy medialnej PiS zyskał namacalną formę i pojawił się na stronie Sejmu. Ustawa zakłada natychmiastową wymianę władz TVP i Polskiego Radia, zastąpienie konkursów i zgody KRRiT wyłanianiu jednoosobowego zarządu i 3 rad nadzorczych będą przez... nominację Ministra Skarbu . Co więcej, prezes zarządu będzie mógł powoływać szefów regionalnych, czyli przyjmując optykę PiS ustanowić swoich podwładnych, którzy realizowali będą jedyną słuszną linię medió. Nazwałbym to "orbanizacją mediów" - czyli zarzuceniem misji i rozrywki na rzecz rządowych rozgrywek i układów oraz nakładania kagańca dla wszystkich, którzy myślą inaczej niż Jarosław Kaczyński i jego banda marionetek. Prawdziwa Białoruś albo Korea Północna. 



Z poziomu państwa stać nas na wiele, ale tylko jak będziemy działać z głową i trzeźwo kalkulować - to tyczy się przede wszystkim tych, którzy są u władzy. Choć niestety oni nie chcą nikogo słuchać i sami wiedzą lepiej. Z kolei układy z ośrodkiem, który powinien trzymać się jak najdalej od rządzenia - Kościołem Katolickim - pokazują jak bardzo ograniczone i ubezwłasnowolnione są nasze elity. Z poziomu jednostki też można wiele zdziałać i tu jest rola dla nas! Segregujmy śmieci, płaćmy podatki, tworzyć społeczeństwo obywatelskie i dobrze mówmy o Polsce zagranicznym kolegom i koleżankom, a przede wszystkim więcej czytajmy! Wydaje się proste, prawda? 


***

Żeby mieć rękę na pulsie trzeba by poświęcać 25 godzin dziennie na scrollowanie największych serwisów z całego świata, słuchanie kilku rozgłośni radiowych, czytanie największych dzienników i oglądanie globalnych stacji telewizyjnych. Nie sposób zatem być na bieżąco ze wszystkim. Można jednak wybierać obszary zainteresowania i się na nich skupić. Nie każdemu się chce, to fakt, ale wraz z nowym rokiem chyba warto zrobić sobie postanowienie typu "będę weryfikował zamieszczone przez znajomego na Facebooku" czy "zainteresuje się sytuacją w Rosji". 

Dlatego też, przy spadku koncentracji na tekście pisanym, prym wiedzie kultura obrazkowa, opinie, przekazywane nierzadko bezmyślnie z facebookowego walla na walla, i slogany, marki i miejsca, które według wszechobecnych znawców trendów definiują nasze "ja". Nie wiem jak dla Ciebie drogi czytelniku, ale ja w świecie, gdzie czyta się coraz mniej, a fakty i analiza przegrywają z tzw. infotainment (połączeniem informacji i rozrywki) czuje się zagubiony, jak inteligent po włączeniu programu publicystycznego w TV Trwam.
źródło: BIG AIMS Animation Infotainment & Media School
Ogromnym pozytywem jest jednak to, że można działać lokalnie! Na przykłąd u mnie, w Pruszkowie, który coraz mniej kojarzony jest z mafią, staram się działać jak tylko mogę: w Stowarzyszeniu Forum Pruszków, portalu PruszkówMówi.pl, a niedawno także w ramach Pruszkowskiego Klubu Filmowego oraz organu administrującego pierwszy budżet obywatelski w moim mieście. Współdziałanie daje mi dużo siły i to dzięki niej wiem, że "lokalnie" da się bardziej i lepiej niż "ogólnopolsko", czy tylko na Facebooku/Twitterze/Instagramie. Pomimo smrodu i pomyj, które płyną z różnych ogólnodostępnych źródeł i od naszych elit, zachęcam Ciebie drogi czytelniku do bycia niesamowitym dla innych. Nawet jeżeli robisz to za darmo i po pracy - to na prawdę procentuje.

Do zobaczenia w przyszłym roku!






poniedziałek, 7 grudnia 2015

Polskie elity z retoryką Pjongjangu cz. II

Witaj drogi czytelniku. Minęły już dwa tygodnie od mojego okropnego, szkalującego polskie władze i uwłaczającego godności państwa artykułu, porównującego niektóre elementy zachowań i retoryki władz z Korei Północnej i Polski. Tak jak obiecałem, poniżej kolejna porcja rzeczy, które w mojej ocenie łączą Warszawę z Pjongjangiem.

Tak na szybko dodam jeszcze, żeby było ciekawiej, Prezydent Andrzej Duda kilkanaście dni temu był z delegacją w... Chinach! Przypadek? Nie sądzę. A tak na serio - całkiem dobry kierunek wizyty zagranicznej. Niemniej, uważam, że z Chinami trzeba rozmawiać ustatkowawszy uprzednio kontakty gospodarcze z krajami położonymi trochę bliżej (czytaj: UE), aby móc mówić w imieniu całej Wspólnoty i mieć realną szansę budowania trwałych stosunków w regionie.

Powracając jednak do porównań...

6. Zarówno Polska jak i KRLD chce, aby w państwie zapanował rozwój gospodarczy, radość i bliżej nieokreślone prosperity - skąd wziąć na to pieniądze? Z ciężkiej pracy i poświęceń rodaków!

W Korei:
To build a thriving socialist nation with strong national power in which everything prospers and its people lead a happy life with nothing to envy in the world in the coming few years-this is the intention of Korean leader Kim Jong Il.
Kim's speech for 65th Anniversary of Korea’s liberation



W Polsce:
Musimy się wyrwać z pułapki średniego rozwoju, podnieść gospodarkę na nowy poziom, w którym podstawą wzrostu są inwestycje i innowacje, a nie tania siła robocza. W tym celu musimy wykorzystać wszystkie rezerwy, jakimi dysponujemy, a są one niemałe.
Beata Szydło w swoim expose

7. Kult wodza (i jego rodziny)

Co do tego punktu jestem w pełni przekonany. W Korei Północnej mamy do czynienia z monolitycznym systemem władzy, który nobilituje jednostkę wodza. To wieczny prezydent Kim Ir Sen, Umiłowany Przywódca Kim Dzong-il i żyjący Wielki Kontynuator Kim Dzong-un otoczeni są wielkim kultem rodaków. Wszyscy mieszkańcy Pustelniczego Królestwa winni są im dozgonną i bezgraniczną miłość - tych, którzy myślą inaczej spotyka marginalizacja i kara. Kolejni władcy z rodu Kimów oddzieleni są od społeczeństwa ekonomicznym, społecznym i mentalnym murem, a zmiany przez nich wprowadzane nie mogą zostać podważone (kto by zresztą śmiał!).

W Polsce mamy wyrafinowanego polityka z poczuciem krzywdy historycznej i misją przebudowy kraju - jest to oczywiście Jarosław Kaczyński, gorszy brat bliźniak, który tak samo jak każdy z rodziny Kimów, pielęgnuję pamięć po zmarłych krewnych. Lech Kaczyński (pomimo bardzo słabej prezydentury) w oczach akolitów z PiS oraz części Polaków, jest trochę takim Wiecznym Prezydentem. 


W przypadku obecnej władzy (legislatywa i egzekutywa) to Jarosław Kaczyński pociąga za sznurki - ma swoich ludzi na najważniejszych stanowiskach w państwie - pałacu prezydenckim i fotelu premiera. Nikt mu nie podskoczy, bo teraz nadszedł jego czas, po latach porażek i upokorzeń. No i to nikt inny, jak właśnie Jarosław Kaczyński wystąpił jako pierwszy po zwycięstwie PiS w minionych wyborach parlamentarnych. Zauważyłeś drogi czytelniku, że zarówno Jarosław Kaczyński, premier Kopacz i prezydent Duda zapowiadają kontynuowanie polityki Lecha Kaczyńskiego?



8. Kontrola społeczeństwa i apetyt na władzę totalną

Polska:
PiS depcze demokratyczne standardy i prawo, atakując krytycznych dziennikarzy, wykluczając opozycję z kontroli służb specjalnych, przede wszystkim jednak poprzez próby pozbawienia władzy Trybunału Konstytucyjnego - tej instancji, która stoi PiS-owi na drodze do absolutnej władzy.
 Florian Hasel, "Sueddeutsche Zeitung"

W Polsce okresu 2005-2007, który dla młodych wyborców PiS stanowi prehistorię, na wielu płaszczyznach zwiększyły się rozmaite kontrole. Trzeba tu wspomnieć o powołaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz tajnej grupy funkcjonariuszy policji (od Marka Bieńkowskiego), którzy opracowali listę, na której znaleźli m.in. byli premierzy oraz biznesmeni. 

Obecnie, można dorzucić w tym miejscu także autorytarne zapędy na kontrolowanie mediów, kultury (minister Gliński i spektakl "Śmierć i dziewczyna") i życia rodzinnego (zakaz aborcji i wygaszenie programu in vitro). 

Co do zaostrzania prawa, kontroli i pana Ziobry, który sprawował funkcję ministra sprawiedliwości także w poprzednim rządzie PiS, mam tu pewien cytat o ilości osób osadzonych w zakładach karnych:
W kolejnych latach wartości te systematycznie rosły, osiągając apogeum w 2006 r., jako efekt politycznych decyzji w zakresie stosowania tymczasowych aresztowań i zaostrzenia polityki karnej, w czasie gdy Ministrem Sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro (w latach 2005–2007).
prof. dr hab. Jarosław Warylewski, "Wymiar sprawiedliwości karnej w Polsce - diagnoza statystyczno-kryminologiczna wybranych aspektów


9. Bardzo silne związki z określonymi środowiskami

Nie jest niespodzianką, że życie ludzi mieszkających w Korei Północnej silne związane jest z armią (Koreańską Armią Ludową) i militaryzmem jako takim. Armia promowana w ramach ideologii Songun (kor. "po pierwsze armia") stanowi sferę szczególnego kultu Kimów. KAL jest zapewne jedną z największych armii na świecie, jednak ze względu na swoje przestarzałe wyposażenie nie jest w stanie równać się z siłami militarnymi państw sąsiednich. Armia ma za to inną rolę - jest podstawą funkcjonowania państwa. Z tego samego powodu przywódcy północnokoreańscy stosują zabiegi mające utożsamić wojsko z państwem oraz samym liderem i oprzeć na nim (obok kultu jednostki) zasadność podejmowanych decyzji politycznych, społecznych i gospodarczych.

Polski rząd i ośrodek prezydenta też ma swoją armię - jest nią Kościół Katolicki i jego akolici, ze szczególnym naciskiem na pułk ojca Rydzyka w Toruniu. Zarówno Kaczyński, Szydło, jak i Duda wprowadzają standardy, które pokazują jak bardzo potrafimy być zaściankowi i jak archaiczne jest nasze podejście do rzeczywistości. 

Ludzie, którzy opierają się na religijnej wierze łatwo kupią każdy przekaz kierowany z ambony, radia czy telewizji. Nie ma się co dziwić, bowiem głos kościoła współbrzmi z retoryką rządu i prezydenta. Dlaczego typowy Kowalski miałby tego go nie słuchać? Świadczy o tym m.in. projekt konstytucji PiS, gdzie wszystko usankcjonowane jest gniewem bożymi i zaprezentowane zostało z "jedynej słusznej perspektywy", a także "polityka na kolanach" - czyli nadmierne eksponowanie wpływu ośrodków religijnych na procesy polityczne oraz rządy per se. Dla każdego, kto nie wierzy, że dla hierarchów kościoła nastały lata "supergrube" zachęcam do zapoznania się z dwoma poniższymi filmami.




10. Jak nas widzą tak nas piszą

Korea Północna bardzo często pojawia się w wiadomościach różnych stacji telewizyjnych. Przeważnie w sytuacji, kiedy kolejny z rodu Kimów grozi atakiem na USA lub Republikę Korei albo dokonuje próby nuklearnej. W oczach świata KRLD to kraj biednych ludzi, poddawanych nieustannemu praniu mózgu i presji władzy. Pozytywne informacje są rzadkością, jednak niejeden zainteresowany reżimem zawiesi oko na wielokolorowych pokazach gier masowych Arirang i na chwilę zapomni np. o obozach koncentracyjnych czy głodzie.


W dobie Internetu i połączeń satelitarnych wieści szybko się rozchodzą - stąd mnogość filmików szkalujących Kim Dzong-una, obrazków ukazujących obłęd Korei Północnej i pełnometrażowych dzieł demaskujących reżim. Dlatego zagraniczni obserwatorzy i analitycy rozkładają KRLD na części pierwsze i słusznie punktują państwo za niedoskonałości we wszystkich płaszczyznach.

A jak jest z nami? Co mówią o Polsce? Do chwili, gdy władza nie została przejęta przez głodnego władzy Jarosława i Spółkę, wszystko było w jak najlepszym porządku. Prasa europejska, a także amerykańska i azjatycka wyrażała się o nas z uznaniem (przetrwanie kryzysu, solidarność w ramach NATO) i chwaliła, za szybki rozwój gospodarczy i społeczny oraz gonienie międzynarodowych trendów. 

Obecny rząd działa w dobrym kierunku, aby Rzeczpospolita stała się pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej. Dzieje się tak za pośrednictwem najważniejszych z ambasadorów: prezydenta Dudy, ministra Waszczykowskiego i ministra Macierewicza. Przykładów nie trzeba szukać daleko, z najważniejszych wymienię tylko celny artykuł z brytyjskiego The Economist "Europe's new headache" czy  amerykańskiego The Washington Post autorstwa Jacksona Diehla "Poland's disturbing tilt to the right" oraz materiał stacji CNN, który zamieszczam poniżej:


Reasumując: W Korei sytuacja zmieni się, gdy reżim rozsadzi się od środka lub legitymizacja przywódcy i jego najbliższego grona się skończy (co łączy się to z pierwszą opcją). W Polsce, no cóż, sytuacja ma się identycznie. Mam jednak nadzieję, że zarówno rząd, jak i prezydent RP zatrzymają się w obłędzie swojej władzy inaczej ludzie wyjdą na ulicę, aby im w tym pomóc. W obu przypadkach trzymam kciuki.

niedziela, 22 listopada 2015

Polskie elity z retoryką Pjongjangu cz. I

Jako reprezentant kultury jasnego umysłu, staram się analizować wydarzenia na chłodno, podając je w wątpliwość, aby zminimalizować poziom "zaburzeń" wynikający z przekazu medialnego i opinii innych osób, z którymi rozmawiam. Nauczyłem się, że najważniejsze jest widzieć problem z wielu perspektyw i uzyskiwać o nim informacje z różnych źródeł. Wiele osób tego nie rozumie i w swojej analizie/narracji rzeczywistości, zamyka się we własnej wizji świata i nie przyjmuje racji innej niż swoja własna. To cecha cyników, fundamentalistów, skrajnej prawicy i... naszego rządu.

Powracając jednak do tytułu, który wydać się może kontrowersyjny. Już w styczniu 2016 roku ukaże się książka autorstwa mojego oraz Nicolasa Leviego, eksperta ds. Półwyspu Koreańskiego i doktora Polskiej Akademii Nauk. Dzieło dotyczyć będzie w całości władcy Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (KRLD) - Kim Dzong-una. Po obejrzeniu zwiastunów, które zaprezentował nam wydawca (okładka + film promocyjny na Youtubie), mogę powiedzieć krótko - będzie klawo. A zatem, analizując od wielu lat politykę "Pustelniczego Królestwa", które diametralnie różni się pod względem systemu politycznego od Polski, znajduje jednak elementy narracji, które są tożsame z tymi, które wypowiada Kim Dzong-un!



Szok? Na pewno. Naciągane? Możliwe. Uproszczone? Czemu nie. Niemniej, pomimo tych wszystkich cech opisujących dalszą część tego co będzie poniżej, warto drogi czytelniku, abym pokazał, w którą stronę zmierza nasz rząd oraz większość parlamentarna. Trzeba o tym pisać, bo jedziemy ekspresem w stronę Pjongjangu.

Ze względu na wiele elementów porównawczych podzieliłem artykuł na dwie części.


Jednak spokojnie - nie ma u nas wydawanych bez przerwy egzekucji, obozów reedukacyjnych, tak samo jak brakuje jednowładztwa dyktatora, prymatu wojska (jest za to Kościół Katolicki) i partii w codziennym życiu oraz wielkiego zacofania względem całego świata, mamy także wolne media, których w Korei Północnej brakuje. Jednak przyjrzyjmy się poniższym płaszczyznom, aby zobaczyć co łączy Polskę i Koreę Północną:

1. Trzymajmy się silnego sojusznika, który ma nas gdzieś (bo jest silny i ma swoje interesy)

W przypadku Polski i Korei Północnej widać ciągoty do przyłączania się do mocnych partnerów, ba, graczy globalnych, którzy ze względu na mały rozmiar państwa aspirującego do "strategicznego sojusznika" zwracają na nich swój wzrok tylko w ramach realizowania własnych interesów. Dla Polski według retoryki rządu Barbary Szydło partnerem strategicznym nie są Niemcy, Francja, czy inne kraje regionu, z którymi należy budować dobre relacje gospodarcze w ramach Unii Europejskiej, a Stany Zjednoczone, które pomimo naszej fraternizacji nie zagwarantowały nam nawet zniesienia wiz. W przypadku KRLD są to oczywiście Chiny, które jako jedyne nie boją się nieprzewidywalnej postawy Pjongjangu oraz nie robią wiele w celu zmiany status quo w regionie, bo zawieszenie broni między obiema Koreami jest władzom w Pekinie na rękę.

2. Kilka minut (albo i mniej) poświęcone na politykę zagraniczną w ramach ważnych wystąpień skierowanych do całego narodu, czyli podstawy gospodarki autarkicznej.

Polska, Expose premier Szydło (2015): Na fali populistycznych haseł i obietnic, premier w swoim w wystąpieniu zabrakło miejsca na odniesienie się do racji stanu Polski w świecie, wspomniała zaledwie o proamerykanizmie i kwestiach polonijnych. Expose w kwestii polityki zagranicznej jeszcze nigdy nie było tak ograniczone i rozczarowujące dla wszystkich zagrancznych komentatorów (szczególnie Niemców).
Znajduję pewne sensowne propozycje w exposé premier Beaty Szydło, ale dominowały tam bardzo nieumiarkowane obietnice, trudne do racjonalnego sfinansowania. 
Włodzimierz Cimoszewicz w "Salonie Politycznym Trójki"

Korea Północna: w KRLD temat zagranicy jest sferą tabu, Rodong Sinmun czyli Dziennik Robotniczy na swoich łamach na kwestie zagraniczne poświęca nie więcej niż pół strony. Przeważnie są to informacje, które w sposób ukazują kraje regionu w złym świetle (wojna, głód, nędza) lub nawołują do przeciwstawienia się Jankesom. W przemówieniu Kim Dzong-una z okazji nowego roku (2014) nie ma nic o polityce zagranicznej, no chyba, że podciągniemy pod to rozwiązanie kwestii międzykoreańskich oraz straszenie Stanami Zjednoczonymi i Koreą Południową.
The US and south Korean war maniacs have deployed legions of equipment for a nuclear war in and around the Korean peninsula and are going frantic in their military exercises for a nuclear war against the north; this precipitates a critical situation where any accidental military skirmish may lead to an all-out war.
Kim Dzong-un, Supreme Leader Kim Jong Un's New Year Address

3. Obiecywanie wszystkiego w perspektywie zrujnowanej/zrujnowania gospodarki.

Zarówno PiS, jak i władze Korei Północnej obiecują swoim obywatelom dosłownie wszystko. Od rozwiniętej gospodarki bogatej w państowe inwestycje, po rozbudowany socjal i zielone miasta. Cele są szczytne, bo idzie o wzrost standardów życia, pożyteczne inwestycje oraz utrzymanie ledwo dyszących sektorów.  

Po obu stronach analizy populizm elit nie ma końca. W przypadku Korei, to czysto propagandowe mrzonki niemożliwe do zrealizowania ze względu na słabą, zacofaną i zniszczoną gospodarkę autarkiczną. KRLD chce, aby po żmudnym marszu obywatele zbudowali "rozkwitającą gospodarkę socjalistyczną" i to wszystko dla dobra obywateli. 

Z kolei premier Szydło nie rozmawiała chyba jeszcze z żadnym racjonalnym ekonomistą, bo pomysł tak szalonego rozdawnictwa oprócz spełniania populistycznych obietnic wyborczych nie ma żadnych podstaw. Nie wspominając już o cofnięciu reformy emerytalnej i przetargu na śmigłowce dla armii. 

Ludzie oczywiście przyklasną, bo skoro ktoś daje, to trzeba brać. Prąd nie pochodzi z kontaktu?

4. Czystki w organach władzy, sądowniczych i urzędach.

Polska: PiS jest głodny władzy, pomimo większościowego rządu oraz prezydenta, Partia Prezesa chce zawłaszczyć każdy urząd, a dalej całe prawo i państwo, aby nad wszystkim sprawować władzę niepodzielną, władzę wodzowską. Ostatnie przykłady pokazują, że nie dzieje siędobrze, a trójpodział słabnie:
  • zmiana regulaminu komisji, dająca partii stałe kierownictwo komisji ds. służb (wcześniej było rotacyjne)
  • zapowiedź zmian w Trybunale Sprawiedliwości 
W projekcie PiS znalazło się zastrzeżenie, że funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego można pełnić dwukrotnie, a kadencja trwa trzy lata. W uzasadnieniu czytamy, że obecnie długość kadencji prezesa i wiceprezesów Trybunału jest nieokreślona, i może trwać - w zależności od sytuacji - od miesiąca do nawet 9 lat

Zamach na Trybunał? Minister krytykuje projekt PiS. "To jest coś niespotykanego", wiadomości.dziennik.pl
  • zmniejszenie roli opozycji w prezydium Sejmu (PSL bez marszałka)
Korea Północna: tutaj sytuacja wygląda o wiele poważniej. Już Kim Ir Sen w ramach czystek politycznych w latach 1953-1960 doprowadził do wyeliminowania 90 proc. kadry generalskiej i zastąpienie ich własnymi, często nie posiadającymi żadnego wykształcenia, ludźmi. Czystki w Korei Północnej mają charakter rotacyjny (przenoszenie osób do odległych miejscowości), prewencyjny lub sanacyjny. 

Co więcej, każdy posądzony od odstąpienie od miłości do wodza i ojczyzny wysyłany jest do obozów reedukacyjnych (do niedawna wraz z całą rodziną). W państwie Kimów wszystkie urzędy i instytucje obsadzone są przez reprezentantów jednej partii - Partii Pracy Korei - a pozostałe ugrupowania mają charakter fasadowych wydmuszek powstałych z potrzeby ukazania "pluralizmu politycznego" dla zagranicznych obserwatorów.

5. Podwójne standardy i moralność Kalego

Relatywizm moralny to cecha elit w KRLD i ludzi Prawa i Sprawiedliwości. Dla tych pierwszych, którzy z zapałem chwalą socjalizm, życie według standardów zwykłego obywatela jest odległe tak bardzo, jak Warszawa od Pjongjangu. Wszak Elity żyjące w stolicy (mieście pokazowym, 1% wybranych), oddają się zachodniej dekadencji, ubierają się w markowe ubrania i nie stronią od narkotyków. Niemniej, takie postawy są surowo tępione u każdego, kto do elity nie należy. Co więcej, każdy kto został złapany za popełnienie przestępstwa i nie ma koneksji lub wystarczającej liczny pieniędzy na łapówkę ma poważny problem.

W Polsce, przy obecnej władzy, widać, że przysłowiowy Kali rośnie w siłę. Jeżeli ktoś z poprzedniej ekipy "niszczył państwo gospodarczo" (w ocenie ekipy rządzącej) nie oznacza, że ma teraz prawo na jakąkolwiek krytykę i powinien siedzieć cicho. Z kolei podwójne standardy są widoczne w sprawie Mariusza Kamińskiego, który jak gdyby nigdy nic został ułaskawiony przez prezydenta Dudę. Dlaczego? Po pierwsze, żeby móc sprawować swoją funkcję (co z tego, że wyrok jeszcze nie zapadł, a prezydent to jego dobry kumpel), a po drugie, taki gest jest sygnałem dla pozostałych "wszystkich ludzi prezydenta", że gdy nabroją, to w zasadzie nic złego - głowa państwa pomoże. Kto zabroni prezydentowi?

Na smaczek: Jedyna Słuszna Partia ustanowiła przewodniczącym komisji sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza, który będąc prokuratorem umorzył sprawę księdza oskarżonego o molestowanie dzieci.

czwartek, 12 listopada 2015

Demokratura - czas, start!

Czekałem dość długo, drogi czytelniku, aż moje emocje opadną. Nie można przecież pisać w nerwach, bo artykuł kończy się tak, jak jedna z rubryk „Faktu” lub artykuł stworzony przez domorosłego dziennikarzełka z frondopodobnej kreatury informacyjnej. Niemniej, na sercu mam ciągle ogromny ciężar. PiS wygrał wybory parlamentarne i zdobył samodzielną większość.

No i osobiście, przed szerszym rozpisaniem się śmiem twierdzić, że wiara w rozwój państwa pod rządami PiS (demokraturą) to tak, jak w trakcie kolejnego oglądania „Titanica” wierzyć, że statek dopłynie do brzegu i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.


Kto będzie uczestniczył w operze mydlanej:

źródło: wiadomosci.onet.pl

A dla przypomnienia, bagienko wygląda tak:



Poniżej prezentuje wam 10 moich opinii (tak, tak, są moje i można nie przyjmować), w sprawie tego co się dzieje w polityce w państwie:


1. Wybory nie były sfałszowane? Dziwne...

Pomimo śledztw Partii Prezesa w sprawie fałszowania ubiegłych wyborów (wszelakich), tym razem głosów o nadużyciach wyborczych ze strony PiS nie było. Może dlatego, że to właśnie oni wygrali.


2. Jarosław Kaczyński - Władca Marionetek

Po zwycięstwie, w sztabie wyborczym jako pierwszy przemawiał Jarosław Kaczyński – osoba, która wypromowała zarówno Andrzeja Dudę na Prezydenta RP oraz Beatę Szydło na fotel premiera. Sam Kaczyński jednak nie będzie taplał się w gównie i steruje wszystkimi z bezpiecznej pozycji „Prezesa PiS”.


3. Good night left side

Parlament będzie bez jakiegokolwiek ugrupowania lewicowego. Co z tego? Lewe skrzydło ma +/- 4 lata na refleksję, punktowanie prawicy, zwarcie szeregów i otarcie zapłakanej buzi.


4. Demokratura PiS

Nikt teraz nie powie im, że czarne jest czarne – jak to kiedyś mówił Pan Prezes. Teraz oznacza to, że wszelakie pomysły „Jedynej Słusznej Partii”, będą przechodzić łatwo przez obie izby Parlamentu i weryfikację prezydenta. Oby trwało to jak najkrócej, jednak wiadomo, że najprościej zepsuć.


5. Za skręta do więzienia - ostateczna porażka działań ws. polityki narkotykowej

Ze Zbigniewiem Ziobro na czele resortu sprawiedliwości będziemy mieli powtórkę z rozrywki z IV RP – polityka narkotykowa pozostanie tak samo beznadziejna jak byłą (a może nawet gorsza). Co więcej, PiS przebąkiwał o zwiększeniu kontroli ministerialnej nad wymiarem sprawiedliwości. Będzie to de facto zniesieniu monteskiuszowskiej zasady trójpodziału włądzy (podział i wzajemna kontrola oraz ograniczanie)


6. Polityczni dresiarze i brunatne koszule w Sejmie

W związku ze zwycięztwem ruchu bez jakiegokolwiek programu i pomysłu innego niż JOW-y (chodzi o „Kukiz ’15”) można spodziewać się posłów, którzy niewiele wiedzą o tym na czym świat stoi, ale i tak swoje chcą zrobić – dobrym przykładem jest Piotr „Liroy” Marzec. Choć kto wie, może "Scyzoryk" z odpowiednim poparcię zrobi chociaż "coś".


No i niestety, do Sejmu wtargnęły gęby, których tam nigdy nie powinno być. Zostały przemycone pod przykrywką partii-zbieraniny "Kukiz '15", a nie Ruchu Narodowego. Mowa o reprezentantach ksenofobicznych formacji, które zieją nienawiścią w imię własnych, bezkompromisowych racji:

  • Marek Jakubiak – ten od ochydnych wypowiedziach o osobach homoseksualnych, właściciel browarów regionalnych; 
  • Robert Winnicki – były szef nacjonalistycznych bojówek – Młodzieży Wszechpolskiej; 
  • Adam Andruszkiewicz – 25 latek, prezes Młodzieży Wszechpolskiej; 
  • Krzysztof Bosak – były szef Młodzieży Wszechpolskiej, w 2006 roku związany z LPR.
Upadate: Winnicki zaprosił nawet faszystów z zagranicy, żeby pokazać jakie gniazdko sobię wiją wraz z innymi "prawdziwymi-polakami-patriotami-jednej-rasy"

7. Nowe twarze? Chyba nie na Wiejskiej

Jeżeli ktoś liczył na nowe twarze w rządzie to może zapomnieć. No chyba, że do nowych twarzy zaliczyć można najemników obsadzonych w resortach niesiłowych, których PiS dokooptowało na potrzeby zapełnienia ministerialnych stołków. Macierewicz , Kamiński (będzie wysokim urzędnikiem z wyrokiem sądowym), Błaszczak, Waszczykowski, Ziobro, Gowin, Gliński, Witek i Kempa powracają w nowych/starych rolach w serialu „Polska w ruinie”. Miłego oglądania.


8. Czy pokonamy się sami?

Jeżeli zrealizowana zostanie choć część obietnic wyborczych PiS (m.in. 500 PLN na każde dziecko, podatek od obrotów banków i supermarketów, polityka międzynarodowa lat 2005-2007) – grozi nam gospodarczy i wizerunkowy kataklizm. Niemniej, mam nadzieję, że pomysły nie będą realizowane.


9. Zmiana konstytucji - dla Boga, przez Boga i w imię Boga

Pamiętasz może drogi czytelniku taki pomysł „Jedynej Słusznej Partii”, aby zmienić konstytucję (PROJEKT USTAWY ZASADNICZEJ zniknął z serwerów partii na kilka dni przed wyborami)? Ja pamiętam i nie podoba mi się cofanie naszego kraju do średniowiecza. Na szczęście do zmiany konstytucji potrzeba co najmniej 2/3 wszystkich posłów, więc, w obecnych realiach zabrzmi to dziwnie, liczę na zdrowy rozsądek polityków.


10. 2015 - pamiętamy [*] 

W tym katolicko-narodowym piekiełku jest jednak pewien pozytyw. Będzie można wytoczyć wszystkie działa i walić w decyzje rządu, jeżeli będą godziły w dobro Polaków lub poszczególnych grup społecznych. A tego, że tak będzie, jestem bardziej niż pewien.

Po 4 latach (mam nadzieję, żę będzie to krótszy czas) będzie można ocenić rząd Premier Szydło, a po 5 latach Prezydenta Dudę. W pierwszym przypadku nie będzie już linii obrony, że to wina koalicjanta, że warunki nie były sprzyjające lub że prezydent wszystko wetował. Nope, tym razem PiS musi zrobić wszystko sam.


No i na koniec, pierwsze nieudolności jednowładztwa już wyszły. Na nieformalnym, ale bardzo ważnym szczycie ws. uchodźców w miejscowości Valletta Polska reprezentowana będzie przez Republikę Czeską. Wszystko przez ostatni prztyczek w nos (złośliwość?) dla odchodzącej premier Ewy Kopacz wykonany przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Słabiutko i bez klasy.

Dlaczego, tak napastliwie wobec nowego rządu i prezydenta? Bo...



piątek, 23 października 2015

Cisza przed gówno-burzą

Od kilku dni chodzę jakiś spięty i wcale nie chodzi mi o porównania z frontmanem Lao Che. Gęby polityków z partii, których nie lubię patrzą się na mnie uważnie, uśmiechają się szczodrze. „Zagłosuj na mnie!”, „Ze mną będzie Ci najlepiej!”, krzyczą sylwetki z plakatów, ulotek, banerów i już całkiem realnie ze spotów w TV i radiu. Czy ponownie spełni się konserwatywny scenariusz, który pamiętam z czasów liceum? Czy Pan Prezes „władzy raz zdobytej nie odda nigdy”? Dowiemy się w następnym odcinku rzeczywistości.

Warto zacząć od początku. Dajmy na to, że sytuacją wynikową „tego co mamy teraz” jest zmęczenie ludzi ośmioletnimi rządami PO. Ok, da się to zrozumieć i jest to w pełni uzasadnione różnymi teoriami. Do tego dochodzi radykalizacja nastrojów społecznych, horda ludzi z przedziału wiekowego 60+ oraz kleru, którzy de facto będą decydowali o życiu młodych i rodzin – konstytucyjnej podstawie projektu o nazwie „Polska”. 

A. Mleczko - jak zwykle trafnie


Na nieszczęście dla sprawnego społeczeństwa obywatelskiego, Polacy ciągle mało wiedzą o procesach politycznych, o funkcjonowaniu polityki krajowej i zagranicznej, ba, nie wiedzą nawet kto będzie „do wyboru” w ich okręgu. Łatwo więc w tych najważniejszych wyborach o popieranie partyjnych metek i manipulowanie ich emocjami. Zmiana może więc zaskoczyć nas wszystkich. A nastąpi ona na pewno, bo jak podkreśla Vilfredo Pareto w swojej teorii o krążeniu elit, prędzej czy później dojdzie do zmiany warty „na szczycie”, warto się więc na to przygotować. Tylko jak?

Dlaczego po prawej stronie sceny politycznej wszystko się coraz bardziej skurwia i chamieje? Bo jest na to społeczny popyt. Dlaczego jest popyt? Bo ludzie boją się nieznanego. Czy będą to uchodźcy (przedstawiani przez „niezależne media” i polityków jako źródło gwałtów, chorób i nienawiści), homoseksualiści, ateiści, nowe twarze w polityce, czy nowe podejście do rzeczywistości, duże grupy Polaków będą wolały postawić na to, co już znają. Dodatkowo, z drugiej strony, łatwo dajemy się nabrać na przedwyborcze kłamstwa, a dzięki temu wielu z tych plakatów, banerów i ulotek ma siłę i motywacje by krzyczeć i straszyć, byle tylko się dorwać do źródła.

Materiały wyborcze finansowane z kieszeni przestraszonych ludzi

Boje się, że to właśnie PiS w taki sposób dojdzie do władzy i wraz z PSL (bo zakładam, że wejdą do Sejmu – jak zwykle) lub Kukizem (określam ich mianem „politycznych dresiarzy”) stworzą konserwatywny rząd przepychający wszystkie histeryczne pomysły. Padną wtedy bariery masek i pokażą się prawdziwe mordy (ponownie?). A dalej, partie mianujące się lewicą i centrum zostaną zmarginalizowane. W ramach demokratury (hybryda demokracji i dyktatury w wykonaniu PiS) postępowe pomysły nie będą forsowane, a mniejszości będą się zmniejszały.

Trzymam kciuki, żeby Ci wszyscy frustraci nie mieli większości i namawiam wszystkich do głosowania na partie inne od tych, których członkowie głoszą mowę nienawiści i wzywają „prawdziwych Polaków” do działania. Po cichu liczę na Zjednoczoną Lewicę, Razem i Ryszarda Petru, a zasadzie popieram wszystkich, którzy w polityce są ekspertami, pasjonatami swojej profesji i są w stanie ciężko pracować dla dobra wspólnego. Chyba nigdy nie wyleczę się z naiwności.


Do zobaczenia po wyborach drogi czytelniku.

niedziela, 11 października 2015

My i gęby które będą się uśmiechać (lub nie)

Witaj mój drogi czytelniku!

Najpierw trochę informacji z mojego poletka. Przez ostatnie dwa tygodnie w ramach IT manager meetup #2 a wcześniej podczas Startup Safary Warsaw miałem przyjemność prezentować informacje dotyczące e-administracji w Republice Korei, a dokładniej analizować najlepsze praktyki, procesy i metodologie, które można wykorzystać w Europie i w Polsce. Wszystkich zainteresowanych tym tematem zachęcam do kontaktu ze mną lub (jeżeli ktoś nie dysponuje odpowiednią ilością czasu) do zapoznania się z moją prezentacją w Prezi.


Ja (po lewej stronie) podczas wykładu o e-administracji w Korei Południowej

Po drugie, lokalnie, bo w Pruszkowie, trwa zaawansowany proces tworzenia infrastruktury dla wdrożenia budżetu obywatelskiego/partycypacyjnego na 2016/2017, w którym uczestniczę wraz z niektórymi członkami komitetu wyborczego Pruszków 2.0 stworzonego na potrzeby wyborów samorządowych 2014. Pracy jest bardzo dużo, ostatniego czasu spotykamy się co tydzień (mieszkańcy, działacze NGO, urzędnicy oraz radni) w budynku Urzędu Miasta, aby określić wszystkie kwestie związane z wygospodarowaniem 0,5-2 proc. ogólnego budżetu miasta dla poszczególnych regionów Pruszkowa "do dyspozycji" mieszkańców. W nadchodzący poniedziałek musimy ostatecznie zadecydować nad poprawkami do naszego projektu oraz ustalić czy treści zarówno dokumentów, jak i aneksów są komplementarne i wyczerpujące temat. Muszę zaznaczyć, że jeżeli się uda, będzie to pierwszy budżet obywatelski dla Pruszkowa w historii miasta (Warszawa uchwala takie budżety od 3 lat). Zapraszam do śledzenia na prowadzonym przeze mnie fanpage'u Pruszków 2.0 .

Nawiązując do tematu posta, po raz kolejny rzeczywistość krajowa i międzynarodowa nie daje mi powodów do optymizmu - wybuchy przed manifestacją ku zaprzestaniu walk na linii Kurdystan-rząd oraz radykalizacja nastrojów społecznych w Polsce to tematy, którym warto się przyjrzeć.

Pierwszy temat trafia do nas przez sito polskich mediów, no, chyba, że ktoś czyta zagraniczne portale lub śledzi kanały telewizyjne spoza naszego kraju. Sytuacja w Turcji jest bowiem bardzo poważna i nie tylko w związku z napływem rebeliantów Państwa Islamskiego. Wczoraj (10.10.2015) miały miejsca zamachy bombowe przed marszem sprzeciwu wobec represyjnych działań rządu w Ankarze skierowanych w stronę Kurdów (lud zamieszkujący m.in. tereny Turcji, silnie represjonowany od dekad przez władze centralne, obecnie silnie walczy z ISIS, a w polityce "reprezentowany" jest przez partię PKK - Partię Pracujących Kurdystanu).

Ankara Katliamı halay uzun video
Ankara Katliamı bombanın patladığı an uzun haliSYKP'li gençlerin halay çekerken "Bu meydan kanlı meydan" diye bağırdığı sırada gerçekleşen patlamayı çeken Melike Tombak'ın uzun videosu yayınlandı. Videoda patlamadan öncesi ve sonrası da var. HAZİRAN'ın toplanırken çekildiği, HDP'lilerin de daha yeni toparlandığı videoda, patlamanın ardından insanların nasıl koştuğu görülüyor.
Posted by Siyasihaber.org on Monday, October 12, 2015
po ataku bombowym w Ankarze
Podczas trzech wybuchów przed pochodem reprezentantów partii HDP, lewicowców i związków zawodowych oraz innych ugrupowań zginęło prawie 100 osób, a trzy razy tyle pozostaje rannych. Ślepy na krytykę i protesty opozycji jest prezydent Erdogan - konserwatywny bufon, który cofa świeckie zmiany wprowadzone przez Ataturka, chce autorytarno-prezydenckich rządów promując przy tym islamskie podejście do życia. Co więcej. Recep Erdogan obwinia samych Kurdów za zorganizowanie zamachu . Co do stanu faktycznego, przyczyn jest wiele, jednak moim zdaniem główną z nich jest fakt, że 1 listopada (ponownie) odbędą się wybory do parlamentu, więc nie trudno o różnego rodzaju ekstremizmy, nawet te najkrwawsze, które pozwolą na legitymizacje/obalenie stronnictwa prezydenta.


Patrząc z kolei na Polskę, wydaje mi się, że żyję w kraju mniejszych lub większych politycznych kłamców i hipokrytów. Coraz mniej osób ubiegających się o mandat posła czy senatora może pochwalić się pozytywnymi zasługami dla kraju lub regionu, a większość z nich to osoby, od których cuchnie czołobitnością wobec prezesów i konformizmem politycznym (patrz: Dorn, Napieralski, a wcześniej szereg nazwisk "pierwszej półki", które rozchodzą się między archaiczne partie - PO, PiS, PSL i SLD). Na murach, słupach ogłoszeniowych i oknach pojawiają się gęby mi obce lub znane i nie do końca lubiane. Masa obywateli nie ma pojęcia co dzieje się w kraju i jak wygląda proces polityczny, więc karmiona demotywatorami, kwejkiem, "niezależnymi" portalami i innego rodzaju papką czuje, że Polska jest okupowana i rozbierana - rzeczywistość jest na szczęście o wiele bardziej prozaiczna. Chodzi przecież o to by dostać się na ciepłą posadę, nie zawsze posiadając ekspercką wiedzę czy jakiekolwiek inne predyspozycje.

Robin Wiliams jak żył często mówił, że politycy są jak pieluchy - gdy napełnią się gównem (full of shit) trzeba dokonać wymiany. Tak jest w przypadku naszych parlamentarnych karierowiczów i celebrytów, którzy zajmują się bzdurami największej wagi, chcą mieć Polskę na własność, a wyborców szanują raz na 4 lata. Niemniej, jest kilka nazwisk, które mogą pomóc, aby nasze poletko nie znalazło się w sytuacji, gdzie lewica i ruchy postępowe zostaną całkowicie wyparte ze sceny politycznej. Sondaże są nieubłagane, ale ciągle nie jest za późno, by Polska nie przypominała politycznego gnojowiska szerzącego poglądy z innej epoki - dajmy szansę tym nowym, ambitnym i z umiejętnościami (lub ciekawą, nieograniczającą innych wizją).


Jak nic nie zrobimy, to tak może wyglądać sytuacja - źródło: http://www.tvpparlament.pl/

A kto wystartuje? Z powszechnie dostępnych wiadomości wynika, że będą to: 


lista nr 1 – PiS 
lista nr 2 – PO 
lista nr 3 – Partia Razem 
lista nr 4 – KORWiN 
lista nr 5 – PSL 
lista nr 6 – Zjednoczona Lewica 
lista nr 7 – Kukiz’15 
lista nr 8 – Nowoczesna. 

Dla niektórych regionów także: 
lista nr 9 – JOW Bezpartyjni 
lista nr 10 – komitet Zbigniewa Stonogi 
lista nr 11 – Ruch Społeczny 
lista nr 12 – Zjednoczeni dla Śląska 
lista nr 13 – Samoobrona 
lista nr 14 – komitet Grzegorza Brauna "Szczęść Boże"
lista nr 15 – Kongres Nowej Prawicy.Apeluje zatem do wszystkich, którzy to czytają. Podczas wybierania kandydata za równe 2 tygodnie, 25 LISTOPADA AD 2015 użyjcie głowy a nie wyczucia czy politycznej metki. Wybierając znane gęby lub te, które widziane były tylko i wyłącznie na plakatach i banerach zaśmiecających w najgorszy sposób kulturę wizualną miast, skazujecie nasz kraj na dziadostwo i partyjne wojenki. Osobiście z całego serca, od początku do końca przestrzegam przed głosowaniem na zacietrzewionych, przesiąkniętych ideologicznym fanatyzmem i chcących cofnąć Polskę do średniowiecza ludzi z PiS. Popierając kogokolwiek z tego ugrupowania dajemy legitymizację dla wewnętrznej i zewnętrznej kompromitacji państwa. Prezes Kaczyński jest głodny władzy, a gdy ją osiągnie zacznie rozprawiać się z poprzednikami i ich pomysłami przy pomocy prezydenta "na jedno skinienie". Mam nadzieję, że nie osiągnie większości umożliwiającej przepychanie ustaw, no chyba, że chłopi z PSL mu w tym pomogą.

PS. Jako entuzjasta rotacjii wymienalności elit oraz władzy, nie zachęcam także do głosowania na PO. Będącz kolei sympatykiem proobywatelskiej myśli socjaldemokratycznej, za głos zmarnowany uważam wybór kandydatów partii KORWIN oraz wszelkich narodowo-radykalnych potworków (Braun, Stonoga, KNP), które głośno krzyczą, bo niewiele mogą.

niedziela, 20 września 2015

Wszyscy jesteśmy uchodźcami

Dzień dobry drogi czytelniku. W to niedzielne popołudnie autor ugrzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby... przeczytali niniejszy artykuł i wyciągneli parę wniosków.

Wiele miesięcy temu rozmawiałem z kolegą ze studiów. Kolega inteligentny, z dziećmi, trzeźwo myślącym i niezafiksowany. Tak jak z każdej rozmowy, także i z ówczesnej dyskusji dowiedziałem się kilka ważnych rzeczy, które w pewnym stopniu wcieliłem w życie. Po pierwsze - nie komentuj telewizora, po drugie - bądź sobą (babcia, gdyby żyła, byłaby kontent)i po trzecie - nie bazuj na emocjach i opiniach tylko na faktach. Taka trylogia pozwala mi codziennie na funkcjonowanie, pomimo tego, że w wielu meandrach rozmów jestem w opozycji.

Po pierwsze Polska, kraj jak długi i szeroki zalał się brudną falą hejtu na uchodźców (nie imigrantów, jak błędnie twierdzi część z nas). Portale społecznościowe kipią od mowy nienawiści, media papierowe i telewizorowe prześcigają się w sprawozdaniach, raportach, analizacj i opiniach dotyczących "ludzi, którzy skądś uciekają". W stolicy natomiast w ubiegłym tygodniu przeszedł sobie w najlepsze marsz wszystkich, którzy stanowczo nie popierają przyjęcia uchodźców z Syrii, Libii, Erytrei i innych państw ukąszonych przez fanatyzm i wojnę. Narodowcy jak zwykle głoszą swoje durne i szarobure hasła o "Polsce dla Polaków", przemycaniu terrorystów, czy niesłuszności pomocy finansowej innym, bo przecież u nas jest cięzko, dzieci głodne i, jak śpiewał Kazik, "pracy wciąż nima". Ja owego czasu uczestniczyłem w spotkaniu z uchodźcami, chciałem pomóc więc wraz z moją partnerką oddałem kilka kilogramów ubrań dla tych, którzy swoje ojczyzny opuszczali nierzadko tylko z jedną plastikowa torbą.

Mam dwie ręce i dwie nogi, trochę krzywy kręgosłup (moralny czasem też), jednak wszystko funkcjonuje tak jak powinno. Nie dręczy mnie żadna śmiertelna choroba, a na miasto nie spadają bomby. Idąc dalej (jak w piramidzie Maslowa), mam pracę, mieszkanie i realizuje się zawodowo. To wszystko jest "moje". Gdybym miał wąskie horyzonty i nieskomplikowany charakter mógłbym na tym poprzestać, jednak szukam drugiego dna i troszkę się boje. Mógłbym przecieć zprzyczyn ode mnie niezależnych stracić niektóre z wyżej wymienionych "dóbr" i spaść w klasyfikacji pt. "człowiek". Dzięki siłom najwyższym, u mnie jest stabilnie - dlatego jestem szczęściarzem.

Nie zmienia to ciągle faktu, że się troszkę boje. Moje obawy dotyczą regionów, o których nie mówią media głównego nurtu, boje się o Polskę i Polaków i co z nimi będzie jak dojdą do władzy zwolennicy demokratury (czytaj: PiS) i będą rządzili samodzielnie. A dalej, jak będzie wyglądała Europa, która przymusowo musi się zmultikulturalizować przez błędy swoje i Stanów Zjednoczonych, które zostały popełnione podczas Arabskiej Wiosny Ludów, a może i nawet dekady wcześniej. No i się martwię, choć analizuję na chłodno i szukam drugiego dnia, bo wiem, że wszystko je ma, a tylko fanatycy widzą rzeczy z jednej strony.



Gdzieś czytam "Przede wszystkim jesteśmy ludźmi". No tak, ale człowiek zatruwa własne środowisko, zabija zwierzęta dla sportu (przykład dentysty-kłusownika) i morduje innych ludzi. Czy nie czyni to nas nie ludźmi, a "prawie ludźmi"? W dobie kryzysu empatii i wzroście me-generation, fajnie jest pomagać innym i współpracować, jeszcze lepiej jest czytać i poznawać świat niż oglądać obrazki i przykładać swoje palce do klawiatur i sprawiać, że będą wypływały nienawistne węże. My Polacy jesteśmy w komfortowej sytuacji, swoje już wycierpieliśmy, czas na Polskę Myślącą, a nie Walczącą w imię historycznych swad i odwiecznych prawd.

Zamiast słyszeć zacznijmy słuchać, bo to co mamy to wiele. Dlaczego tak myślę? Ponieważ żyjemy, a większość z nas nie przechodzi tego, co Mateusz, bohater filmu "I chce się żyć" reż. Macieja Pieprzycy, który obejrzałem dopiero wczoraj, jednak właśnie dzisiaj polecam go wszystkim.



Na koniec wiersz W. Szymborskiej "Jacyś Ludzie", adekwatny do sytuacji.

Jacyś ludzie w ucieczce przed jakimiś ludźmi.
W jakimś kraju pod słońcem
i niektórymi chmurami.

Zostawiają za sobą jakieś swoje wszystko,
obsiane pola, jakieś kury, psy,
lusterka, w których właśnie przegląda się ogień.

Mają na plecach dzbanki i tobołki,
im bardziej puste, tym z dnia na dzień cięższe.

Odbywa się po cichu czyjeś ustawanie,
a w zgiełku czyjeś komuś chleba wydzieranie
i czyjeś martwym dzieckiem potrząsanie.

Przed nimi jakaś wciąż nie tędy droga,
nie ten, co trzeba most
nad rzeką dziwnie różową.
Dokoła jakieś strzały, raz bliżej, raz dalej,
w górze samolot trochę kołujący.

Przydałaby się jakaś niewidzialność,
jakaś bura kamienność,
a jeszcze lepiej niebyłość
na pewien krótki czas albo i długi.

Coś jeszcze się wydarzy, tylko gdzie i co.
Ktoś wyjdzie im naprzeciw, tylko kiedy, kto,
w ilu postaciach i w jakich zamiarach.
Jeśli będzie miał wybór,
może nie zechce być wrogiem
i pozostawi ich przy jakimś życiu.

środa, 15 lipca 2015

A u nas w Polsce...

Drogi Wuju!

Przepraszam, że tak długo do Ciebie nie pisałem. Bezgranicznie pochłania mnie praca, działalność społeczna i proza życia. Co u Ciebie słychać? Mam nadzieję, że wszystko u was w porządku. Czytałem w Times'ie, że sprawy za Wielką Wodą mają się dobrze. I jeszcze ten pomysł legalizacji „tęczowych związków”- na prawdę macie odwagę, żeby pokazać światu, że się da. Nie będę już wspomniał o przełomowych rozmowach z Iranem w sprawie denuklearyzacji świata, zobaczymy co z tego wyniknie – trzymam kciuki. Gdyby tylko Korea Północna chciała rozmawiać... No cóż, nie można mieć wszystkiego.

U nas chyba coraz gorzej, sam nie wiem. Politycy nam głupieją (społeczeństwo też), bo wiesz wujku, niedługo wybory parlamentarne i coś mi karze się domyślać, że za kilka miesięcy będą nami rządzili te narodowo-katolickie szuje, które w każdym innym niż oni sami widzą wroga. Słyszałeś, co wygadywał ten mały siwy z partii, o której lepiej nie mówić? Tak, tak, ten, co lubuje się w teoriach spiskowych, autorytarnych zapędach i chęci zdobycia władzy wszelkiej. Otóż na Świętej Górze (nie tej z filmu!) powiedział, że nie ma u nas innej nauki moralnej, niż ta, którą głosi Kościół! Rozumiesz wujku? Pan Prezes chce, aby mimo konstytucyjnych zapisów i pluralizmu politycznego panował u nas katolicki dyktat pod sztandarem PiSu. I nie ważne, czy wierzysz czy nie – jeżeli jesteś patriotą to według Jarka musisz „moralnie być po stronie kościoła”. 



Co więcej, oszołomy z narodowej prawicy też rosną w siłę, a popiera ich niewyedukowany i zacietrzewiony tłum, który widzi wszędzie układ, komunistów, spisek i złodziejstwo. Na całe szczęście ten, który wam się kojarzy z ciastkami troszkę osłabł, bo zobaczył, że JOW’y i brak programu nie do końca są jedyną metodą na sukces.

To jednak nie koniec drogi wuju. Wydaje mi się, że jako coraz mniej młodych ludzi myśli logicznie i altruistycznie. Może wynika to z małej ilości czytanych książek i zmniejszenia kontaktów bezpośrednich z innymi ludźmi? Na pewno słyszałeś, że mamy przyjąć ponad 2 tysiące uchodźców z Syrii. Wiesz, ludzie nie mają dachu nad głową, ISIS zabiło im część rodziny, a oni sami uciekają przed rzezią. Wypada zatem w geście ludzkiej przyjaźni pomóc, prawda? Nic to jednak, bo mądrale przed komputerami w bezpiecznych domkach (a nawet kandydatka na premier z ramienia partii Wodza) wiedzą lepiej – piszą, że będą wśród owych uchodźców terroryści, że nas na to nie stać, że powinniśmy pomagać Polakom za granicami i w ogóle po co to nam. Ostatniego argumentu nie rozumiem już zupełnie. No i ci „owi” walą jak w dzwon w tych biednych ludzi. 

oto rodzina typowych "terrorystów"


Zastanawiam się w którym momencie przestali odczuwać empatię i włączył im się tryb „tylko ja się liczę” oraz „moja chata z kraja”. A przecież to UCHODŹCY, którym grozi śmierć z rąk fanatyków, a nie dobrowolni imigranci, którzy wyjechali za pracą czy innym życiem. Syryjscy katolicy, którzy przybyli do naszego pięknego państwa już na wstępie pytają się o pracę, dlaczego zatem tak wielu uznaje ich za islamskich ekstremistów, którzy będą żerować na socjalu? Ludzie tak bardzo nie mają pojęcia o czym piszą i trwają w swoich powierzchownych ocenach, gotów bronić ich za cenę życia (w sieci).
No i na koniec coś ekstra. Pamiętasz wuju, jak pięć lat temu pisałem Ci o „dopalaczach”? No to tak się składa, że znowu do nas wróciły. No i na śląsku (taka smutna część Polski, gdzie ciągle coś komuś nie pasuje) dużo osób zostało pokonanych przez tzw. „Mocarza”. Media trąbią, że jest kilka setek razy mocniejszy od MJ. Zastanawiam się, jak bardzo nie znają się oni na sprawie i ile w tym jest szukania sensacji i przesady skoro tak twierdzą. Bo skoro coś jest mocniejsze o liczbę trzycyfrową od marihuany, to po zapaleniu mózg powinien wypływać uszami. Pseudoznawcy tematu.



Co do substancji psychoaktywnych, u was za oceanem sytuacja wygląda trochę lepiej, bo wiele stanów wprowadziło „palenie rekreacyjne”, a większość regionów normalnie sprzedaje trawkę dla osób, którym pomaga ona w chorobach. W porównaniu z wami, Polska jest w średniowieczu. Nie dość, że ten kto posiada idzie za kraty, to jeszcze nie ma opcji, żeby ktoś mógł legalnie się nią wyleczyć lub ulżyć sobie w cierpieniach. Rząd nie wpadł jeszcze na pomysł, że dzięki depenalizacji, a następnie legalizacji można zarobić, pomóc ludziom i zmienić mentalność betonowego tłumu. Naszą bronią jest straszenie, represjonowanie, demonizowanie wszystkiego co nie jest wódą i papierosami oraz przyklepywanie zakazu sprzedaży kolejnych substancji, które ciągle będą zmieniane przez owianych złą sławą chemików. Bo przecież żeby zmienić 1,2,3 – JP cokolwieścian na 3,4,5 – HWDP zamiennikon dla doświadczonego chemika to chwila pracy. Dzieciaki też są coraz głupsze – słyszałeś historię nastolatka, któremu pocięli gębę, żeby wyglądał tak samo jak Popek z Gangu Albanii (taki zespół popularny w krechach podstawówki i gimnazjum oraz wśród ludzi o nieskomplikowanym charakterze). Nie chce być fatalistą, ale po jesieni będzie jeszcze gorzej.

PS. Wuju, czy w razie czego znajdzie się u was miejsce dla mnie? Bo czuję, że moje państwo schodzi na psy, a większość osób dookoła woli być zgadzającymi się na wszystko (lub przytakującymi ślepo) konformistami. Czuje się tu coraz bardziej jak inteligent na Facebooku.


Z pozdrowieniami,

Edgar

niedziela, 21 czerwca 2015

Post-normalność

Dzień dobry drogi czytelniku! Patrzę na datę publikacji ostatniego posta i łapie się za głowę. Troszkę już minęło od zakończenia wyborów prezydenckich, plus od tamtego było jeszcze więcej burzy w świecie polityki i nie tylko. Postaram się pisać częściej - może to troszkę czcze deklaracje, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. Przecież tyle się dzieje w naszym państwie i poza jego granicami, więc może warto skupić się na czymś ważniejszym niż zdjęcia jedzenia, komentowanie fotek z odległych krain i słodkich baraszkujących zwierząt. Prawda? 



Może i warto, choć z drugiej strony małe kotki są o niebo bardziej neutralne światopoglądowo niż np. wrzucane przeze mnie posty, które wywołują więcej emocji i doprowadzają do zjawiska tzw. "gówo-burzy" (wyraz usłyszany od kolegi, w ramach rozmowy o owym komentarzu).

Osobiście nie lubię trzymać czytelnika w niepewności, więc już na samym początku powiem, że w pierwszym przypadku chodziło o osobę Zbigniewa Stonogi - człowieka, który z wielu względów nie przypadł mi do gustu. Dlaczego? Najkrócej mówiąc, poprzez fakt, że jest to człowiek, który pozuje na pozasystemowego szeryfa sprawiedliwości, zabierając bogatym i dając biednym, a tak naprawdę obraża innych, za nic ma prawo i w partyzancki sposób szuka niedoskonałości funkcjonowania instytucji. To wszystko przy aplauzie ze strony wielu setek osób, które moim zdaniem powierzchownie patrzą na jego działania. To przykład bardzo podobny do osoby Pawła Kukiza. Drugą sprawą było moje zdziwienie dotyczące dwóch wydarzeń na nieszczęsnym Facebooku - zdjęcia kolegi pod flagą Falangi (oddział Pruszków) oraz informacja, że inny kolega, z którym dzielimy pasję do modelarstwa zamierza wziąć udział w homofobicznym marszu.

Jestem troszkę naiwny, bo wypuszczając takie treści na widok "publiczny" liczę na konstruktywną i budującą dyskusję, jakieś intelektualne zaangażowanie, cokolwiek, co nie będzie pustą opinią. Niestety, to co dostaję przypomina mieszankę narcyzmu, megalomanii i chęci zakrzyczenia rozmówcy. Powiernicy jednej tezy grupują się w stada i mocą kciuków wykazują poparcie dla któregoś z osobników, który akurat napisał więcej lub bardziej dosadnie. Siedzę sobie w pracy, wykonuję obowiązki, a tu telefon wyświetla mi informacje, że ktoś coś napisał pod postem. "A sprawdzę" - myślę. Czytam, patrzę i jest mi przykro, że ludzie, których znam lub znałem w "realu" dają ujście swoim opiniom w tak niefajny sposób. No i chyba wychodzą z założenia, że nie będę o tym pamiętał w przypadku spotkania na żywo. To wszystko składa się na mój mały smutek. Oby nie było tak, jak na animacji poniżej...


Niemniej, Internet to ciągle wyjątkowe miejsce! Stwierdzam to ciągle na nowo, kiedy tylko odpalam komputer lub telefon. Na przykład teraz, dzięki niemu mogę napisać tutaj niniejszy wpis, zamiast starać się w drukarni o akceptację mojego artykułu/pamfletu/broszury, które musiałbym rozdawać osobiście lub liczyć na kanały dystrybucji prasy. A z drugiej strony mam możliwość przeczytać to co moi znajomi (bliżsi lub dalsi) napisali pod np. jednym z wymienionych wcześniej wątków.

W sieci, która daje nam wiele możliwości, jest tyle samo śmieci, co ciekawych treści i informacji dostępnych w trybie instant. Internet, od wielu lat goszczący w telefonach komórkowych, sprawił, że można żyć na dwóch równoległych planach. Istnieje także opcja, że sfera cyfrowa całkowicie nas połyka lub uzaleznia do tego stopnia, że kontakt wzrokowy lub rozmowy face 2 face stają się niewygodne lub po prostu naruszające naszą bezpieczną sferę. Dlatego czasami to co widzę wygląda tak:


Uwierz lub nie drogi czytelniku, ale pomimo, że powyższe zdjęcie pochodzi z jednego z krajów azjatyckich, trend "me generation" coraz bardziej widoczny jest w Polsce. Bardzo lubię ludzi i szanuję ich indywidualność, ale poparcie dla obiegowych plotek, łatwość formułowania radykalnych poglądów, czy poczucie spełnienia po "wsparciu" akcji ratowania ... (tutaj wstaw cokolwiek) sprawia, że łatwo można się oddalić od innych i zamknąć w swoim małym świecie. To jest właśnie mój duży smutek.


Na sam koniec warto, abym odniósł się troszkę do otaczającej rzeczywistości. Wybory wygrał Andrzej Duda, z dwojga kandydatów wolałbym Komorowskiego ("głosowanie na mniejsze zło") jednak postanowiłem dać szansę temu nowowybranemu. Jeżeli będzie sprawował swój urząd niezależnie (niestety w to powątpiewam) oraz łącząc wszystkich, podkreślam WSZYSTKICH, Polaków, to czemu nie - ten urząd konstytucyjnie jest niezależny i koncyliacyjny. Po drugie, mam bardzo złe przeczucia, że w nadchodzących wyborach Parlament będzie całkowicie prawicowy. Wszystko poprzez rozbicie i destabilizację lewicy oraz wzrost nastrojów antysystemowych. To bardzo, bardzo zła prognoza, której się obawiam. 

Do wyborów parlamentarnych zostało jeszcze trochę czasu. Mam nadzieję, że Polacy zaczną kwestionować to co do nich dociera i nie będę musiał żyć w czasach, gdy dzieci w podstawówce słuchają Gangu Albanii, państwem rządzi PiS, opozycją jest PO, partia Kukiza i skrajna prawica, a ludzie pokroju pana Stonogi mogą obrzucać błotem wszystkich i wszystko, bo po prostu ich na to stać.  

sobota, 23 maja 2015

Cisza przedwyborcza?

Dzień dobry drogi czytelniku. U mnie wszystko w porządku (gdyby nie perfidnie skradziony rower, ale o tym kiedy indziej), dzięki że pytasz. Działalność w branży... IT, w której się znalazłem (a owszem!) sprawia, że dobra kurczy się i zanika, dokładając do tego całą prozę "dorosłego życia" czasami mylę nawet dni tygodnia. No, ale dzisiaj jest cisza przed burzą (a może jej brakiem?) i nie można pisać nic o swoich preferencjach dotyczących kandydatów na fotel prezydenta. Dlatego też pozostanę niemy wobec Bronisława Komorowskiego, którego banałów już nie mogę słychać oraz jego rywala, Andrzeja Dudy, którego przyklejenie do Kościoła Katolickiego i sztuczność wywołują u mnie torsje.


antysystemowość (i inne anty-)
 nie jedno ma imie
- źródło: http://opinie.newsweek.pl/
To, co widzieliśmy ostatnio w odbiornikach telewizyjnych i słyszeliśmy w radio było co najmniej nieporywające. Niemniej, pierwsza część rozgrywek  była gratką dla fanów zburzenia panującego systemu i zastąpienia go czymś innym. W percepcji dużej części elektoratu miałaby to być rzeczywistość zupełnie inna, taka, która nie zawiera jeszcze reprezentacji parlamentarnej. Nie można być jednak ślepym, bo gdy zsumujemy wszystkie głosy oddane na "antysystemowców" to mamy 1/4 elektoratu. Na szczęście (tak, na szczęście dla ogólnopojętej stabilności) ich możliwości koalicyjne są co najmniej nikłe. Niemniej uważam, że jeżeli pewien rockman odrzuci swoje antysystemowe nastawienie i zacznie głosić poglądy inne niż trzyliterowy skrót, znajdzie się w Sejmie na fali poparcia zmęczonych obywateli, którzy panującym systemem się przejedli. Scenariusz, jaki w przeszłości zrealizował. Ruch Palikota.

Lewica z kolei złapała zadyszkę. SLD zupełnie straciło wiarygodność po wyborczej klęsce Pani Ogórek i zapowiedziach wypalonego przewodniczącego o fraternizacji z PiS. Ich elektorat odchodzi wraz opuszczaniem ziemskiego padołu przez najwierniejszych wyborców.  A co robi Janusz Palikot, były lider "rewolucji" na tej części sceny politycznej? To na pewno barwna postać, ale jego wynik w wyborach prezydenckich sprzed 2 tygodnii sprawi, że ten polityk po raz kolejny będzie musiał zmienić swoje nastawienie do innych ugrupowań. Czytaj: przyłączyć się do kogoś (jak jego byli koledzy z partii) albo zejść ze sceny pokonanym.
oni są "Razem", a ty?
 - źródło: strona FB ugrupowania

Niemniej, widzimy jak na scenie politycznej coś drga - wszystko oczywiście przez nadchodzące wybory parlamentarne, które w mojej percepcji są drugą co do ważności instytucją obierania władz w demokracji pośredniej. Medialni ekonomiści - Ryszard Petru i Leszek Balcerowicz - powołują do życia NowoczesnąPL, formację neoliberalną, która ma zatrząść dotychczasowym układem (nie daję im szans w świecie polityki). Z kolei lewa strona, pomimo przyjmowania ciosów wciąż szuka sposobu na siebie. Dwa tygodnie temu profesorowie i politycy podpisali deklarację programową ugrupowania Wolność i Równość, trzymam za nich kciuki, bo zrzesza bardzo ciekawych, choć czasami kontrowersyjnych ludzi, takich jak prof. Kik, prof. Hartman, czy prof. Środa i prof. Grabowska. Obecnie to jednak tylko otwarta inicjatywa zrzeszająca różne podmioty na lewicy. Podobnie jest w przypadku "ugrupowania prekariuszy", czyli bezliderowej formacji Razem - oni jednak nie zrzeszają "politycznych mumii" i dobrze radzą sobie z mediami, zarówno nowymi, jak i klasycznymi. To wszystko jednak ciągle rozdrabnianie lewicy.

Powracając ostatecznie do wyborów prezydenckich, warto zaznaczyć, że instytucja, o której mowa nie jest kluczowa do przebudowania państwa czy sceny politycznej. No dobra, zakładając że wygra ten bardziej radykalny, możemy spodziewać się, że będą roszady i kohabitacja. Wybory są papierkiem lakmusowym możliwości kampanijnych i poparcia dla poszczególnych frakcji. Jednak dopiero wybory do Parlamentu pokażą, czy nasze państwo będzie miało jedynie bardziej lub mniej konserwatywnych reprezentantów. Smutne czasy dla postepowców. A na koniec Gandalf socjaldemokrata.

źródło: /www.fromthemoon.net