Żyjemy w świecie zmian, gdzie społeczeństwo wolnego czasu zmieniło się w społeczeństwo konsumpcji i rozmytych wartości. Napawamy się "tu i teraz" nie patrząc na to, co jest dalej oraz nie mając szacunku dla tego, co już było. Toksyny są dla nas żeby zapomnieć.

środa, 15 lipca 2015

A u nas w Polsce...

Drogi Wuju!

Przepraszam, że tak długo do Ciebie nie pisałem. Bezgranicznie pochłania mnie praca, działalność społeczna i proza życia. Co u Ciebie słychać? Mam nadzieję, że wszystko u was w porządku. Czytałem w Times'ie, że sprawy za Wielką Wodą mają się dobrze. I jeszcze ten pomysł legalizacji „tęczowych związków”- na prawdę macie odwagę, żeby pokazać światu, że się da. Nie będę już wspomniał o przełomowych rozmowach z Iranem w sprawie denuklearyzacji świata, zobaczymy co z tego wyniknie – trzymam kciuki. Gdyby tylko Korea Północna chciała rozmawiać... No cóż, nie można mieć wszystkiego.

U nas chyba coraz gorzej, sam nie wiem. Politycy nam głupieją (społeczeństwo też), bo wiesz wujku, niedługo wybory parlamentarne i coś mi karze się domyślać, że za kilka miesięcy będą nami rządzili te narodowo-katolickie szuje, które w każdym innym niż oni sami widzą wroga. Słyszałeś, co wygadywał ten mały siwy z partii, o której lepiej nie mówić? Tak, tak, ten, co lubuje się w teoriach spiskowych, autorytarnych zapędach i chęci zdobycia władzy wszelkiej. Otóż na Świętej Górze (nie tej z filmu!) powiedział, że nie ma u nas innej nauki moralnej, niż ta, którą głosi Kościół! Rozumiesz wujku? Pan Prezes chce, aby mimo konstytucyjnych zapisów i pluralizmu politycznego panował u nas katolicki dyktat pod sztandarem PiSu. I nie ważne, czy wierzysz czy nie – jeżeli jesteś patriotą to według Jarka musisz „moralnie być po stronie kościoła”. 



Co więcej, oszołomy z narodowej prawicy też rosną w siłę, a popiera ich niewyedukowany i zacietrzewiony tłum, który widzi wszędzie układ, komunistów, spisek i złodziejstwo. Na całe szczęście ten, który wam się kojarzy z ciastkami troszkę osłabł, bo zobaczył, że JOW’y i brak programu nie do końca są jedyną metodą na sukces.

To jednak nie koniec drogi wuju. Wydaje mi się, że jako coraz mniej młodych ludzi myśli logicznie i altruistycznie. Może wynika to z małej ilości czytanych książek i zmniejszenia kontaktów bezpośrednich z innymi ludźmi? Na pewno słyszałeś, że mamy przyjąć ponad 2 tysiące uchodźców z Syrii. Wiesz, ludzie nie mają dachu nad głową, ISIS zabiło im część rodziny, a oni sami uciekają przed rzezią. Wypada zatem w geście ludzkiej przyjaźni pomóc, prawda? Nic to jednak, bo mądrale przed komputerami w bezpiecznych domkach (a nawet kandydatka na premier z ramienia partii Wodza) wiedzą lepiej – piszą, że będą wśród owych uchodźców terroryści, że nas na to nie stać, że powinniśmy pomagać Polakom za granicami i w ogóle po co to nam. Ostatniego argumentu nie rozumiem już zupełnie. No i ci „owi” walą jak w dzwon w tych biednych ludzi. 

oto rodzina typowych "terrorystów"


Zastanawiam się w którym momencie przestali odczuwać empatię i włączył im się tryb „tylko ja się liczę” oraz „moja chata z kraja”. A przecież to UCHODŹCY, którym grozi śmierć z rąk fanatyków, a nie dobrowolni imigranci, którzy wyjechali za pracą czy innym życiem. Syryjscy katolicy, którzy przybyli do naszego pięknego państwa już na wstępie pytają się o pracę, dlaczego zatem tak wielu uznaje ich za islamskich ekstremistów, którzy będą żerować na socjalu? Ludzie tak bardzo nie mają pojęcia o czym piszą i trwają w swoich powierzchownych ocenach, gotów bronić ich za cenę życia (w sieci).
No i na koniec coś ekstra. Pamiętasz wuju, jak pięć lat temu pisałem Ci o „dopalaczach”? No to tak się składa, że znowu do nas wróciły. No i na śląsku (taka smutna część Polski, gdzie ciągle coś komuś nie pasuje) dużo osób zostało pokonanych przez tzw. „Mocarza”. Media trąbią, że jest kilka setek razy mocniejszy od MJ. Zastanawiam się, jak bardzo nie znają się oni na sprawie i ile w tym jest szukania sensacji i przesady skoro tak twierdzą. Bo skoro coś jest mocniejsze o liczbę trzycyfrową od marihuany, to po zapaleniu mózg powinien wypływać uszami. Pseudoznawcy tematu.



Co do substancji psychoaktywnych, u was za oceanem sytuacja wygląda trochę lepiej, bo wiele stanów wprowadziło „palenie rekreacyjne”, a większość regionów normalnie sprzedaje trawkę dla osób, którym pomaga ona w chorobach. W porównaniu z wami, Polska jest w średniowieczu. Nie dość, że ten kto posiada idzie za kraty, to jeszcze nie ma opcji, żeby ktoś mógł legalnie się nią wyleczyć lub ulżyć sobie w cierpieniach. Rząd nie wpadł jeszcze na pomysł, że dzięki depenalizacji, a następnie legalizacji można zarobić, pomóc ludziom i zmienić mentalność betonowego tłumu. Naszą bronią jest straszenie, represjonowanie, demonizowanie wszystkiego co nie jest wódą i papierosami oraz przyklepywanie zakazu sprzedaży kolejnych substancji, które ciągle będą zmieniane przez owianych złą sławą chemików. Bo przecież żeby zmienić 1,2,3 – JP cokolwieścian na 3,4,5 – HWDP zamiennikon dla doświadczonego chemika to chwila pracy. Dzieciaki też są coraz głupsze – słyszałeś historię nastolatka, któremu pocięli gębę, żeby wyglądał tak samo jak Popek z Gangu Albanii (taki zespół popularny w krechach podstawówki i gimnazjum oraz wśród ludzi o nieskomplikowanym charakterze). Nie chce być fatalistą, ale po jesieni będzie jeszcze gorzej.

PS. Wuju, czy w razie czego znajdzie się u was miejsce dla mnie? Bo czuję, że moje państwo schodzi na psy, a większość osób dookoła woli być zgadzającymi się na wszystko (lub przytakującymi ślepo) konformistami. Czuje się tu coraz bardziej jak inteligent na Facebooku.


Z pozdrowieniami,

Edgar