Żyjemy w świecie zmian, gdzie społeczeństwo wolnego czasu zmieniło się w społeczeństwo konsumpcji i rozmytych wartości. Napawamy się "tu i teraz" nie patrząc na to, co jest dalej oraz nie mając szacunku dla tego, co już było. Toksyny są dla nas żeby zapomnieć.

piątek, 23 października 2015

Cisza przed gówno-burzą

Od kilku dni chodzę jakiś spięty i wcale nie chodzi mi o porównania z frontmanem Lao Che. Gęby polityków z partii, których nie lubię patrzą się na mnie uważnie, uśmiechają się szczodrze. „Zagłosuj na mnie!”, „Ze mną będzie Ci najlepiej!”, krzyczą sylwetki z plakatów, ulotek, banerów i już całkiem realnie ze spotów w TV i radiu. Czy ponownie spełni się konserwatywny scenariusz, który pamiętam z czasów liceum? Czy Pan Prezes „władzy raz zdobytej nie odda nigdy”? Dowiemy się w następnym odcinku rzeczywistości.

Warto zacząć od początku. Dajmy na to, że sytuacją wynikową „tego co mamy teraz” jest zmęczenie ludzi ośmioletnimi rządami PO. Ok, da się to zrozumieć i jest to w pełni uzasadnione różnymi teoriami. Do tego dochodzi radykalizacja nastrojów społecznych, horda ludzi z przedziału wiekowego 60+ oraz kleru, którzy de facto będą decydowali o życiu młodych i rodzin – konstytucyjnej podstawie projektu o nazwie „Polska”. 

A. Mleczko - jak zwykle trafnie


Na nieszczęście dla sprawnego społeczeństwa obywatelskiego, Polacy ciągle mało wiedzą o procesach politycznych, o funkcjonowaniu polityki krajowej i zagranicznej, ba, nie wiedzą nawet kto będzie „do wyboru” w ich okręgu. Łatwo więc w tych najważniejszych wyborach o popieranie partyjnych metek i manipulowanie ich emocjami. Zmiana może więc zaskoczyć nas wszystkich. A nastąpi ona na pewno, bo jak podkreśla Vilfredo Pareto w swojej teorii o krążeniu elit, prędzej czy później dojdzie do zmiany warty „na szczycie”, warto się więc na to przygotować. Tylko jak?

Dlaczego po prawej stronie sceny politycznej wszystko się coraz bardziej skurwia i chamieje? Bo jest na to społeczny popyt. Dlaczego jest popyt? Bo ludzie boją się nieznanego. Czy będą to uchodźcy (przedstawiani przez „niezależne media” i polityków jako źródło gwałtów, chorób i nienawiści), homoseksualiści, ateiści, nowe twarze w polityce, czy nowe podejście do rzeczywistości, duże grupy Polaków będą wolały postawić na to, co już znają. Dodatkowo, z drugiej strony, łatwo dajemy się nabrać na przedwyborcze kłamstwa, a dzięki temu wielu z tych plakatów, banerów i ulotek ma siłę i motywacje by krzyczeć i straszyć, byle tylko się dorwać do źródła.

Materiały wyborcze finansowane z kieszeni przestraszonych ludzi

Boje się, że to właśnie PiS w taki sposób dojdzie do władzy i wraz z PSL (bo zakładam, że wejdą do Sejmu – jak zwykle) lub Kukizem (określam ich mianem „politycznych dresiarzy”) stworzą konserwatywny rząd przepychający wszystkie histeryczne pomysły. Padną wtedy bariery masek i pokażą się prawdziwe mordy (ponownie?). A dalej, partie mianujące się lewicą i centrum zostaną zmarginalizowane. W ramach demokratury (hybryda demokracji i dyktatury w wykonaniu PiS) postępowe pomysły nie będą forsowane, a mniejszości będą się zmniejszały.

Trzymam kciuki, żeby Ci wszyscy frustraci nie mieli większości i namawiam wszystkich do głosowania na partie inne od tych, których członkowie głoszą mowę nienawiści i wzywają „prawdziwych Polaków” do działania. Po cichu liczę na Zjednoczoną Lewicę, Razem i Ryszarda Petru, a zasadzie popieram wszystkich, którzy w polityce są ekspertami, pasjonatami swojej profesji i są w stanie ciężko pracować dla dobra wspólnego. Chyba nigdy nie wyleczę się z naiwności.


Do zobaczenia po wyborach drogi czytelniku.

niedziela, 11 października 2015

My i gęby które będą się uśmiechać (lub nie)

Witaj mój drogi czytelniku!

Najpierw trochę informacji z mojego poletka. Przez ostatnie dwa tygodnie w ramach IT manager meetup #2 a wcześniej podczas Startup Safary Warsaw miałem przyjemność prezentować informacje dotyczące e-administracji w Republice Korei, a dokładniej analizować najlepsze praktyki, procesy i metodologie, które można wykorzystać w Europie i w Polsce. Wszystkich zainteresowanych tym tematem zachęcam do kontaktu ze mną lub (jeżeli ktoś nie dysponuje odpowiednią ilością czasu) do zapoznania się z moją prezentacją w Prezi.


Ja (po lewej stronie) podczas wykładu o e-administracji w Korei Południowej

Po drugie, lokalnie, bo w Pruszkowie, trwa zaawansowany proces tworzenia infrastruktury dla wdrożenia budżetu obywatelskiego/partycypacyjnego na 2016/2017, w którym uczestniczę wraz z niektórymi członkami komitetu wyborczego Pruszków 2.0 stworzonego na potrzeby wyborów samorządowych 2014. Pracy jest bardzo dużo, ostatniego czasu spotykamy się co tydzień (mieszkańcy, działacze NGO, urzędnicy oraz radni) w budynku Urzędu Miasta, aby określić wszystkie kwestie związane z wygospodarowaniem 0,5-2 proc. ogólnego budżetu miasta dla poszczególnych regionów Pruszkowa "do dyspozycji" mieszkańców. W nadchodzący poniedziałek musimy ostatecznie zadecydować nad poprawkami do naszego projektu oraz ustalić czy treści zarówno dokumentów, jak i aneksów są komplementarne i wyczerpujące temat. Muszę zaznaczyć, że jeżeli się uda, będzie to pierwszy budżet obywatelski dla Pruszkowa w historii miasta (Warszawa uchwala takie budżety od 3 lat). Zapraszam do śledzenia na prowadzonym przeze mnie fanpage'u Pruszków 2.0 .

Nawiązując do tematu posta, po raz kolejny rzeczywistość krajowa i międzynarodowa nie daje mi powodów do optymizmu - wybuchy przed manifestacją ku zaprzestaniu walk na linii Kurdystan-rząd oraz radykalizacja nastrojów społecznych w Polsce to tematy, którym warto się przyjrzeć.

Pierwszy temat trafia do nas przez sito polskich mediów, no, chyba, że ktoś czyta zagraniczne portale lub śledzi kanały telewizyjne spoza naszego kraju. Sytuacja w Turcji jest bowiem bardzo poważna i nie tylko w związku z napływem rebeliantów Państwa Islamskiego. Wczoraj (10.10.2015) miały miejsca zamachy bombowe przed marszem sprzeciwu wobec represyjnych działań rządu w Ankarze skierowanych w stronę Kurdów (lud zamieszkujący m.in. tereny Turcji, silnie represjonowany od dekad przez władze centralne, obecnie silnie walczy z ISIS, a w polityce "reprezentowany" jest przez partię PKK - Partię Pracujących Kurdystanu).

Ankara Katliamı halay uzun video
Ankara Katliamı bombanın patladığı an uzun haliSYKP'li gençlerin halay çekerken "Bu meydan kanlı meydan" diye bağırdığı sırada gerçekleşen patlamayı çeken Melike Tombak'ın uzun videosu yayınlandı. Videoda patlamadan öncesi ve sonrası da var. HAZİRAN'ın toplanırken çekildiği, HDP'lilerin de daha yeni toparlandığı videoda, patlamanın ardından insanların nasıl koştuğu görülüyor.
Posted by Siyasihaber.org on Monday, October 12, 2015
po ataku bombowym w Ankarze
Podczas trzech wybuchów przed pochodem reprezentantów partii HDP, lewicowców i związków zawodowych oraz innych ugrupowań zginęło prawie 100 osób, a trzy razy tyle pozostaje rannych. Ślepy na krytykę i protesty opozycji jest prezydent Erdogan - konserwatywny bufon, który cofa świeckie zmiany wprowadzone przez Ataturka, chce autorytarno-prezydenckich rządów promując przy tym islamskie podejście do życia. Co więcej. Recep Erdogan obwinia samych Kurdów za zorganizowanie zamachu . Co do stanu faktycznego, przyczyn jest wiele, jednak moim zdaniem główną z nich jest fakt, że 1 listopada (ponownie) odbędą się wybory do parlamentu, więc nie trudno o różnego rodzaju ekstremizmy, nawet te najkrwawsze, które pozwolą na legitymizacje/obalenie stronnictwa prezydenta.


Patrząc z kolei na Polskę, wydaje mi się, że żyję w kraju mniejszych lub większych politycznych kłamców i hipokrytów. Coraz mniej osób ubiegających się o mandat posła czy senatora może pochwalić się pozytywnymi zasługami dla kraju lub regionu, a większość z nich to osoby, od których cuchnie czołobitnością wobec prezesów i konformizmem politycznym (patrz: Dorn, Napieralski, a wcześniej szereg nazwisk "pierwszej półki", które rozchodzą się między archaiczne partie - PO, PiS, PSL i SLD). Na murach, słupach ogłoszeniowych i oknach pojawiają się gęby mi obce lub znane i nie do końca lubiane. Masa obywateli nie ma pojęcia co dzieje się w kraju i jak wygląda proces polityczny, więc karmiona demotywatorami, kwejkiem, "niezależnymi" portalami i innego rodzaju papką czuje, że Polska jest okupowana i rozbierana - rzeczywistość jest na szczęście o wiele bardziej prozaiczna. Chodzi przecież o to by dostać się na ciepłą posadę, nie zawsze posiadając ekspercką wiedzę czy jakiekolwiek inne predyspozycje.

Robin Wiliams jak żył często mówił, że politycy są jak pieluchy - gdy napełnią się gównem (full of shit) trzeba dokonać wymiany. Tak jest w przypadku naszych parlamentarnych karierowiczów i celebrytów, którzy zajmują się bzdurami największej wagi, chcą mieć Polskę na własność, a wyborców szanują raz na 4 lata. Niemniej, jest kilka nazwisk, które mogą pomóc, aby nasze poletko nie znalazło się w sytuacji, gdzie lewica i ruchy postępowe zostaną całkowicie wyparte ze sceny politycznej. Sondaże są nieubłagane, ale ciągle nie jest za późno, by Polska nie przypominała politycznego gnojowiska szerzącego poglądy z innej epoki - dajmy szansę tym nowym, ambitnym i z umiejętnościami (lub ciekawą, nieograniczającą innych wizją).


Jak nic nie zrobimy, to tak może wyglądać sytuacja - źródło: http://www.tvpparlament.pl/

A kto wystartuje? Z powszechnie dostępnych wiadomości wynika, że będą to: 


lista nr 1 – PiS 
lista nr 2 – PO 
lista nr 3 – Partia Razem 
lista nr 4 – KORWiN 
lista nr 5 – PSL 
lista nr 6 – Zjednoczona Lewica 
lista nr 7 – Kukiz’15 
lista nr 8 – Nowoczesna. 

Dla niektórych regionów także: 
lista nr 9 – JOW Bezpartyjni 
lista nr 10 – komitet Zbigniewa Stonogi 
lista nr 11 – Ruch Społeczny 
lista nr 12 – Zjednoczeni dla Śląska 
lista nr 13 – Samoobrona 
lista nr 14 – komitet Grzegorza Brauna "Szczęść Boże"
lista nr 15 – Kongres Nowej Prawicy.Apeluje zatem do wszystkich, którzy to czytają. Podczas wybierania kandydata za równe 2 tygodnie, 25 LISTOPADA AD 2015 użyjcie głowy a nie wyczucia czy politycznej metki. Wybierając znane gęby lub te, które widziane były tylko i wyłącznie na plakatach i banerach zaśmiecających w najgorszy sposób kulturę wizualną miast, skazujecie nasz kraj na dziadostwo i partyjne wojenki. Osobiście z całego serca, od początku do końca przestrzegam przed głosowaniem na zacietrzewionych, przesiąkniętych ideologicznym fanatyzmem i chcących cofnąć Polskę do średniowiecza ludzi z PiS. Popierając kogokolwiek z tego ugrupowania dajemy legitymizację dla wewnętrznej i zewnętrznej kompromitacji państwa. Prezes Kaczyński jest głodny władzy, a gdy ją osiągnie zacznie rozprawiać się z poprzednikami i ich pomysłami przy pomocy prezydenta "na jedno skinienie". Mam nadzieję, że nie osiągnie większości umożliwiającej przepychanie ustaw, no chyba, że chłopi z PSL mu w tym pomogą.

PS. Jako entuzjasta rotacjii wymienalności elit oraz władzy, nie zachęcam także do głosowania na PO. Będącz kolei sympatykiem proobywatelskiej myśli socjaldemokratycznej, za głos zmarnowany uważam wybór kandydatów partii KORWIN oraz wszelkich narodowo-radykalnych potworków (Braun, Stonoga, KNP), które głośno krzyczą, bo niewiele mogą.

niedziela, 20 września 2015

Wszyscy jesteśmy uchodźcami

Dzień dobry drogi czytelniku. W to niedzielne popołudnie autor ugrzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby... przeczytali niniejszy artykuł i wyciągneli parę wniosków.

Wiele miesięcy temu rozmawiałem z kolegą ze studiów. Kolega inteligentny, z dziećmi, trzeźwo myślącym i niezafiksowany. Tak jak z każdej rozmowy, także i z ówczesnej dyskusji dowiedziałem się kilka ważnych rzeczy, które w pewnym stopniu wcieliłem w życie. Po pierwsze - nie komentuj telewizora, po drugie - bądź sobą (babcia, gdyby żyła, byłaby kontent)i po trzecie - nie bazuj na emocjach i opiniach tylko na faktach. Taka trylogia pozwala mi codziennie na funkcjonowanie, pomimo tego, że w wielu meandrach rozmów jestem w opozycji.

Po pierwsze Polska, kraj jak długi i szeroki zalał się brudną falą hejtu na uchodźców (nie imigrantów, jak błędnie twierdzi część z nas). Portale społecznościowe kipią od mowy nienawiści, media papierowe i telewizorowe prześcigają się w sprawozdaniach, raportach, analizacj i opiniach dotyczących "ludzi, którzy skądś uciekają". W stolicy natomiast w ubiegłym tygodniu przeszedł sobie w najlepsze marsz wszystkich, którzy stanowczo nie popierają przyjęcia uchodźców z Syrii, Libii, Erytrei i innych państw ukąszonych przez fanatyzm i wojnę. Narodowcy jak zwykle głoszą swoje durne i szarobure hasła o "Polsce dla Polaków", przemycaniu terrorystów, czy niesłuszności pomocy finansowej innym, bo przecież u nas jest cięzko, dzieci głodne i, jak śpiewał Kazik, "pracy wciąż nima". Ja owego czasu uczestniczyłem w spotkaniu z uchodźcami, chciałem pomóc więc wraz z moją partnerką oddałem kilka kilogramów ubrań dla tych, którzy swoje ojczyzny opuszczali nierzadko tylko z jedną plastikowa torbą.

Mam dwie ręce i dwie nogi, trochę krzywy kręgosłup (moralny czasem też), jednak wszystko funkcjonuje tak jak powinno. Nie dręczy mnie żadna śmiertelna choroba, a na miasto nie spadają bomby. Idąc dalej (jak w piramidzie Maslowa), mam pracę, mieszkanie i realizuje się zawodowo. To wszystko jest "moje". Gdybym miał wąskie horyzonty i nieskomplikowany charakter mógłbym na tym poprzestać, jednak szukam drugiego dna i troszkę się boje. Mógłbym przecieć zprzyczyn ode mnie niezależnych stracić niektóre z wyżej wymienionych "dóbr" i spaść w klasyfikacji pt. "człowiek". Dzięki siłom najwyższym, u mnie jest stabilnie - dlatego jestem szczęściarzem.

Nie zmienia to ciągle faktu, że się troszkę boje. Moje obawy dotyczą regionów, o których nie mówią media głównego nurtu, boje się o Polskę i Polaków i co z nimi będzie jak dojdą do władzy zwolennicy demokratury (czytaj: PiS) i będą rządzili samodzielnie. A dalej, jak będzie wyglądała Europa, która przymusowo musi się zmultikulturalizować przez błędy swoje i Stanów Zjednoczonych, które zostały popełnione podczas Arabskiej Wiosny Ludów, a może i nawet dekady wcześniej. No i się martwię, choć analizuję na chłodno i szukam drugiego dnia, bo wiem, że wszystko je ma, a tylko fanatycy widzą rzeczy z jednej strony.



Gdzieś czytam "Przede wszystkim jesteśmy ludźmi". No tak, ale człowiek zatruwa własne środowisko, zabija zwierzęta dla sportu (przykład dentysty-kłusownika) i morduje innych ludzi. Czy nie czyni to nas nie ludźmi, a "prawie ludźmi"? W dobie kryzysu empatii i wzroście me-generation, fajnie jest pomagać innym i współpracować, jeszcze lepiej jest czytać i poznawać świat niż oglądać obrazki i przykładać swoje palce do klawiatur i sprawiać, że będą wypływały nienawistne węże. My Polacy jesteśmy w komfortowej sytuacji, swoje już wycierpieliśmy, czas na Polskę Myślącą, a nie Walczącą w imię historycznych swad i odwiecznych prawd.

Zamiast słyszeć zacznijmy słuchać, bo to co mamy to wiele. Dlaczego tak myślę? Ponieważ żyjemy, a większość z nas nie przechodzi tego, co Mateusz, bohater filmu "I chce się żyć" reż. Macieja Pieprzycy, który obejrzałem dopiero wczoraj, jednak właśnie dzisiaj polecam go wszystkim.



Na koniec wiersz W. Szymborskiej "Jacyś Ludzie", adekwatny do sytuacji.

Jacyś ludzie w ucieczce przed jakimiś ludźmi.
W jakimś kraju pod słońcem
i niektórymi chmurami.

Zostawiają za sobą jakieś swoje wszystko,
obsiane pola, jakieś kury, psy,
lusterka, w których właśnie przegląda się ogień.

Mają na plecach dzbanki i tobołki,
im bardziej puste, tym z dnia na dzień cięższe.

Odbywa się po cichu czyjeś ustawanie,
a w zgiełku czyjeś komuś chleba wydzieranie
i czyjeś martwym dzieckiem potrząsanie.

Przed nimi jakaś wciąż nie tędy droga,
nie ten, co trzeba most
nad rzeką dziwnie różową.
Dokoła jakieś strzały, raz bliżej, raz dalej,
w górze samolot trochę kołujący.

Przydałaby się jakaś niewidzialność,
jakaś bura kamienność,
a jeszcze lepiej niebyłość
na pewien krótki czas albo i długi.

Coś jeszcze się wydarzy, tylko gdzie i co.
Ktoś wyjdzie im naprzeciw, tylko kiedy, kto,
w ilu postaciach i w jakich zamiarach.
Jeśli będzie miał wybór,
może nie zechce być wrogiem
i pozostawi ich przy jakimś życiu.

środa, 15 lipca 2015

A u nas w Polsce...

Drogi Wuju!

Przepraszam, że tak długo do Ciebie nie pisałem. Bezgranicznie pochłania mnie praca, działalność społeczna i proza życia. Co u Ciebie słychać? Mam nadzieję, że wszystko u was w porządku. Czytałem w Times'ie, że sprawy za Wielką Wodą mają się dobrze. I jeszcze ten pomysł legalizacji „tęczowych związków”- na prawdę macie odwagę, żeby pokazać światu, że się da. Nie będę już wspomniał o przełomowych rozmowach z Iranem w sprawie denuklearyzacji świata, zobaczymy co z tego wyniknie – trzymam kciuki. Gdyby tylko Korea Północna chciała rozmawiać... No cóż, nie można mieć wszystkiego.

U nas chyba coraz gorzej, sam nie wiem. Politycy nam głupieją (społeczeństwo też), bo wiesz wujku, niedługo wybory parlamentarne i coś mi karze się domyślać, że za kilka miesięcy będą nami rządzili te narodowo-katolickie szuje, które w każdym innym niż oni sami widzą wroga. Słyszałeś, co wygadywał ten mały siwy z partii, o której lepiej nie mówić? Tak, tak, ten, co lubuje się w teoriach spiskowych, autorytarnych zapędach i chęci zdobycia władzy wszelkiej. Otóż na Świętej Górze (nie tej z filmu!) powiedział, że nie ma u nas innej nauki moralnej, niż ta, którą głosi Kościół! Rozumiesz wujku? Pan Prezes chce, aby mimo konstytucyjnych zapisów i pluralizmu politycznego panował u nas katolicki dyktat pod sztandarem PiSu. I nie ważne, czy wierzysz czy nie – jeżeli jesteś patriotą to według Jarka musisz „moralnie być po stronie kościoła”. 



Co więcej, oszołomy z narodowej prawicy też rosną w siłę, a popiera ich niewyedukowany i zacietrzewiony tłum, który widzi wszędzie układ, komunistów, spisek i złodziejstwo. Na całe szczęście ten, który wam się kojarzy z ciastkami troszkę osłabł, bo zobaczył, że JOW’y i brak programu nie do końca są jedyną metodą na sukces.

To jednak nie koniec drogi wuju. Wydaje mi się, że jako coraz mniej młodych ludzi myśli logicznie i altruistycznie. Może wynika to z małej ilości czytanych książek i zmniejszenia kontaktów bezpośrednich z innymi ludźmi? Na pewno słyszałeś, że mamy przyjąć ponad 2 tysiące uchodźców z Syrii. Wiesz, ludzie nie mają dachu nad głową, ISIS zabiło im część rodziny, a oni sami uciekają przed rzezią. Wypada zatem w geście ludzkiej przyjaźni pomóc, prawda? Nic to jednak, bo mądrale przed komputerami w bezpiecznych domkach (a nawet kandydatka na premier z ramienia partii Wodza) wiedzą lepiej – piszą, że będą wśród owych uchodźców terroryści, że nas na to nie stać, że powinniśmy pomagać Polakom za granicami i w ogóle po co to nam. Ostatniego argumentu nie rozumiem już zupełnie. No i ci „owi” walą jak w dzwon w tych biednych ludzi. 

oto rodzina typowych "terrorystów"


Zastanawiam się w którym momencie przestali odczuwać empatię i włączył im się tryb „tylko ja się liczę” oraz „moja chata z kraja”. A przecież to UCHODŹCY, którym grozi śmierć z rąk fanatyków, a nie dobrowolni imigranci, którzy wyjechali za pracą czy innym życiem. Syryjscy katolicy, którzy przybyli do naszego pięknego państwa już na wstępie pytają się o pracę, dlaczego zatem tak wielu uznaje ich za islamskich ekstremistów, którzy będą żerować na socjalu? Ludzie tak bardzo nie mają pojęcia o czym piszą i trwają w swoich powierzchownych ocenach, gotów bronić ich za cenę życia (w sieci).
No i na koniec coś ekstra. Pamiętasz wuju, jak pięć lat temu pisałem Ci o „dopalaczach”? No to tak się składa, że znowu do nas wróciły. No i na śląsku (taka smutna część Polski, gdzie ciągle coś komuś nie pasuje) dużo osób zostało pokonanych przez tzw. „Mocarza”. Media trąbią, że jest kilka setek razy mocniejszy od MJ. Zastanawiam się, jak bardzo nie znają się oni na sprawie i ile w tym jest szukania sensacji i przesady skoro tak twierdzą. Bo skoro coś jest mocniejsze o liczbę trzycyfrową od marihuany, to po zapaleniu mózg powinien wypływać uszami. Pseudoznawcy tematu.



Co do substancji psychoaktywnych, u was za oceanem sytuacja wygląda trochę lepiej, bo wiele stanów wprowadziło „palenie rekreacyjne”, a większość regionów normalnie sprzedaje trawkę dla osób, którym pomaga ona w chorobach. W porównaniu z wami, Polska jest w średniowieczu. Nie dość, że ten kto posiada idzie za kraty, to jeszcze nie ma opcji, żeby ktoś mógł legalnie się nią wyleczyć lub ulżyć sobie w cierpieniach. Rząd nie wpadł jeszcze na pomysł, że dzięki depenalizacji, a następnie legalizacji można zarobić, pomóc ludziom i zmienić mentalność betonowego tłumu. Naszą bronią jest straszenie, represjonowanie, demonizowanie wszystkiego co nie jest wódą i papierosami oraz przyklepywanie zakazu sprzedaży kolejnych substancji, które ciągle będą zmieniane przez owianych złą sławą chemików. Bo przecież żeby zmienić 1,2,3 – JP cokolwieścian na 3,4,5 – HWDP zamiennikon dla doświadczonego chemika to chwila pracy. Dzieciaki też są coraz głupsze – słyszałeś historię nastolatka, któremu pocięli gębę, żeby wyglądał tak samo jak Popek z Gangu Albanii (taki zespół popularny w krechach podstawówki i gimnazjum oraz wśród ludzi o nieskomplikowanym charakterze). Nie chce być fatalistą, ale po jesieni będzie jeszcze gorzej.

PS. Wuju, czy w razie czego znajdzie się u was miejsce dla mnie? Bo czuję, że moje państwo schodzi na psy, a większość osób dookoła woli być zgadzającymi się na wszystko (lub przytakującymi ślepo) konformistami. Czuje się tu coraz bardziej jak inteligent na Facebooku.


Z pozdrowieniami,

Edgar

niedziela, 21 czerwca 2015

Post-normalność

Dzień dobry drogi czytelniku! Patrzę na datę publikacji ostatniego posta i łapie się za głowę. Troszkę już minęło od zakończenia wyborów prezydenckich, plus od tamtego było jeszcze więcej burzy w świecie polityki i nie tylko. Postaram się pisać częściej - może to troszkę czcze deklaracje, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. Przecież tyle się dzieje w naszym państwie i poza jego granicami, więc może warto skupić się na czymś ważniejszym niż zdjęcia jedzenia, komentowanie fotek z odległych krain i słodkich baraszkujących zwierząt. Prawda? 



Może i warto, choć z drugiej strony małe kotki są o niebo bardziej neutralne światopoglądowo niż np. wrzucane przeze mnie posty, które wywołują więcej emocji i doprowadzają do zjawiska tzw. "gówo-burzy" (wyraz usłyszany od kolegi, w ramach rozmowy o owym komentarzu).

Osobiście nie lubię trzymać czytelnika w niepewności, więc już na samym początku powiem, że w pierwszym przypadku chodziło o osobę Zbigniewa Stonogi - człowieka, który z wielu względów nie przypadł mi do gustu. Dlaczego? Najkrócej mówiąc, poprzez fakt, że jest to człowiek, który pozuje na pozasystemowego szeryfa sprawiedliwości, zabierając bogatym i dając biednym, a tak naprawdę obraża innych, za nic ma prawo i w partyzancki sposób szuka niedoskonałości funkcjonowania instytucji. To wszystko przy aplauzie ze strony wielu setek osób, które moim zdaniem powierzchownie patrzą na jego działania. To przykład bardzo podobny do osoby Pawła Kukiza. Drugą sprawą było moje zdziwienie dotyczące dwóch wydarzeń na nieszczęsnym Facebooku - zdjęcia kolegi pod flagą Falangi (oddział Pruszków) oraz informacja, że inny kolega, z którym dzielimy pasję do modelarstwa zamierza wziąć udział w homofobicznym marszu.

Jestem troszkę naiwny, bo wypuszczając takie treści na widok "publiczny" liczę na konstruktywną i budującą dyskusję, jakieś intelektualne zaangażowanie, cokolwiek, co nie będzie pustą opinią. Niestety, to co dostaję przypomina mieszankę narcyzmu, megalomanii i chęci zakrzyczenia rozmówcy. Powiernicy jednej tezy grupują się w stada i mocą kciuków wykazują poparcie dla któregoś z osobników, który akurat napisał więcej lub bardziej dosadnie. Siedzę sobie w pracy, wykonuję obowiązki, a tu telefon wyświetla mi informacje, że ktoś coś napisał pod postem. "A sprawdzę" - myślę. Czytam, patrzę i jest mi przykro, że ludzie, których znam lub znałem w "realu" dają ujście swoim opiniom w tak niefajny sposób. No i chyba wychodzą z założenia, że nie będę o tym pamiętał w przypadku spotkania na żywo. To wszystko składa się na mój mały smutek. Oby nie było tak, jak na animacji poniżej...


Niemniej, Internet to ciągle wyjątkowe miejsce! Stwierdzam to ciągle na nowo, kiedy tylko odpalam komputer lub telefon. Na przykład teraz, dzięki niemu mogę napisać tutaj niniejszy wpis, zamiast starać się w drukarni o akceptację mojego artykułu/pamfletu/broszury, które musiałbym rozdawać osobiście lub liczyć na kanały dystrybucji prasy. A z drugiej strony mam możliwość przeczytać to co moi znajomi (bliżsi lub dalsi) napisali pod np. jednym z wymienionych wcześniej wątków.

W sieci, która daje nam wiele możliwości, jest tyle samo śmieci, co ciekawych treści i informacji dostępnych w trybie instant. Internet, od wielu lat goszczący w telefonach komórkowych, sprawił, że można żyć na dwóch równoległych planach. Istnieje także opcja, że sfera cyfrowa całkowicie nas połyka lub uzaleznia do tego stopnia, że kontakt wzrokowy lub rozmowy face 2 face stają się niewygodne lub po prostu naruszające naszą bezpieczną sferę. Dlatego czasami to co widzę wygląda tak:


Uwierz lub nie drogi czytelniku, ale pomimo, że powyższe zdjęcie pochodzi z jednego z krajów azjatyckich, trend "me generation" coraz bardziej widoczny jest w Polsce. Bardzo lubię ludzi i szanuję ich indywidualność, ale poparcie dla obiegowych plotek, łatwość formułowania radykalnych poglądów, czy poczucie spełnienia po "wsparciu" akcji ratowania ... (tutaj wstaw cokolwiek) sprawia, że łatwo można się oddalić od innych i zamknąć w swoim małym świecie. To jest właśnie mój duży smutek.


Na sam koniec warto, abym odniósł się troszkę do otaczającej rzeczywistości. Wybory wygrał Andrzej Duda, z dwojga kandydatów wolałbym Komorowskiego ("głosowanie na mniejsze zło") jednak postanowiłem dać szansę temu nowowybranemu. Jeżeli będzie sprawował swój urząd niezależnie (niestety w to powątpiewam) oraz łącząc wszystkich, podkreślam WSZYSTKICH, Polaków, to czemu nie - ten urząd konstytucyjnie jest niezależny i koncyliacyjny. Po drugie, mam bardzo złe przeczucia, że w nadchodzących wyborach Parlament będzie całkowicie prawicowy. Wszystko poprzez rozbicie i destabilizację lewicy oraz wzrost nastrojów antysystemowych. To bardzo, bardzo zła prognoza, której się obawiam. 

Do wyborów parlamentarnych zostało jeszcze trochę czasu. Mam nadzieję, że Polacy zaczną kwestionować to co do nich dociera i nie będę musiał żyć w czasach, gdy dzieci w podstawówce słuchają Gangu Albanii, państwem rządzi PiS, opozycją jest PO, partia Kukiza i skrajna prawica, a ludzie pokroju pana Stonogi mogą obrzucać błotem wszystkich i wszystko, bo po prostu ich na to stać.  

sobota, 23 maja 2015

Cisza przedwyborcza?

Dzień dobry drogi czytelniku. U mnie wszystko w porządku (gdyby nie perfidnie skradziony rower, ale o tym kiedy indziej), dzięki że pytasz. Działalność w branży... IT, w której się znalazłem (a owszem!) sprawia, że dobra kurczy się i zanika, dokładając do tego całą prozę "dorosłego życia" czasami mylę nawet dni tygodnia. No, ale dzisiaj jest cisza przed burzą (a może jej brakiem?) i nie można pisać nic o swoich preferencjach dotyczących kandydatów na fotel prezydenta. Dlatego też pozostanę niemy wobec Bronisława Komorowskiego, którego banałów już nie mogę słychać oraz jego rywala, Andrzeja Dudy, którego przyklejenie do Kościoła Katolickiego i sztuczność wywołują u mnie torsje.


antysystemowość (i inne anty-)
 nie jedno ma imie
- źródło: http://opinie.newsweek.pl/
To, co widzieliśmy ostatnio w odbiornikach telewizyjnych i słyszeliśmy w radio było co najmniej nieporywające. Niemniej, pierwsza część rozgrywek  była gratką dla fanów zburzenia panującego systemu i zastąpienia go czymś innym. W percepcji dużej części elektoratu miałaby to być rzeczywistość zupełnie inna, taka, która nie zawiera jeszcze reprezentacji parlamentarnej. Nie można być jednak ślepym, bo gdy zsumujemy wszystkie głosy oddane na "antysystemowców" to mamy 1/4 elektoratu. Na szczęście (tak, na szczęście dla ogólnopojętej stabilności) ich możliwości koalicyjne są co najmniej nikłe. Niemniej uważam, że jeżeli pewien rockman odrzuci swoje antysystemowe nastawienie i zacznie głosić poglądy inne niż trzyliterowy skrót, znajdzie się w Sejmie na fali poparcia zmęczonych obywateli, którzy panującym systemem się przejedli. Scenariusz, jaki w przeszłości zrealizował. Ruch Palikota.

Lewica z kolei złapała zadyszkę. SLD zupełnie straciło wiarygodność po wyborczej klęsce Pani Ogórek i zapowiedziach wypalonego przewodniczącego o fraternizacji z PiS. Ich elektorat odchodzi wraz opuszczaniem ziemskiego padołu przez najwierniejszych wyborców.  A co robi Janusz Palikot, były lider "rewolucji" na tej części sceny politycznej? To na pewno barwna postać, ale jego wynik w wyborach prezydenckich sprzed 2 tygodnii sprawi, że ten polityk po raz kolejny będzie musiał zmienić swoje nastawienie do innych ugrupowań. Czytaj: przyłączyć się do kogoś (jak jego byli koledzy z partii) albo zejść ze sceny pokonanym.
oni są "Razem", a ty?
 - źródło: strona FB ugrupowania

Niemniej, widzimy jak na scenie politycznej coś drga - wszystko oczywiście przez nadchodzące wybory parlamentarne, które w mojej percepcji są drugą co do ważności instytucją obierania władz w demokracji pośredniej. Medialni ekonomiści - Ryszard Petru i Leszek Balcerowicz - powołują do życia NowoczesnąPL, formację neoliberalną, która ma zatrząść dotychczasowym układem (nie daję im szans w świecie polityki). Z kolei lewa strona, pomimo przyjmowania ciosów wciąż szuka sposobu na siebie. Dwa tygodnie temu profesorowie i politycy podpisali deklarację programową ugrupowania Wolność i Równość, trzymam za nich kciuki, bo zrzesza bardzo ciekawych, choć czasami kontrowersyjnych ludzi, takich jak prof. Kik, prof. Hartman, czy prof. Środa i prof. Grabowska. Obecnie to jednak tylko otwarta inicjatywa zrzeszająca różne podmioty na lewicy. Podobnie jest w przypadku "ugrupowania prekariuszy", czyli bezliderowej formacji Razem - oni jednak nie zrzeszają "politycznych mumii" i dobrze radzą sobie z mediami, zarówno nowymi, jak i klasycznymi. To wszystko jednak ciągle rozdrabnianie lewicy.

Powracając ostatecznie do wyborów prezydenckich, warto zaznaczyć, że instytucja, o której mowa nie jest kluczowa do przebudowania państwa czy sceny politycznej. No dobra, zakładając że wygra ten bardziej radykalny, możemy spodziewać się, że będą roszady i kohabitacja. Wybory są papierkiem lakmusowym możliwości kampanijnych i poparcia dla poszczególnych frakcji. Jednak dopiero wybory do Parlamentu pokażą, czy nasze państwo będzie miało jedynie bardziej lub mniej konserwatywnych reprezentantów. Smutne czasy dla postepowców. A na koniec Gandalf socjaldemokrata.

źródło: /www.fromthemoon.net



czwartek, 23 kwietnia 2015

Wybory prezydenckie - lista i opis kandydatów

Mój drogi czytelniku, aby oszczędzić trochę czasu (mojego i Twojego) na przeszukiwanie Internetu zamieszczam pod spodem sylwetki wszystkich kandydatów na urząd Prezydenta RP, wraz z ich krótkim opisem. Wszystko przygotowane w bardzo ładnej formie przez MamPrawoWiedziec.pl.

1.Grzegorz Braun, czyli dlaczego orzełek jest w koronie

Bio
Opis kandydatury
Obiecanki-macanki

2. Andrzej Duda - "Za Prezesa, Boga i innych kumpli"


3. Adam Jarubas - "Tak, jak moja paria, będę współpracował z każdym"


4. Bronisław Komorowski - "5 lat już minęło? Pora na kolejne..."



5. Janusz Korwin-Mikke, który zmasakruje wszystkich



6. Marian Kowalski - z siłowni na salony



7. Paweł Kukiz - od JOW po PRP (Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej)



8. Magdalena Ogórek - "Prawo od lewa"



9. Janusz Palikot - "Jeden za wszystkich... jeden za wszystkich"



10. Paweł Tanajno - kandydat "na ostatnią chwilę"



11. Jacek Wilk, który poróżnił się z Januszem Korwin-Mikke