Żyjemy w świecie zmian, gdzie społeczeństwo wolnego czasu zmieniło się w społeczeństwo konsumpcji i rozmytych wartości. Napawamy się "tu i teraz" nie patrząc na to, co jest dalej oraz nie mając szacunku dla tego, co już było. Toksyny są dla nas żeby zapomnieć.

czwartek, 13 stycznia 2011

środa, 12 stycznia 2011

Ontologia życia

Zastanawia mnie czy jestem bytem normalnym. Takim co racjonalnie działa. Bo jak można zdobywać takie a nie inne przekonania o swojej racjonalności, kiedy dąży się do pewnego rozkładu zepsucia i demencji młodzieżowej. Chodzi mi mianowicie o niezdrowy tryb życia i niezdrowe decyzje, które podejmuje w sam i gronie przyjaciół - grupki wzajemnej adoracji. Nie wiem czy to źle czy dobrze, ale taki bezład moralny pozwala mi się otulić nieświadomością tak jak dziecko otula się ciepłym kocem. Czyli bycie moralnie zepsutym pod względem niszczenia siebie (i chyba pośrednio innych) nie staje się dzisiaj rutyną? Nie tylko dla mnie ale również dla innych, którzy chcą to zamaskować i nie widzieć ale nie do końca mogą.
Telewizja kłamie, partie pachną zgnilizną i uśmiechami do szklanego ekranu, mówiąc to co chcemy usłyszeć a nie to jak jest i jak będzie. Trzy- i czteroliterowe stacje telewizyjne twierdzą, że wiedzą lepiej, że mają monopol informacji dzięki ludziom ładnym, ludziom z erudycją i na końcu - ludziom którzy oferują nam papkę infotainmentu i później zmęczony odbiorca już sam nie wie czy ma się cieszyć czy smucić, że coś się dzieje. Może lepiej żeby nie działo się zupełnie nic?

Wojny wybuchały, wybuchają i będą wybuchać, a ja nie poradzę na to zupełnie nic, chyba że rozpętam jakąś lokalną wojnę samodzielnie, ale ten pomysł zdecydowanie odpada. Nie mam aspiracji mundurowych, strzelać nie umiem, a mundurów nie chciałbym nosić, no i jeszcze kwestia wczesnego wstawania na musztry, patrole, zwiady. Nie wiem więc, czy ja jako jedyny (chyba nie) przeżywam poranne horrory, kiedy trzeba wstać-pójść i najlepiej coś zrobić-przebywać. Czas z rana podlega innym prawom fizyki i natury. Jego rozciągliwość jest wprost proporcjonalna do naszej niechęci nierobienia, albo niepójścia. Posiłki poranne bywają również ciężkie. To proste równanie adekwatności:  kromka chleba + dżem + kawa = zelówa + melasa + smoła (równanie na poziomie szkoły podstawowej).
Czasami bywają również w bytach co bardziej zauroczonych sobą, albo o siebie pytania: "Czy wszystko ze mną OK?" Jeżeli tak, to jak długo. Jeżeli nie, to dlaczego i kiedy to się skończy. No i dalej cały huragan decyzji - mniej petów, mniej kawy, mniej tłuszczu, mniej alkoholu, mniej wysiłku, mniej ludzi, mniej sportu mniej więcej nic. I dalej wpadamy w gębę schematu ludzi, którzy mają już dożywotnio zaklepane miejsce w kolejce do prochowca (tutaj termin zapożyczony od Jacka Dukaja). No i wcinamy tabletki, aby pomogły nam przeżyć fakt, że je wcinamy i nie możemy się oderwać od iluzji, że to wszystko pomaga, a nie szkodzi. A szkoda, że szkodzi, bo bez pastylek, syropów, proszków, terapii kursów i szkoleń zostałoby więcej czasu, żeby się zastanawiać skąd się wzięły myśli, że coś może być nie w porządku i nie do końca po myśli bytu.
Ale brnąc dalej porannym szlakiem niepewności, upiorne budynki czekają na swoich wyznawców i męczenników - jedne biorą pieniądze za udział w kultach codziennej rutyny, inne płacą za różnogodzinną partycypację. Równowaga zostaje zachowana. Świat pracuje i i działa w oszalały niezrozumiany sposób.

No i ja- człowiek w świecie toksyn. Rzucony pośród liczby 192, więc wołam pomocy i wsparcia. Nie ufajcie innym, bo inni będą pisali aby wygrać. Ja wygrywam by pisać. Fatalna końcowa kryptoreklama.

wtorek, 11 stycznia 2011

powrót grypy i blog roku

ZACHĘCAM DO GŁOSOWANIA NA MOJEGO BLOGA W KONKURSIE "BLOG ROKU 2010" W KATEGORII "POLITYKA I SPOŁECZEŃSTWO"
SMS O TREŚCI: C00140 
NA NUMER: 7122

niedziela, 9 stycznia 2011

"Orkiestra z Glockiem"

tak jak mówiłem ad artykułu z Huffington Post : http://www.huffingtonpost.com/2011/01/08/gabrielle-giffords-shot-c_n_806211.html

Jedna czy dwie ręce - referendum w Sudanie

Witam serdecznie, po wpisach video czas na trochę linijek tekstu. Tematem dzisiejszego wpisu będzie (tak jak widnieje w temacie) Sudan - największe państwo Afryki.

Na świecie niejednokrotnie mieliśmy możliwość obserwować  połączenia, oderwania, rozpad i parcelację państw. Do najbliższych nam przykładów zaliczamy połączenie Niemiec w 3.10.1990 roku, gdzie RFN scaliło się z zasofaną gospodarczo NRD tworząc państwo federalne (przyjęcie landów). Podział państwa na suwerenne podmioty międzynarodowe to również bliski nam przykład - chodzi mianowicie o Czechosłowację, która do stycznia 1993 podzieliłą się na dwa odrębne państwa - Republikę Czeską i Republikę Słowacką. Do rozpadu państwa i powstania pomniejszych  (przyczyny etniczne, językowe i religijne) zaliczamy również Jugosławię, która stabilność zawdzięczała titoizmowi i odgrodzeniu się od rosyjskiego komunizmu. Jednak po śmierci wiecznego wodza Josipa Broz Tito i dalej  poprzejęciu władzy przez Serba - Slobodana Milosevića - wielkie państwo zaczęło się sypać na mniejsze (Chorwacja, Serbia i Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina itd.), wywołując interwencje zbrojne i czystki etniczne. Nie możemy również zapominać o największym i najbardziej represyjnym z naszych sąsiadów - ZSRR. Kiedy to po grudniu 1991, komunistyczny moloch trawiony kryzysem gospodarczym, nieudolnymi reformami Gorbaczowa (pierestrojka i głasnost) wziął i się rozsypał z wielkim hukiem na 15 mniejszych państw.
 Kolejnym przykładem powstania nowego państwa tym razem na zasadzie oderwania (secesja - terytorium odrywa się od państwa) jest również "bliski" nam przypadek Kosowa, które po walkach z Serbami z pomocą i poparciem krajów UE, oraz Albanii odłączyło się (w bólach i ogniu) od Serbii i uzyskało niepodległość 17 lutego 2008 roku. Jednak nie wszystkie państwa uznały niepodległość tego niewielkiego państewka, wśród nich znalazły się m.in. Białoruś, Rosja, Gruzja, Cypr, Azerbejdżan, Hiszpania i inne.
Takie przypadki powstawania państw to nie rzadkość. W historii jest ich bardzo wiele. Pod spodem przedstawię formy rozpadu/powstania państwa (wraz z przykładami państw).

Powstanie państwa:

  1. oderwanie (Erytrea od Etiopii )
  2. rozpad państwa (ZSRR, Jugosławia, Czechosłowacja)
  3. połączenie (Tanzania = Tanganika + Zanzibar)
  4. powstanie na mocy aktu międzynarodowego (Urugwaj, Liberia)
  5. powstanie państwa na "ziemi niczyjej" (Togo, Kamerun, Somalia)
Rozpad państwa:
  1. włączenie państwa (NRD do RFN jako przyłączenie landów wschodnich)
  2. rozpad państwa bez kontynuatora (przykłady historyczne)
Należy jednak pamiętać, że aby państwo mogło funkcjonować konieczne jest jego uznanie. Za formy uznania rozumiemy:
  • formę dorozumianą - polityka potwierdza istnienie
  • wyrażone w formie oficjalnej (np. listem) - pełne i nieodwracalne
Uznanie potwierdza fakt istnienia państwa. Niektórzy badacze prawa międzynarodowego twierdzą więc, że taka forma tworzy podmiot międzynarodowy jest to teza konstruktywna. Uznanie powszechne ma charakter stwierdzający. Ciekawostką jest również tzw. Nota Cuninga, która głosi, że nowo powstałe państwo musi być efektywne, a jego rząd ma przyjąć normy prawa międzynarodowego publicznego.

Powracając jednak do Somalii. Już niebawem odbędzie się tam referendum, w którym mieszkańcy opowiedzą się za separacją (jedna ręka), lub jednością państwa (złączone dłonie) - w związku z dużym odsetkiem analfabetów karty do głosowania będą miały charakter obrazkowy (z podpisem). 
Państwem które ma powstać po referendum jest Południowy Sudan, który może oderwać się od tego biednego państwa Afryki. Dla przykładu warto podać kilka danych ekonomicznych, które świadcza o ciężkim położeniu ekonomicznym Sudanu - tabela własna na podstawie danych z serwisu CIA Factbook
Co ?
Sudan
Polska
ludność
43 mln
38,4 mln
PKB (ppp)
92,5 mld USD
688,3 mld USD
PKB (ppp) na mieszkańca (rocznie)
2, 200 USD
17, 900 USD
Struktura zatrudnienia
80% rolnictwo, 13 % usługi, reszta przemysł
17 % rolnictwo, 53 % usługi, reszta przemysł
Dług publiczny (PKB)
105%
43%
Mediana wieku (K+M)
18,4 lat
38,2 lat


Jednak dlaczego Sudan się dzieli? Ano dlatego, że trwająca 20 lat wojna domowa zakończyła się w 2005 roku i jednym z ustaleń pokojowych jest właśnie owo referendum. Z tego powodu w państwie panuje wielka euforia i zniecierpliwienie, frekwencja ma sięgać 90 % (szkoda że u nas tak nie ma). Nad wyborami czuwać mają m.in. satelita Sentinel umieszczona w przestrzeni kosmicznej nad Sudanem (nomen omen wysłana przez firmę Google) we współpracy z ONZ, uniwersytetem Harvarda i organizacją "Not on our watch". Jej celem jest monitorowanie przebiegu wyborów z kosmosu i zapobieganie aktom przemocy. Co do organizacji "Not on ur watch" jest to niezależna organizacja zrzeszająca celebrytów, którym sprawy wolności wyborów i ludobójstwa nie są obojętne. Należą do nie m.in. Mat Damon, George Clooney i Brad Pitt, którzy będą przy wyborach w roli obserwatorów. Jeżeli tylko secesja pomoże temu państwu to niech się stanie! 

niedziela, 2 stycznia 2011

Już nie będzie wesołych okularów

Witajcie w nowym roku Anno Domini 2011! Sylwester i dzień po nim już za nami, dla niektórych szczeliwie, dla innych mniej. Wiele osób straciło przecież zdrowie np. poodrywane palce, zniszczone organy wewnętrzne, wyziębienia, obite gęby itp. no i oczywiście trzeba się zebrać w sobie i wyrwać z atmosfery świąteczno-sylwestrowej i zacząć działać jeszcze lepiej niż w ubiegłym roku. Są również pozytywne aspekty naszej tradycji - wesołe (bądź kompromitujące zdjęcia) nowe znajomości i romanse, oraz możliwość "wyszalenia się". Mimo pozytywnych i negatywnych aspektów przemijania i celebrowania tego momentu (sam do końca nie wiem czy jest to opcja łączona - witamy stary rok i żegnamy nowy, czy tylko witamy nowy?), bardzo bym chciał żeby wszyscy (włącznie ze mną) odnaleźli w sobie ukryte motywacje i pokazali, że rok 2011 nie jest wcale trudny i straszny.

Co do tych okularów w tytule, chodziło mi o głupawe, wielkie okulary sylwestrowe, które miały szkła/plastik w zerach w dacie (od roku 2000- do 2010 r.), gdyż tylko wtedy konfiguracja zer pozwalała na zmontowanie z daty owych okularów. Teraz tego nie będzie. To tylko tak w ramach drobnej dygresji i wczorajszego spostrzeżenia mojego kolegi przy wódce. Ot taka drobnostka.


Zawsze na czas świąt i przerwy między nimi a sylwestrem dystansuję się do wszystkiego i na chwilę porzucam śledzenie całego międzynarodowego poletka i odstępuję  od analizy polityki krajowej. Nie oznacza to jednak, że na świecie i w Polsce nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie, nowy rok to nowe wyzwania i plany do realizacji. Sam nie boję się zmian, mam nadzieję, że wy również. Dlatego też pragnąłbym was zmotywować do działania, które odkładaliśmy, które wydawało się niemożliwe i które pozornie nas przerastało. Teraz wszystko jest możliwe. Nowy rok 2011 daje nam tradycyjnie (jak każdego roku) możliwość wypełniania nowej czystej karty, tabula rasa na kolejną kropkę na diagramie historii, którą musimy dobrze wypełnić. Do dzieła! :]