Żyjemy w świecie zmian, gdzie społeczeństwo wolnego czasu zmieniło się w społeczeństwo konsumpcji i rozmytych wartości. Napawamy się "tu i teraz" nie patrząc na to, co jest dalej oraz nie mając szacunku dla tego, co już było. Toksyny są dla nas żeby zapomnieć.

czwartek, 3 marca 2016

Disneyland złych zmian

Dzieeeeeeeń dobry drogi czytelniku! Po tak długiej rozłące nasze spotkanie może miec dwa warianty:
 
1. radość, że znowu się widzimy
2. smutek, że znowu się widzimy

Tak to jest już z tą ambiwalencją. Do brzegu jednak. Jak każdy pisarz mam pracę, która daje mi pieniążek i nie zawsze wiąże się z pisaniem długich zdań, komentarzy i analiz - to by było zbyt piękne. Wróć! Dwa tygodnie temu zwolniłem się z pracy, aby poszukać nowych możliwości, więc jak to osoba na bezrobociu, zwiększyłem zakres rzeczy, które mogę zrobić w ciągu dnia. A jak!

Aby przybliżyć informacje z mojego podwórka, mój drogi czytelniku, wspomnę jeszcze, że już za 2 tygodnie ukaże się książka autorstwa Nicolasa Levi oraz mojego - "Kim jest Kim Dzong-un?". Wydają nas Kwiaty Orientu.


Co więcej, od początku roku prowadzę Pruszkowski Klub Filmowy, w którym ostatnimi czasy promuję filmy poruszające temat nietolerancji - był "Fanatyk" (H. Bean, 2000), a 19 marca będzie pokaz "Miasta Gniewu" (P. Haggis, 2004). Ponadto, wraz z redakcją dziennikarstwa społecznego, w której działam, czyli Pruszków Mówi, udało nam się dostać do lokalnego nowopowstałego radia - POP radia. Więc może już w krótce będę na eterze w troszkę szerszym paśmie!

Po krótkim personalnym wstępie, skupmy się teraz na "dobrych zmianach"

A co tam słychać w polityce? Na naszym podwórku bagno i kupy. Nie można powiedzieć, że dzieje się dobrze, bo Polska zmierza w stronę Rosji/Chin/innej demokracji fasadowej i to bynajmniej jest dobry kierunek. Najbardziej uderza sprawa szkalowania Lecha Wałęsy (najbardziej rozpoznawany i szanowany Polak poza granicami RP), osoby, która doprowadziła do upadku status quo w 1989 roku i dała wszystkim możliwość wyrwania się spod buta Wielkiego Brata na Wschodzie. Sposób działania IPN przypomina mi trochę działanie tajnych agentów z KRLD, bowibu, którzy zawsze znajdą jakieś dowody na to, że masz coś na sumieniu. To ohydne i karygodne działanie instytucji względem wielkiego bohatera.

Taki troszkę autorytaryzm klerykalny nam się wytwarza

W Teleexpressie niezgrabnie maskuje się tematykę Oskarowego filmu "Spotlight" (o pedofilii w Kościele Katolickim), z kolei każdy bohater z przeszłości staje się pół-bogiem. Co do "Spotlight" w "mediach narodowych" Jacka Kurskiego, jest to po prostu film o "największej aferze pedofilskiej w Bostonie". Cenzura wiecznie żywa - no ale nie spodziewajmy się rzetelności i wysokiej jakości przekazu po mediach publicznych, z których wyrzucono bardzo dobrą ekipę i zastąpiono ją osobami z TV Trwam i TV Republika. No i jeszcze demonstracje opozycjonistów wobec władzy (KOD) relacjonowane są jako "małe grupki", które coś tam chcą, ale nie wiadomo do końca co i chyba ich finansują partie. Rzetelności!

Nasza elita wie lepiej niż eksperci - i to w wielu sprawach!

Przekonaliśmy się o tym podczas "wysłuchania" Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ws. Ustawy policyjnej. Przypomnę, że zarówno wcześniejszy akt prawny, jak i zmiana w TK została rozjechana walcem przez wszystkich, dla których prawa człowieka oraz wolności nie pojęciem abstrakcyjnym . Idąc dalej, ignorancja ze strony ministra spraw zewnętrznych Witolda Waszczykowskiego, szefowej KPRM Beaty Kempy oraz miłościwie podpisującego Andrzeja Dudy jest widoczna także w sprawie werdyktu organu Rady Europy - Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo, zwanej także Komisją Wenecką. Wymienieni wyżej przedstawiciele władzy uważają, że oni lepiej wiedzą co jest dobre dla Polski, niż jakaś tam komisja i mogą się zastosować do jej opinii lub nie. Owszem mogą, ale gdy Komisja wykryła wieeeeeeele naruszeń prawa, warto byłoby się ustosunkować i zacząć działać. Jeżeli odrzucimy wszystko co wytknęła Komisja - zrównamy się z putinowską Rosją.

Zmiany, zmiany, zmiany...

Niestety, monolityczny system władzy oparty na Jarosławie Kaczyńskim, który jest oderwany od rzeczywistości granatem zaczepnym, nie przyjmuje krytyki, a wszystkich niewygodnych (czytaj: nieswoich, nie Polaków, niekatolików itd.) wyrzuca, zastępuje lub po prostu ignoruje. Takie zastąpienia "swoimi" widać cały czas, a zmiana totalna w instytucjach, które mogę wymienić wygląda następująco:

1. Stadnina Koni w Michałowie - prezes z 40-to letnim doświadczeniem odwołany z przyczyny "braku zaufania"
2. Media publiczne - wracający z wygnania bulterier Jacek Kurski wprowadza "dobrą zmianę" w mediach, oglądalność spada o dziesiątki tysięcy
3. Polska Grupa Energetyczna - przyjaciółka rodziny Kaczyńskich - Janina Goss, której prezes wisiał pieniądze
4. Polski Holding Zbrojeniowy - (na szczęście na chwilę) były poseł PiS Mariusz A. Kamiński, który nie miał zielonego pojęcia co się dzieje
5. Prokurator Generalny - zlikwidowany, a raczej połączony z funkcją Ministra Sprawiedliwości, czyli Ziobro poszerza plan stworzenia zwariowanego systemu penitencjarnego i obsadzania więzień jeszcze większą ilością skazanych za przysłowiowego "skręta".

Szaleństwo się szerzy!

Bo jak inaczej nazwać ciągłe nawiązywanie do "wybitnych" osiągnięć prezydenta profesora (chyba na uczelni ojca Rydzyka) Lecha Kaczyńskiego, przez obecne elity? To naśladowanie Korei Północnej i kultu wodza! Do tego jeszcze nieograniczone niczym rozdawnictwo 500 PLN na każdego dzieciaka - wszystko bez planu, bez konsultacji, bez ładu i składu. Za kilka lat, a może nawet krócej deficyt będzie nie-do-ogarnięcia przez miłościwie panujących.


No i na koniec. Naród się obudził, powracają "wyklęci" dziennikarze, "wyklęci" politycy i "wyklęci" patrioci. Wszystko w ramach zawłaszczania patriotyzmu przez jedną partię. Cześć i chwała bohaterom - OK. Ale czy nie warto najpierw w poczytać i zapoznać się szerzej z działalnością Narodowych Sił Zbrojnych okresu powojennego, gloryfikowanych obecnie przez wielu prawicowców? Zaskoczyć może fakt, że NSZ były organizacją antysemicką, odłamem dążącym do stworzenia Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, a brygada świętokrzyska współpracowała pod koniec wojny z hitlerowcami. Co do ostatnich wydarzeń, czyli święta żołnierzy wyklętych, warto zapoznać się z wątkiem kontrowersyjnym - zabijaniem mniejszości narodowych i walką z żydokomuną. Historia nie jest czarno-biała, jest szara.


czwartek, 14 stycznia 2016

Orbanizacja Polski

Najgorsze w robieniu z mediów publicznych tuby propagandowej nowej władzy (tak, jak w Korei Północnej dla partii i wojska realizuje to KCNA) jest fakt przemieniania obywateli, tj. widzów i słuchaczy, w zahipnotyzowanych lunatyków, którzy dostają do „zjedzenia” brudną papkę medialną, odciętą od rzeczywistości,  zabarwioną politycznie. Ciekawie ujęli to Giovani Sartori („Homo Videns”), Neil Postman („Zabawić się na śmierć”), Robert Putnam („Bowlin Alone”) czy Benjamin Barber („Skonsumowani”). Tworzenie owej papki ma się dobrze w przypadku działalności TV Republika, TV Trwam, Radia Maryja, a będzie także w przypadku mediów publicznych. Wołam, a czasami już błagam o pluralizm i rzetelność informacji, które docierają do szerokiej grupy osób, jaką jesteśmy my.

źródło: www.pakalertpress.com

W Polsce, państwie o ciągle wypracowywanych tradycjach dziennikarskich i publicystycznych, bardzo brzydko wygląda sytuacja, gdy na przysłowiowej „Jedynce” czy „Dwójce” – piszę zarówno o radiu, jak i telewizji -  oraz innych programach, których misja (a może „misja”) wspierana jest z naszych pieniędzy rozkręca się czołobitność. Termin użyty na końcu poprzedniego zdania drogi czytelniku, znaczy to samo co służalczość. PiS boi się krytyki, a Kaczyński jest głodny władzy, więc rozpoczyna czystki w stylu Rosji Putina, czy nawet Chin Xi Jinpinga. Rozpada się ekipa tworząca ciekawe i w miarę nowoczesne programy przewodzona przez Piotra Kraśkę, wchodzą natomiast nowe twarze, a może i nawet gęby, które z rzetelnością i niezależnością mają tyle wspólnego, co ja z estońskim kinem moralnego niepokoju.

„Dobra zmiana” staje się synonimem taktyki spalonej ziemi, wszędzie, gdzie Prezes i Spółka położą swoje ręce. Politycy frakcji wodza są już nie tylko przeciwko uchodźcom, integracji w ramach Wspólnoty, czy dialogu z partiami opozycyjnymi, ale także przeciwko logicznemu i ekonomicznemu myśleniu. Ludzie „u góry” liczą na to, że ciemny lud wszystko przyjmie, bo przecież skoro media będą stwarzały kult rządu, Sejmu i prezydenta, to musi tak być i kropka. PRL wraca.
"Teatr marionetek", źródło: http://i.wp.pl/

Wcale tak być nie musi! Co więcej, to że obecny skład szaleńców na Wiejskiej oraz robot sterowany przez Kaczyńskiego mianujący się „głową państwa”, zostali wybrani w demokratycznych wyborach, nie zmienia to faktu, że nie można się im przeciwstawiać, a nawet demokratycznie zdeprecjonować. Od siebie powiem tylko, że można i trzeba, bo inaczej, już po upolitycznieniu mediów i prokuratury (precedens dla kolejnych rządów), wyrwaniu zębów Trybunałowi Konstytucyjnemu, wprowadzeniu inwigilacji Internetu i przysłowiowej „lasce” zrobionej Orbanowi i pokazaniu środkowego palca naszym strategicznym partnerom, przyjdzie czas na nas.

Dlatego mówię stanowcze nie i nie zgadzam się na propagandę, katolicko-narodowy dyktat i falę hipokryzji, która płynie do nas różnymi drogami. Nie wyjadę do Barcelony, choć miałem możliwość, nie opuszczę statku „Polska”, bo wiem, że siła tkwi na dole systemu. No pasaran, nie na mojej zmianie.


środa, 30 grudnia 2015

Świat zwariował a my idziemy dalej

Dzień dobry drogi czytelniku. Już niedługo zakończy się rok 2015, który przeniósł na swoich plecach, wiele wydarzeń pozytywnych oraz tych o wiele mniej przyjemnych. Oczywiście punkt widzenia zawsze zależy od miejsca leżenia, niemniej, nawet postronni obserwatorzy którejś z płaszczyzn, gdzie rozgrywają się trójwymiarowe szachy widzą, że na pewno coś jest inaczej, że coś nie pozwala stanąć w miejscu i stanowi alternatywę dla nowożytnej Belle Époque.

"Passing" autorstwa Michaela Wedge
Gdybym miał dzielić się swoimi spostrzeżeniami z mijających 365 dni napisałbym krótko i dosadnie - jesteśmy coraz bardziej nieprzewidywalni. Tak, nieprzewidywalni, a czasami zwyczajnie niespełna rozumu, żeby nie napisać popieprzeni. I to w różnych skalach - jako mieszkańcy globu, Polski, czy ogólnie jako istoty ludzkie. Wprost proporcjonalnie do nowych odkryć na wszystkich płaszczyznach nauki i rozwoju społeczeństw, w tempie ekspresowym niszczymy się sami i doprowadzamy do całkowitej erozji poznawania świata. Zamach terrorystyczne w Paryżu, wzrost siły i znaczenia ISIS, dekomponowanie państwa prawa i pluralizmu w Polsce przez Jedyną Słuszną partię, która wygrała wybory, zdobyła większość i ma swojego "uwiedzionego" prezydenta, skandale w łonie Kościoła Katolickiego (Vati leaks), boom pokolenia dzieci-tabletów czy zimna wojna bis na linii USA-FR to tylko część z tego, co można wymienić. 

No, a co z tą Polską? To chyba fenomen, że u steru "zielonej wyspy" i dynamicznie rozwijającego się społeczeństwa zorientowanego na postęp stanęli wariaci (przeplatani "kadrą menadżerską"), którzy nie kryją się ani trochę ze swoimi pomysłami rozwiercenia państwa, zalaniem wszystkich instytucji "swoimi ludźmi" i autorytarnymi poczynaniami. Wszystko oczywiście w dobrej wierze i z Bogiem na ustach Wymieniając pojęciowo "dobre zmiany" ostatnich tygodni pragnę podkreślić:

  • ubezwłasnowolnienie Trybunału Konstytucyjnego, a tym samym pogwałcenie Konstytucji RP przez rząd i Prezydenta (protestowały nie tylko osoby i organy krajowe, ale także podmioty międzynarodowe),
  • ułaskawienie ówcześnie nieskazanego jeszcze prawomocnie szefa specsłużb Mariusza Kamińskiego,
  • "nocna zmiana" w sztabie NATO - blamaż dla Polski w ramach jej członkostwa w Sojuszu,
  • Smoleńsk zawsze i wszędzie + zaangażowanie wojska w cały spektakl sfrustrowanych ludzi,
  • zakończenie programu in vitro do końca pierwszej połowy 2016 roku,
  • rozpruwanie gospodarki  - 500 PLN na dziecko (choć wszystko wskazuje na to, że to bujda), zwiększenie kwoty wolnej od podatku w opcji instant, cofnięcie ustawy o zwiększeniu wieku emerytalnego,
  • cios w sektor prywatny - podatek dla supermarketów i podmiotów sektora bankowego,
  • łączenie władzy kościelnej z władzą państwową - coś co uważam za największe ohydztwo w wykonaniu nowych elit - patrz: Kępa i Gliński na uroczystościach kościelnych oraz MON jako tuba Radia Maryja (do wygooglowania),
  • osoby powołane na urząd, które nigdy nie powinny piastować tych stanowisk: minister Ziobro, minister Waszczykowski, minister Gowin, minister Macierewicz i wisienka na torcie - premier Szydło.

Do tego dochodzi jeszcze świeży pomysł narzucenia kagańca dla polskich mediów. Rzecz wydarzyła się jak zwykle w nocy z poniedziałku (28 grudnia) na wtorek - wtedy to projekt ustawy medialnej PiS zyskał namacalną formę i pojawił się na stronie Sejmu. Ustawa zakłada natychmiastową wymianę władz TVP i Polskiego Radia, zastąpienie konkursów i zgody KRRiT wyłanianiu jednoosobowego zarządu i 3 rad nadzorczych będą przez... nominację Ministra Skarbu . Co więcej, prezes zarządu będzie mógł powoływać szefów regionalnych, czyli przyjmując optykę PiS ustanowić swoich podwładnych, którzy realizowali będą jedyną słuszną linię medió. Nazwałbym to "orbanizacją mediów" - czyli zarzuceniem misji i rozrywki na rzecz rządowych rozgrywek i układów oraz nakładania kagańca dla wszystkich, którzy myślą inaczej niż Jarosław Kaczyński i jego banda marionetek. Prawdziwa Białoruś albo Korea Północna. 



Z poziomu państwa stać nas na wiele, ale tylko jak będziemy działać z głową i trzeźwo kalkulować - to tyczy się przede wszystkim tych, którzy są u władzy. Choć niestety oni nie chcą nikogo słuchać i sami wiedzą lepiej. Z kolei układy z ośrodkiem, który powinien trzymać się jak najdalej od rządzenia - Kościołem Katolickim - pokazują jak bardzo ograniczone i ubezwłasnowolnione są nasze elity. Z poziomu jednostki też można wiele zdziałać i tu jest rola dla nas! Segregujmy śmieci, płaćmy podatki, tworzyć społeczeństwo obywatelskie i dobrze mówmy o Polsce zagranicznym kolegom i koleżankom, a przede wszystkim więcej czytajmy! Wydaje się proste, prawda? 


***

Żeby mieć rękę na pulsie trzeba by poświęcać 25 godzin dziennie na scrollowanie największych serwisów z całego świata, słuchanie kilku rozgłośni radiowych, czytanie największych dzienników i oglądanie globalnych stacji telewizyjnych. Nie sposób zatem być na bieżąco ze wszystkim. Można jednak wybierać obszary zainteresowania i się na nich skupić. Nie każdemu się chce, to fakt, ale wraz z nowym rokiem chyba warto zrobić sobie postanowienie typu "będę weryfikował zamieszczone przez znajomego na Facebooku" czy "zainteresuje się sytuacją w Rosji". 

Dlatego też, przy spadku koncentracji na tekście pisanym, prym wiedzie kultura obrazkowa, opinie, przekazywane nierzadko bezmyślnie z facebookowego walla na walla, i slogany, marki i miejsca, które według wszechobecnych znawców trendów definiują nasze "ja". Nie wiem jak dla Ciebie drogi czytelniku, ale ja w świecie, gdzie czyta się coraz mniej, a fakty i analiza przegrywają z tzw. infotainment (połączeniem informacji i rozrywki) czuje się zagubiony, jak inteligent po włączeniu programu publicystycznego w TV Trwam.
źródło: BIG AIMS Animation Infotainment & Media School
Ogromnym pozytywem jest jednak to, że można działać lokalnie! Na przykłąd u mnie, w Pruszkowie, który coraz mniej kojarzony jest z mafią, staram się działać jak tylko mogę: w Stowarzyszeniu Forum Pruszków, portalu PruszkówMówi.pl, a niedawno także w ramach Pruszkowskiego Klubu Filmowego oraz organu administrującego pierwszy budżet obywatelski w moim mieście. Współdziałanie daje mi dużo siły i to dzięki niej wiem, że "lokalnie" da się bardziej i lepiej niż "ogólnopolsko", czy tylko na Facebooku/Twitterze/Instagramie. Pomimo smrodu i pomyj, które płyną z różnych ogólnodostępnych źródeł i od naszych elit, zachęcam Ciebie drogi czytelniku do bycia niesamowitym dla innych. Nawet jeżeli robisz to za darmo i po pracy - to na prawdę procentuje.

Do zobaczenia w przyszłym roku!






poniedziałek, 7 grudnia 2015

Polskie elity z retoryką Pjongjangu cz. II

Witaj drogi czytelniku. Minęły już dwa tygodnie od mojego okropnego, szkalującego polskie władze i uwłaczającego godności państwa artykułu, porównującego niektóre elementy zachowań i retoryki władz z Korei Północnej i Polski. Tak jak obiecałem, poniżej kolejna porcja rzeczy, które w mojej ocenie łączą Warszawę z Pjongjangiem.

Tak na szybko dodam jeszcze, żeby było ciekawiej, Prezydent Andrzej Duda kilkanaście dni temu był z delegacją w... Chinach! Przypadek? Nie sądzę. A tak na serio - całkiem dobry kierunek wizyty zagranicznej. Niemniej, uważam, że z Chinami trzeba rozmawiać ustatkowawszy uprzednio kontakty gospodarcze z krajami położonymi trochę bliżej (czytaj: UE), aby móc mówić w imieniu całej Wspólnoty i mieć realną szansę budowania trwałych stosunków w regionie.

Powracając jednak do porównań...

6. Zarówno Polska jak i KRLD chce, aby w państwie zapanował rozwój gospodarczy, radość i bliżej nieokreślone prosperity - skąd wziąć na to pieniądze? Z ciężkiej pracy i poświęceń rodaków!

W Korei:
To build a thriving socialist nation with strong national power in which everything prospers and its people lead a happy life with nothing to envy in the world in the coming few years-this is the intention of Korean leader Kim Jong Il.
Kim's speech for 65th Anniversary of Korea’s liberation



W Polsce:
Musimy się wyrwać z pułapki średniego rozwoju, podnieść gospodarkę na nowy poziom, w którym podstawą wzrostu są inwestycje i innowacje, a nie tania siła robocza. W tym celu musimy wykorzystać wszystkie rezerwy, jakimi dysponujemy, a są one niemałe.
Beata Szydło w swoim expose

7. Kult wodza (i jego rodziny)

Co do tego punktu jestem w pełni przekonany. W Korei Północnej mamy do czynienia z monolitycznym systemem władzy, który nobilituje jednostkę wodza. To wieczny prezydent Kim Ir Sen, Umiłowany Przywódca Kim Dzong-il i żyjący Wielki Kontynuator Kim Dzong-un otoczeni są wielkim kultem rodaków. Wszyscy mieszkańcy Pustelniczego Królestwa winni są im dozgonną i bezgraniczną miłość - tych, którzy myślą inaczej spotyka marginalizacja i kara. Kolejni władcy z rodu Kimów oddzieleni są od społeczeństwa ekonomicznym, społecznym i mentalnym murem, a zmiany przez nich wprowadzane nie mogą zostać podważone (kto by zresztą śmiał!).

W Polsce mamy wyrafinowanego polityka z poczuciem krzywdy historycznej i misją przebudowy kraju - jest to oczywiście Jarosław Kaczyński, gorszy brat bliźniak, który tak samo jak każdy z rodziny Kimów, pielęgnuję pamięć po zmarłych krewnych. Lech Kaczyński (pomimo bardzo słabej prezydentury) w oczach akolitów z PiS oraz części Polaków, jest trochę takim Wiecznym Prezydentem. 


W przypadku obecnej władzy (legislatywa i egzekutywa) to Jarosław Kaczyński pociąga za sznurki - ma swoich ludzi na najważniejszych stanowiskach w państwie - pałacu prezydenckim i fotelu premiera. Nikt mu nie podskoczy, bo teraz nadszedł jego czas, po latach porażek i upokorzeń. No i to nikt inny, jak właśnie Jarosław Kaczyński wystąpił jako pierwszy po zwycięstwie PiS w minionych wyborach parlamentarnych. Zauważyłeś drogi czytelniku, że zarówno Jarosław Kaczyński, premier Kopacz i prezydent Duda zapowiadają kontynuowanie polityki Lecha Kaczyńskiego?



8. Kontrola społeczeństwa i apetyt na władzę totalną

Polska:
PiS depcze demokratyczne standardy i prawo, atakując krytycznych dziennikarzy, wykluczając opozycję z kontroli służb specjalnych, przede wszystkim jednak poprzez próby pozbawienia władzy Trybunału Konstytucyjnego - tej instancji, która stoi PiS-owi na drodze do absolutnej władzy.
 Florian Hasel, "Sueddeutsche Zeitung"

W Polsce okresu 2005-2007, który dla młodych wyborców PiS stanowi prehistorię, na wielu płaszczyznach zwiększyły się rozmaite kontrole. Trzeba tu wspomnieć o powołaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz tajnej grupy funkcjonariuszy policji (od Marka Bieńkowskiego), którzy opracowali listę, na której znaleźli m.in. byli premierzy oraz biznesmeni. 

Obecnie, można dorzucić w tym miejscu także autorytarne zapędy na kontrolowanie mediów, kultury (minister Gliński i spektakl "Śmierć i dziewczyna") i życia rodzinnego (zakaz aborcji i wygaszenie programu in vitro). 

Co do zaostrzania prawa, kontroli i pana Ziobry, który sprawował funkcję ministra sprawiedliwości także w poprzednim rządzie PiS, mam tu pewien cytat o ilości osób osadzonych w zakładach karnych:
W kolejnych latach wartości te systematycznie rosły, osiągając apogeum w 2006 r., jako efekt politycznych decyzji w zakresie stosowania tymczasowych aresztowań i zaostrzenia polityki karnej, w czasie gdy Ministrem Sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro (w latach 2005–2007).
prof. dr hab. Jarosław Warylewski, "Wymiar sprawiedliwości karnej w Polsce - diagnoza statystyczno-kryminologiczna wybranych aspektów


9. Bardzo silne związki z określonymi środowiskami

Nie jest niespodzianką, że życie ludzi mieszkających w Korei Północnej silne związane jest z armią (Koreańską Armią Ludową) i militaryzmem jako takim. Armia promowana w ramach ideologii Songun (kor. "po pierwsze armia") stanowi sferę szczególnego kultu Kimów. KAL jest zapewne jedną z największych armii na świecie, jednak ze względu na swoje przestarzałe wyposażenie nie jest w stanie równać się z siłami militarnymi państw sąsiednich. Armia ma za to inną rolę - jest podstawą funkcjonowania państwa. Z tego samego powodu przywódcy północnokoreańscy stosują zabiegi mające utożsamić wojsko z państwem oraz samym liderem i oprzeć na nim (obok kultu jednostki) zasadność podejmowanych decyzji politycznych, społecznych i gospodarczych.

Polski rząd i ośrodek prezydenta też ma swoją armię - jest nią Kościół Katolicki i jego akolici, ze szczególnym naciskiem na pułk ojca Rydzyka w Toruniu. Zarówno Kaczyński, Szydło, jak i Duda wprowadzają standardy, które pokazują jak bardzo potrafimy być zaściankowi i jak archaiczne jest nasze podejście do rzeczywistości. 

Ludzie, którzy opierają się na religijnej wierze łatwo kupią każdy przekaz kierowany z ambony, radia czy telewizji. Nie ma się co dziwić, bowiem głos kościoła współbrzmi z retoryką rządu i prezydenta. Dlaczego typowy Kowalski miałby tego go nie słuchać? Świadczy o tym m.in. projekt konstytucji PiS, gdzie wszystko usankcjonowane jest gniewem bożymi i zaprezentowane zostało z "jedynej słusznej perspektywy", a także "polityka na kolanach" - czyli nadmierne eksponowanie wpływu ośrodków religijnych na procesy polityczne oraz rządy per se. Dla każdego, kto nie wierzy, że dla hierarchów kościoła nastały lata "supergrube" zachęcam do zapoznania się z dwoma poniższymi filmami.




10. Jak nas widzą tak nas piszą

Korea Północna bardzo często pojawia się w wiadomościach różnych stacji telewizyjnych. Przeważnie w sytuacji, kiedy kolejny z rodu Kimów grozi atakiem na USA lub Republikę Korei albo dokonuje próby nuklearnej. W oczach świata KRLD to kraj biednych ludzi, poddawanych nieustannemu praniu mózgu i presji władzy. Pozytywne informacje są rzadkością, jednak niejeden zainteresowany reżimem zawiesi oko na wielokolorowych pokazach gier masowych Arirang i na chwilę zapomni np. o obozach koncentracyjnych czy głodzie.


W dobie Internetu i połączeń satelitarnych wieści szybko się rozchodzą - stąd mnogość filmików szkalujących Kim Dzong-una, obrazków ukazujących obłęd Korei Północnej i pełnometrażowych dzieł demaskujących reżim. Dlatego zagraniczni obserwatorzy i analitycy rozkładają KRLD na części pierwsze i słusznie punktują państwo za niedoskonałości we wszystkich płaszczyznach.

A jak jest z nami? Co mówią o Polsce? Do chwili, gdy władza nie została przejęta przez głodnego władzy Jarosława i Spółkę, wszystko było w jak najlepszym porządku. Prasa europejska, a także amerykańska i azjatycka wyrażała się o nas z uznaniem (przetrwanie kryzysu, solidarność w ramach NATO) i chwaliła, za szybki rozwój gospodarczy i społeczny oraz gonienie międzynarodowych trendów. 

Obecny rząd działa w dobrym kierunku, aby Rzeczpospolita stała się pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej. Dzieje się tak za pośrednictwem najważniejszych z ambasadorów: prezydenta Dudy, ministra Waszczykowskiego i ministra Macierewicza. Przykładów nie trzeba szukać daleko, z najważniejszych wymienię tylko celny artykuł z brytyjskiego The Economist "Europe's new headache" czy  amerykańskiego The Washington Post autorstwa Jacksona Diehla "Poland's disturbing tilt to the right" oraz materiał stacji CNN, który zamieszczam poniżej:


Reasumując: W Korei sytuacja zmieni się, gdy reżim rozsadzi się od środka lub legitymizacja przywódcy i jego najbliższego grona się skończy (co łączy się to z pierwszą opcją). W Polsce, no cóż, sytuacja ma się identycznie. Mam jednak nadzieję, że zarówno rząd, jak i prezydent RP zatrzymają się w obłędzie swojej władzy inaczej ludzie wyjdą na ulicę, aby im w tym pomóc. W obu przypadkach trzymam kciuki.

niedziela, 22 listopada 2015

Polskie elity z retoryką Pjongjangu cz. I

Jako reprezentant kultury jasnego umysłu, staram się analizować wydarzenia na chłodno, podając je w wątpliwość, aby zminimalizować poziom "zaburzeń" wynikający z przekazu medialnego i opinii innych osób, z którymi rozmawiam. Nauczyłem się, że najważniejsze jest widzieć problem z wielu perspektyw i uzyskiwać o nim informacje z różnych źródeł. Wiele osób tego nie rozumie i w swojej analizie/narracji rzeczywistości, zamyka się we własnej wizji świata i nie przyjmuje racji innej niż swoja własna. To cecha cyników, fundamentalistów, skrajnej prawicy i... naszego rządu.

Powracając jednak do tytułu, który wydać się może kontrowersyjny. Już w styczniu 2016 roku ukaże się książka autorstwa mojego oraz Nicolasa Leviego, eksperta ds. Półwyspu Koreańskiego i doktora Polskiej Akademii Nauk. Dzieło dotyczyć będzie w całości władcy Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (KRLD) - Kim Dzong-una. Po obejrzeniu zwiastunów, które zaprezentował nam wydawca (okładka + film promocyjny na Youtubie), mogę powiedzieć krótko - będzie klawo. A zatem, analizując od wielu lat politykę "Pustelniczego Królestwa", które diametralnie różni się pod względem systemu politycznego od Polski, znajduje jednak elementy narracji, które są tożsame z tymi, które wypowiada Kim Dzong-un!



Szok? Na pewno. Naciągane? Możliwe. Uproszczone? Czemu nie. Niemniej, pomimo tych wszystkich cech opisujących dalszą część tego co będzie poniżej, warto drogi czytelniku, abym pokazał, w którą stronę zmierza nasz rząd oraz większość parlamentarna. Trzeba o tym pisać, bo jedziemy ekspresem w stronę Pjongjangu.

Ze względu na wiele elementów porównawczych podzieliłem artykuł na dwie części.


Jednak spokojnie - nie ma u nas wydawanych bez przerwy egzekucji, obozów reedukacyjnych, tak samo jak brakuje jednowładztwa dyktatora, prymatu wojska (jest za to Kościół Katolicki) i partii w codziennym życiu oraz wielkiego zacofania względem całego świata, mamy także wolne media, których w Korei Północnej brakuje. Jednak przyjrzyjmy się poniższym płaszczyznom, aby zobaczyć co łączy Polskę i Koreę Północną:

1. Trzymajmy się silnego sojusznika, który ma nas gdzieś (bo jest silny i ma swoje interesy)

W przypadku Polski i Korei Północnej widać ciągoty do przyłączania się do mocnych partnerów, ba, graczy globalnych, którzy ze względu na mały rozmiar państwa aspirującego do "strategicznego sojusznika" zwracają na nich swój wzrok tylko w ramach realizowania własnych interesów. Dla Polski według retoryki rządu Barbary Szydło partnerem strategicznym nie są Niemcy, Francja, czy inne kraje regionu, z którymi należy budować dobre relacje gospodarcze w ramach Unii Europejskiej, a Stany Zjednoczone, które pomimo naszej fraternizacji nie zagwarantowały nam nawet zniesienia wiz. W przypadku KRLD są to oczywiście Chiny, które jako jedyne nie boją się nieprzewidywalnej postawy Pjongjangu oraz nie robią wiele w celu zmiany status quo w regionie, bo zawieszenie broni między obiema Koreami jest władzom w Pekinie na rękę.

2. Kilka minut (albo i mniej) poświęcone na politykę zagraniczną w ramach ważnych wystąpień skierowanych do całego narodu, czyli podstawy gospodarki autarkicznej.

Polska, Expose premier Szydło (2015): Na fali populistycznych haseł i obietnic, premier w swoim w wystąpieniu zabrakło miejsca na odniesienie się do racji stanu Polski w świecie, wspomniała zaledwie o proamerykanizmie i kwestiach polonijnych. Expose w kwestii polityki zagranicznej jeszcze nigdy nie było tak ograniczone i rozczarowujące dla wszystkich zagrancznych komentatorów (szczególnie Niemców).
Znajduję pewne sensowne propozycje w exposé premier Beaty Szydło, ale dominowały tam bardzo nieumiarkowane obietnice, trudne do racjonalnego sfinansowania. 
Włodzimierz Cimoszewicz w "Salonie Politycznym Trójki"

Korea Północna: w KRLD temat zagranicy jest sferą tabu, Rodong Sinmun czyli Dziennik Robotniczy na swoich łamach na kwestie zagraniczne poświęca nie więcej niż pół strony. Przeważnie są to informacje, które w sposób ukazują kraje regionu w złym świetle (wojna, głód, nędza) lub nawołują do przeciwstawienia się Jankesom. W przemówieniu Kim Dzong-una z okazji nowego roku (2014) nie ma nic o polityce zagranicznej, no chyba, że podciągniemy pod to rozwiązanie kwestii międzykoreańskich oraz straszenie Stanami Zjednoczonymi i Koreą Południową.
The US and south Korean war maniacs have deployed legions of equipment for a nuclear war in and around the Korean peninsula and are going frantic in their military exercises for a nuclear war against the north; this precipitates a critical situation where any accidental military skirmish may lead to an all-out war.
Kim Dzong-un, Supreme Leader Kim Jong Un's New Year Address

3. Obiecywanie wszystkiego w perspektywie zrujnowanej/zrujnowania gospodarki.

Zarówno PiS, jak i władze Korei Północnej obiecują swoim obywatelom dosłownie wszystko. Od rozwiniętej gospodarki bogatej w państowe inwestycje, po rozbudowany socjal i zielone miasta. Cele są szczytne, bo idzie o wzrost standardów życia, pożyteczne inwestycje oraz utrzymanie ledwo dyszących sektorów.  

Po obu stronach analizy populizm elit nie ma końca. W przypadku Korei, to czysto propagandowe mrzonki niemożliwe do zrealizowania ze względu na słabą, zacofaną i zniszczoną gospodarkę autarkiczną. KRLD chce, aby po żmudnym marszu obywatele zbudowali "rozkwitającą gospodarkę socjalistyczną" i to wszystko dla dobra obywateli. 

Z kolei premier Szydło nie rozmawiała chyba jeszcze z żadnym racjonalnym ekonomistą, bo pomysł tak szalonego rozdawnictwa oprócz spełniania populistycznych obietnic wyborczych nie ma żadnych podstaw. Nie wspominając już o cofnięciu reformy emerytalnej i przetargu na śmigłowce dla armii. 

Ludzie oczywiście przyklasną, bo skoro ktoś daje, to trzeba brać. Prąd nie pochodzi z kontaktu?

4. Czystki w organach władzy, sądowniczych i urzędach.

Polska: PiS jest głodny władzy, pomimo większościowego rządu oraz prezydenta, Partia Prezesa chce zawłaszczyć każdy urząd, a dalej całe prawo i państwo, aby nad wszystkim sprawować władzę niepodzielną, władzę wodzowską. Ostatnie przykłady pokazują, że nie dzieje siędobrze, a trójpodział słabnie:
  • zmiana regulaminu komisji, dająca partii stałe kierownictwo komisji ds. służb (wcześniej było rotacyjne)
  • zapowiedź zmian w Trybunale Sprawiedliwości 
W projekcie PiS znalazło się zastrzeżenie, że funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego można pełnić dwukrotnie, a kadencja trwa trzy lata. W uzasadnieniu czytamy, że obecnie długość kadencji prezesa i wiceprezesów Trybunału jest nieokreślona, i może trwać - w zależności od sytuacji - od miesiąca do nawet 9 lat

Zamach na Trybunał? Minister krytykuje projekt PiS. "To jest coś niespotykanego", wiadomości.dziennik.pl
  • zmniejszenie roli opozycji w prezydium Sejmu (PSL bez marszałka)
Korea Północna: tutaj sytuacja wygląda o wiele poważniej. Już Kim Ir Sen w ramach czystek politycznych w latach 1953-1960 doprowadził do wyeliminowania 90 proc. kadry generalskiej i zastąpienie ich własnymi, często nie posiadającymi żadnego wykształcenia, ludźmi. Czystki w Korei Północnej mają charakter rotacyjny (przenoszenie osób do odległych miejscowości), prewencyjny lub sanacyjny. 

Co więcej, każdy posądzony od odstąpienie od miłości do wodza i ojczyzny wysyłany jest do obozów reedukacyjnych (do niedawna wraz z całą rodziną). W państwie Kimów wszystkie urzędy i instytucje obsadzone są przez reprezentantów jednej partii - Partii Pracy Korei - a pozostałe ugrupowania mają charakter fasadowych wydmuszek powstałych z potrzeby ukazania "pluralizmu politycznego" dla zagranicznych obserwatorów.

5. Podwójne standardy i moralność Kalego

Relatywizm moralny to cecha elit w KRLD i ludzi Prawa i Sprawiedliwości. Dla tych pierwszych, którzy z zapałem chwalą socjalizm, życie według standardów zwykłego obywatela jest odległe tak bardzo, jak Warszawa od Pjongjangu. Wszak Elity żyjące w stolicy (mieście pokazowym, 1% wybranych), oddają się zachodniej dekadencji, ubierają się w markowe ubrania i nie stronią od narkotyków. Niemniej, takie postawy są surowo tępione u każdego, kto do elity nie należy. Co więcej, każdy kto został złapany za popełnienie przestępstwa i nie ma koneksji lub wystarczającej liczny pieniędzy na łapówkę ma poważny problem.

W Polsce, przy obecnej władzy, widać, że przysłowiowy Kali rośnie w siłę. Jeżeli ktoś z poprzedniej ekipy "niszczył państwo gospodarczo" (w ocenie ekipy rządzącej) nie oznacza, że ma teraz prawo na jakąkolwiek krytykę i powinien siedzieć cicho. Z kolei podwójne standardy są widoczne w sprawie Mariusza Kamińskiego, który jak gdyby nigdy nic został ułaskawiony przez prezydenta Dudę. Dlaczego? Po pierwsze, żeby móc sprawować swoją funkcję (co z tego, że wyrok jeszcze nie zapadł, a prezydent to jego dobry kumpel), a po drugie, taki gest jest sygnałem dla pozostałych "wszystkich ludzi prezydenta", że gdy nabroją, to w zasadzie nic złego - głowa państwa pomoże. Kto zabroni prezydentowi?

Na smaczek: Jedyna Słuszna Partia ustanowiła przewodniczącym komisji sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza, który będąc prokuratorem umorzył sprawę księdza oskarżonego o molestowanie dzieci.

czwartek, 12 listopada 2015

Demokratura - czas, start!

Czekałem dość długo, drogi czytelniku, aż moje emocje opadną. Nie można przecież pisać w nerwach, bo artykuł kończy się tak, jak jedna z rubryk „Faktu” lub artykuł stworzony przez domorosłego dziennikarzełka z frondopodobnej kreatury informacyjnej. Niemniej, na sercu mam ciągle ogromny ciężar. PiS wygrał wybory parlamentarne i zdobył samodzielną większość.

No i osobiście, przed szerszym rozpisaniem się śmiem twierdzić, że wiara w rozwój państwa pod rządami PiS (demokraturą) to tak, jak w trakcie kolejnego oglądania „Titanica” wierzyć, że statek dopłynie do brzegu i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.


Kto będzie uczestniczył w operze mydlanej:

źródło: wiadomosci.onet.pl

A dla przypomnienia, bagienko wygląda tak:



Poniżej prezentuje wam 10 moich opinii (tak, tak, są moje i można nie przyjmować), w sprawie tego co się dzieje w polityce w państwie:


1. Wybory nie były sfałszowane? Dziwne...

Pomimo śledztw Partii Prezesa w sprawie fałszowania ubiegłych wyborów (wszelakich), tym razem głosów o nadużyciach wyborczych ze strony PiS nie było. Może dlatego, że to właśnie oni wygrali.


2. Jarosław Kaczyński - Władca Marionetek

Po zwycięstwie, w sztabie wyborczym jako pierwszy przemawiał Jarosław Kaczyński – osoba, która wypromowała zarówno Andrzeja Dudę na Prezydenta RP oraz Beatę Szydło na fotel premiera. Sam Kaczyński jednak nie będzie taplał się w gównie i steruje wszystkimi z bezpiecznej pozycji „Prezesa PiS”.


3. Good night left side

Parlament będzie bez jakiegokolwiek ugrupowania lewicowego. Co z tego? Lewe skrzydło ma +/- 4 lata na refleksję, punktowanie prawicy, zwarcie szeregów i otarcie zapłakanej buzi.


4. Demokratura PiS

Nikt teraz nie powie im, że czarne jest czarne – jak to kiedyś mówił Pan Prezes. Teraz oznacza to, że wszelakie pomysły „Jedynej Słusznej Partii”, będą przechodzić łatwo przez obie izby Parlamentu i weryfikację prezydenta. Oby trwało to jak najkrócej, jednak wiadomo, że najprościej zepsuć.


5. Za skręta do więzienia - ostateczna porażka działań ws. polityki narkotykowej

Ze Zbigniewiem Ziobro na czele resortu sprawiedliwości będziemy mieli powtórkę z rozrywki z IV RP – polityka narkotykowa pozostanie tak samo beznadziejna jak byłą (a może nawet gorsza). Co więcej, PiS przebąkiwał o zwiększeniu kontroli ministerialnej nad wymiarem sprawiedliwości. Będzie to de facto zniesieniu monteskiuszowskiej zasady trójpodziału włądzy (podział i wzajemna kontrola oraz ograniczanie)


6. Polityczni dresiarze i brunatne koszule w Sejmie

W związku ze zwycięztwem ruchu bez jakiegokolwiek programu i pomysłu innego niż JOW-y (chodzi o „Kukiz ’15”) można spodziewać się posłów, którzy niewiele wiedzą o tym na czym świat stoi, ale i tak swoje chcą zrobić – dobrym przykładem jest Piotr „Liroy” Marzec. Choć kto wie, może "Scyzoryk" z odpowiednim poparcię zrobi chociaż "coś".


No i niestety, do Sejmu wtargnęły gęby, których tam nigdy nie powinno być. Zostały przemycone pod przykrywką partii-zbieraniny "Kukiz '15", a nie Ruchu Narodowego. Mowa o reprezentantach ksenofobicznych formacji, które zieją nienawiścią w imię własnych, bezkompromisowych racji:

  • Marek Jakubiak – ten od ochydnych wypowiedziach o osobach homoseksualnych, właściciel browarów regionalnych; 
  • Robert Winnicki – były szef nacjonalistycznych bojówek – Młodzieży Wszechpolskiej; 
  • Adam Andruszkiewicz – 25 latek, prezes Młodzieży Wszechpolskiej; 
  • Krzysztof Bosak – były szef Młodzieży Wszechpolskiej, w 2006 roku związany z LPR.
Upadate: Winnicki zaprosił nawet faszystów z zagranicy, żeby pokazać jakie gniazdko sobię wiją wraz z innymi "prawdziwymi-polakami-patriotami-jednej-rasy"

7. Nowe twarze? Chyba nie na Wiejskiej

Jeżeli ktoś liczył na nowe twarze w rządzie to może zapomnieć. No chyba, że do nowych twarzy zaliczyć można najemników obsadzonych w resortach niesiłowych, których PiS dokooptowało na potrzeby zapełnienia ministerialnych stołków. Macierewicz , Kamiński (będzie wysokim urzędnikiem z wyrokiem sądowym), Błaszczak, Waszczykowski, Ziobro, Gowin, Gliński, Witek i Kempa powracają w nowych/starych rolach w serialu „Polska w ruinie”. Miłego oglądania.


8. Czy pokonamy się sami?

Jeżeli zrealizowana zostanie choć część obietnic wyborczych PiS (m.in. 500 PLN na każde dziecko, podatek od obrotów banków i supermarketów, polityka międzynarodowa lat 2005-2007) – grozi nam gospodarczy i wizerunkowy kataklizm. Niemniej, mam nadzieję, że pomysły nie będą realizowane.


9. Zmiana konstytucji - dla Boga, przez Boga i w imię Boga

Pamiętasz może drogi czytelniku taki pomysł „Jedynej Słusznej Partii”, aby zmienić konstytucję (PROJEKT USTAWY ZASADNICZEJ zniknął z serwerów partii na kilka dni przed wyborami)? Ja pamiętam i nie podoba mi się cofanie naszego kraju do średniowiecza. Na szczęście do zmiany konstytucji potrzeba co najmniej 2/3 wszystkich posłów, więc, w obecnych realiach zabrzmi to dziwnie, liczę na zdrowy rozsądek polityków.


10. 2015 - pamiętamy [*] 

W tym katolicko-narodowym piekiełku jest jednak pewien pozytyw. Będzie można wytoczyć wszystkie działa i walić w decyzje rządu, jeżeli będą godziły w dobro Polaków lub poszczególnych grup społecznych. A tego, że tak będzie, jestem bardziej niż pewien.

Po 4 latach (mam nadzieję, żę będzie to krótszy czas) będzie można ocenić rząd Premier Szydło, a po 5 latach Prezydenta Dudę. W pierwszym przypadku nie będzie już linii obrony, że to wina koalicjanta, że warunki nie były sprzyjające lub że prezydent wszystko wetował. Nope, tym razem PiS musi zrobić wszystko sam.


No i na koniec, pierwsze nieudolności jednowładztwa już wyszły. Na nieformalnym, ale bardzo ważnym szczycie ws. uchodźców w miejscowości Valletta Polska reprezentowana będzie przez Republikę Czeską. Wszystko przez ostatni prztyczek w nos (złośliwość?) dla odchodzącej premier Ewy Kopacz wykonany przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Słabiutko i bez klasy.

Dlaczego, tak napastliwie wobec nowego rządu i prezydenta? Bo...



piątek, 23 października 2015

Cisza przed gówno-burzą

Od kilku dni chodzę jakiś spięty i wcale nie chodzi mi o porównania z frontmanem Lao Che. Gęby polityków z partii, których nie lubię patrzą się na mnie uważnie, uśmiechają się szczodrze. „Zagłosuj na mnie!”, „Ze mną będzie Ci najlepiej!”, krzyczą sylwetki z plakatów, ulotek, banerów i już całkiem realnie ze spotów w TV i radiu. Czy ponownie spełni się konserwatywny scenariusz, który pamiętam z czasów liceum? Czy Pan Prezes „władzy raz zdobytej nie odda nigdy”? Dowiemy się w następnym odcinku rzeczywistości.

Warto zacząć od początku. Dajmy na to, że sytuacją wynikową „tego co mamy teraz” jest zmęczenie ludzi ośmioletnimi rządami PO. Ok, da się to zrozumieć i jest to w pełni uzasadnione różnymi teoriami. Do tego dochodzi radykalizacja nastrojów społecznych, horda ludzi z przedziału wiekowego 60+ oraz kleru, którzy de facto będą decydowali o życiu młodych i rodzin – konstytucyjnej podstawie projektu o nazwie „Polska”. 

A. Mleczko - jak zwykle trafnie


Na nieszczęście dla sprawnego społeczeństwa obywatelskiego, Polacy ciągle mało wiedzą o procesach politycznych, o funkcjonowaniu polityki krajowej i zagranicznej, ba, nie wiedzą nawet kto będzie „do wyboru” w ich okręgu. Łatwo więc w tych najważniejszych wyborach o popieranie partyjnych metek i manipulowanie ich emocjami. Zmiana może więc zaskoczyć nas wszystkich. A nastąpi ona na pewno, bo jak podkreśla Vilfredo Pareto w swojej teorii o krążeniu elit, prędzej czy później dojdzie do zmiany warty „na szczycie”, warto się więc na to przygotować. Tylko jak?

Dlaczego po prawej stronie sceny politycznej wszystko się coraz bardziej skurwia i chamieje? Bo jest na to społeczny popyt. Dlaczego jest popyt? Bo ludzie boją się nieznanego. Czy będą to uchodźcy (przedstawiani przez „niezależne media” i polityków jako źródło gwałtów, chorób i nienawiści), homoseksualiści, ateiści, nowe twarze w polityce, czy nowe podejście do rzeczywistości, duże grupy Polaków będą wolały postawić na to, co już znają. Dodatkowo, z drugiej strony, łatwo dajemy się nabrać na przedwyborcze kłamstwa, a dzięki temu wielu z tych plakatów, banerów i ulotek ma siłę i motywacje by krzyczeć i straszyć, byle tylko się dorwać do źródła.

Materiały wyborcze finansowane z kieszeni przestraszonych ludzi

Boje się, że to właśnie PiS w taki sposób dojdzie do władzy i wraz z PSL (bo zakładam, że wejdą do Sejmu – jak zwykle) lub Kukizem (określam ich mianem „politycznych dresiarzy”) stworzą konserwatywny rząd przepychający wszystkie histeryczne pomysły. Padną wtedy bariery masek i pokażą się prawdziwe mordy (ponownie?). A dalej, partie mianujące się lewicą i centrum zostaną zmarginalizowane. W ramach demokratury (hybryda demokracji i dyktatury w wykonaniu PiS) postępowe pomysły nie będą forsowane, a mniejszości będą się zmniejszały.

Trzymam kciuki, żeby Ci wszyscy frustraci nie mieli większości i namawiam wszystkich do głosowania na partie inne od tych, których członkowie głoszą mowę nienawiści i wzywają „prawdziwych Polaków” do działania. Po cichu liczę na Zjednoczoną Lewicę, Razem i Ryszarda Petru, a zasadzie popieram wszystkich, którzy w polityce są ekspertami, pasjonatami swojej profesji i są w stanie ciężko pracować dla dobra wspólnego. Chyba nigdy nie wyleczę się z naiwności.


Do zobaczenia po wyborach drogi czytelniku.